Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Agnieszka Kowaluk

Moda na starych mistrzów

Stara Pinakoteka w Monachium otwarta po czteroletnim remoncie

Bawarski król Ludwik I postanowił uczynić z Monachium miasto sztuki. Architekt Leo von Klenze wybudował w latach 1826-1836 Starą Pinakotekę, która stała się schronieniem dla zebranych przez dynastię Wittelsbachów na przestrzeni trzech stuleci (od XIV do XVIII wieku) dzieł dawnych mistrzów i do dziś uważana jest za jedną z najważniejszych i najpiękniejszych światowych galerii sztuki. Przez cztery długie lata monachijczycy i turyści, miłośnicy Rubensa, Dürera, van Dycka czy Tycjana musieli obejść się bez ukochanych obrazów. Po 52 miesiącach prac, które kosztowały ponad 70 milionów marek, można je znów podziwiać w wyremontowanej i wyposażonej w najnowocześniejsze systemy zabezpieczające i klimatyzację galerii.

Stara Pinakoteka przeszła gruntowny remont pierwszy raz od czasu powojennej odbudowy. Zbombardowaną podczas wojny galerię odbudowano w 1957 roku pod kierownictwem Hansa Döllgasta. Döllgast był jednym z architektów, którzy w 1945 roku nie dopuścili do wyburzenia uszkodzonej Starej Pinakoteki. Tuż po wojnie klasycyzm budowli kojarzył się z planami Hitlera, który z Monachium, zwanego Atenami nad Izarą, zamierzał uczynić, jak z Berlina i Norymbergi, reprezentacyjne miasto Rzeszy zabudowując je monumentalnymi budowlami Alberta Speera. Döllgast odbudował Starą Pinakotekę nie zakrywając ran wojny: nie szlifowana czerwona cegła znaczy ślad po bombie w środkowej części budynku.

Ten ślad widoczny jest także teraz, po generalnym remoncie. Może to właśnie straty spowodowane wojną powodują, że pod koniec XX stulecia żadna awangarda świata nie myśli już o szturmowaniu galerii i paleniu Luwru. Wręcz przeciwnie: słynne muzea, których koniec przepowiadali awangardziści, takie jak Getty Museum w Malibu, National Gallery w Londynie, berlińska Gemäldegalerie i Alte Pinakothek w Monachium, przeżywają renesans, a ich historyzm w czasach głoszonego przez historyków sztuki końca ich dyscypliny jest - jak pisze Willibald Sauerländer w "Süddeutsche Zeitung" - w zadziwiającej modzie. Wielkie sale muzealne dają wytchnienie publiczności zmęczonej migoczącymi ekranami współczesnych instalacji wideo.

23 lipca, w dniu ponownego otwarcia Pinakoteki, niektóre inne galerie i muzea monachijskie zamknęły swoje podwoje już o 15.00, od tej godziny bowiem monachijczycy mieli wstęp wolny do słynnego muzeum. Wielu przyszło tego wieczoru, by się przekonać, że "Sąd Ostateczny" i "Polowanie na lwy" wiszą znów tam, skąd przed czterema laty je zdjęto - w środkowej sali, zwanej "salą Rubensa". Prawie wszystkie malowidła, poza wielkimi formatami, znalazły się za szkłem pancernym. Zainstalowano dyskretne, ale czujniejsze niż dotąd urządzenia alarmowe.

Stara Pinakoteka ma bowiem smutną sławę miejsca, w którym dokonano już kilku zamachów na dzieła sztuki, w tym na obrazy Rubensa i Dürera. Ostatni miał miejsce w 1988 roku. Po dziesięciu latach cztery z pięciu oblanych skoncentrowanym kwasem siarkowym obrazów mistrza z Norymbergi powróciły do galerii z warsztatów konserwatora: tzw. Opłakiwanie Glimmów oraz trzy części tzw. Ołtarza Paumgartnerów. Obraz najbardziej uszkodzony - "Matka Boska Bolesna" - wymaga jeszcze kilku lat zabiegów konserwatorskich, jego widok wywołuje zresztą efekt szczególnie dramatyczny, jakby to sama Matka Boska wylała żrące łzy na swą szatę.

Rekonstrukcja obrazów Dürera stała się światową sensacją nie tylko ze względu na stopień trudności i nowo zastosowaną technikę wymiany jonów (nigdy dotąd nie stosowaną w konserwacji, stąd ryzykowną), ale także dlatego, że reflektografia w podczerwieni odsłoniła szkice Dürera, wydobywając je spod wierzchniej warstwy malowidła; mistrz dokonywał ich pędzlem zanurzonym w farbie o innym składzie. Zobaczyliśmy dzięki temu, jak komponował swoje dzieła: powstawały one w całości w jego głowie. Inaczej niż np. Tycjan, o którym wiadomo, że szkice swoje długo doskonalił, nim pokrył je farbą, Dürer przenosił gotowe misterne konstrukcje prosto na płótno niczego już potem nie domalowując i nie zmieniając.

Kilka wyjątków potwierdza tę regułę: jest to np. zwrócona nieco w stronę widza, a pierwotnie namalowana w zdecydowanym profilu głowa świętego Jerzego w Ołtarzu Paumgartnerów albo gwiazda Betlejemska z tego samego obrazu, w szkicu jeszcze sześcioramienna, na malowidle jaśnieje jako okrągłe ciało astralne. Tak zwane "rysunki spodnie" (Unterzeichnungen) poddano analizie także w innych obrazach Dürera ze Starej Pinakoteki, gdyż technikę reflektografii można stosować bez najmniejszej dla nich szkody. Zbadano w ten sposób m. in. słynny autoportret 28-letniego Dürera, przedstawiający go w pozie przypominającej Chrystusa z innego jego obrazu. Tego dzieła nie spotkał los zniszczonych obrazów, gdyż już w roku 1988 było ono oszklone. Wisi teraz znów w sąsiedztwie odratowanych ołtarzy i "Śmierci Lukrecji" na starym miejscu w zachodnim skrzydle Pinakoteki.

Dla króla Ludwika I Pinakoteka miała być świątynią sztuki, dla awangardystów była "starym pudłem", w latach 60. stała się miejscem edukacji jak każde inne muzeum. W niespokojnych latach 90. znów jest miejscem skupienia; szczodrze planowana i mądrze zagospodarowana przestrzeń tego budynku, ze świetnie klimatyzowanymi i automatycznie zaciemnianymi lub rozjaśnianymi w miarę potrzeby salami, umożliwia prawdziwą kontemplację obrazów. Budowla Klenzego stanowiła w XIX wieku wzór dla innych galerii: z sufitowymi oknami, amfiladą wysokich sal głównych i gabinetów bocznych po stronie północnej. Amfiladowy układ przypomina architekturę pałaców epoki absolutyzmu; a na osi wschodnio-zachodniej odwiedzających oczekują niczym książęta "Czterej Apostołowie" Dürera z jednej i "Madame Pompadour" Bouchera z drugiej strony.

Wielowiekowe rozbicie Niemiec sprawiło, że nie mogła tam dokonać się taka koncentracja zbiorów sztuki w stolicy, jak we Francji (Luwr), Hiszpanii (Prado) czy Anglii. Tutaj rozproszone są one po rezydencjonalnych galeriach byłych księstw. Dwie z nich osiągnęły międzynarodową sławę, a swoim naówczas prowincjonalnym siedzibom przysporzyły miano miast sztuki: to Sempergalerie w Dreźnie i Alte Pinakothek w Monachium. Jakkolwiek Wittelsbachowie zebrali przez trzy stulecia swego mecenasowania sztuce wiele cennych dzieł, bez których dzisiejsza Pinakoteka nie byłaby tym, czym jest (choćby Rubens, Altdorfer czy "Czterech Apostołów"), właściwym jej twórcą stał się dopiero Ludwik I. Za jego panowania do książęco-królewskich reprezentacyjnych zbiorów dołączyło wczesne malarstwo włoskie, dzieła Rafaela, szkoła kolońska, wiele z obrazów Dürera i wczesne malarstwo niderlandzkie.

Niekwestionowanym królem monachijskiej galerii jest Rubens; to dla obrazów takich jak jego "Sąd Ostateczny" Klenze zaprojektował olbrzymie sale oświetlane naturalnym światłem padającym przez oszklony sufit. Rubensowski "Pijany Sylen" (którego artysta namalował dla siebie), a także "Porwanie córek Leukippa" i kontrreformacyjne ołtarze z Neuburga i Fryzyngi wiszące w tzw. sali Rubensa - największej sali muzeum - w swym oddziaływaniu na widza nie mają sobie równych, co nie znaczy, że Tycjan, Tiepolo czy dawni Holendrzy nie prezentują się tu równie wspaniale.

Za pancernymi szybami, na ścianach obitych nową materią - jasnozielone tło dla Wenecjan i Holendrów, szaroniebieskie dla francuskiego baroku, różowe dla malarstwa hiszpańskiego, brzoskwiniowe dla baroku włoskiego - wisi tu 800 obrazów. 6000 spoczywa w depozycie. Czy "Madame Pompadour" i Tycjan z autoportretu pozostaną w swoim nowym-starym domu jedynie pomnikami historii sztuki, czy też będą poruszać fantazję odwiedzających Pinakotekę? Zahaczając o Monachium w urlopowych (i nie tylko) podróżach warto się o tym samemu przekonać.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Stara Pinakoteka Monachium Ludwik I Rubens Dürer van Dyck Tycjan
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W