Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Izabela Jarosińska

Co można zobaczyć w Ermitażu?

List z Petersburga

Choć zdawałoby się, że i w Petersburgu sierpień jest miesiącem ogórkowym - mamy i teraz naprawdę wielkie wydarzenie w Ermitażu. To dwie nadzwyczajne po prostu wystawy: "René Magritte" oraz "Paul Cézanne i rosyjska awangarda początku XX wieku".

Zacznijmy od Magritte’a, bo to naprawdę sensacja. Pierwsza monograficzna wystawa jego prac w Rosji, jeśli nie liczyć trzech obrazów, które włączono w 1937 roku do wystawy współczesnego malarstwa belgijskiego, prezentowanej w Moskwie i w Leningradzie.

Skądinąd w tym roku w listopadzie przypadnie setna rocznica urodzin artysty, zmarłego w 1967 roku. Być może i z tym związana jest nader uroczysta oprawa całego wydarzenia. Wystawę w Ermitażu otwierała pani Natalia Dementiewa, minister kultury Federacji Rosyjskiej, przy czym dla nas, petersburskich patriotów, oczywiście znaczący jest fakt, iż Moskwa będzie dopiero drugim etapem pobytu Magritte’a w Rosji. 28 obrazów i dwie brązowe rzeźby pochodzą z Brukseli, Londynu, Nowego Jorku, Waszyngtonu,
Houston - i z prywatnych kolekcji.

Należny wydarzeniu tej miary rozmach i pietyzm podszyty jest chyba i swego rodzaju ekspiacją za planową i nawet ostentacyjną nieobecność surrealizmu w kulturze rosyjskiej, a ściślej mówiąc: radzieckiej. Bowiem tak się akurat złożyło, że niemal równocześnie z pojawieniem się i fantastyczną karierą surrealizmu w kulturze europejskiej (w tym i polskiej), w Związku Radzieckim na życzenie władzy zapanował socrealizm. I nie trzeba dowodzić, w jak jaskrawej sprzeczności wobec siebie stały anarchistyczny bunt przeciw wszystkiemu, oczyszczający, a nawet beztroski śmiech - i bezwzględny nakaz zgodności patetycznej wizji świata z jedynie słuszną ideologią i polityką. Skądinąd właśnie od początku lat 30. datuje się szczelna, ponad pięćdziesięcioletnia izolacja kultury Związku Radzieckiego, na wszystkich możliwych poziomach.

Nie tu wszakże miejsce na opis czy komentarz do tego zjawiska, z którym wcale nie uporali się jeszcze najbardziej nim dotknięci, czyli rosyjscy artyści i historycy sztuki. Przy okazji relacji z wystawy Magritte’a w Ermitażu warto zarejestrować taki oto jej aspekt: reakcja publiczności. Jedną ze strasznych konsekwencji zadekretowania socrealizmu i zapuszczenia żelaznej kurtyny było bardzo istotne zdeformowanie gustu, wyobraźni i oczekiwań wobec sztuki już nie tylko zawodowców, lecz i publiczności. Nie mówiąc już o podstawowej możliwości nawiązania kontaktu z tymi jakże silnie zakorzenionymi w kulturze europejskiej obrazami. No bo jak się zachować na przykład wobec cudownego "Portretu" Magritte’a z 1935 roku, który byłby najklasyczniejszą martwą naturą właśnie, z butelką wina, szklanką i sztućcami, gdyby nie to, że z talerza, na którym leży niesłychanie apetyczny plaster szynki, z przepisowym obrzeżem tłuszczyku dokoła, patrzy na nas uważnie ludzkie oko? Albo dlaczego kompozycja z brązu, na którą składają się trzy teatralne kotary i prawie idealna (prawie, bo jednak przecięta poziomo - uśmiechem?) kula zatytułowana jest "Mona Lisa"?

Otóż petersburska publiczność jest wobec tej wystawy trochę bezradna. Najczęściej widziałam na twarzach widzów uśmiechy - choć różnej, by tak rzec, treści. A to wesołe, jak wtedy, gdy słyszymy dobry dowcip, a to kąśliwe, że niby "też mi coś"! Ale zdarzał się na twarzach też wyraz tęsknoty - jak przed obrazem zatytułowanym (naprawdę!) "Dola człowiecza", gdzie widać cudowny sielski pejzaż za oknem, przed którym stoją po prostu sztalugi, z czymś przezroczystym w charakterze blejtramu. Obraz jest z 1933 roku - i żeby postawić kropkę nad "i", z tego samego przecież roku jest słynne, kanoniczne malowidło radzieckiego socrealizmu "Przesłuchanie komunisty...".

 

Zanim jednak ze złowieszczym zgrzytem zapadła żelazna kurtyna, wiele najnowszych wówczas arcydzieł sztuki europejskiej znalazło się w Rosji. W końcu obrazy impresjonistów, kubistów, Cézanne’a, Picassa i tylu, tylu innych skupowali bogaci kupcy i koneserzy, by udostępnić je naprawdę szerokiej publiczności. I to pokazuje druga wystawa, otwarta parę dni temu w najparadniejszej, tzw. Mikołajowskiej sali Ermitażu, a zatytułowana "Paul Cézanne i rosyjska awangarda początku XX wieku". Składają się na nią po równo arcydzieła Cézanne’a i obrazy malarzy rosyjskich.

Kontakt ze sztuką francuskiego mistrza zaowocował wielorako. Jak formułuje to wstęp do katalogu: "Powstał cały system zapożyczeń, replik, kontynuacji i nawet parodii, które złożyły się na wielogłosowy dialog między nową francuską i nową rosyjską sztuką". Widzimy więc 50 obrazów z okresu 1908-1928 malarzy takich, jak m.in. Pietrow-Wodkin, Łarionow, Gonczarowa, Popowa, Maszkow, Osmierkin czy Konczałowski. Najpóźniejsze są "Kąpiące się" Malewicza, z 1928 roku właśnie, świadectwo obejrzenia się za siebie po gorączce suprematyzmu, jakby rekonstrukcji własnej drogi. Tych w sumie przeszło sto obrazów w sposób naprawdę wstrząsający pokazuje, że sztuce przede wszystkim potrzebna jest sztuka - a nie dekrety czy doktryny.

Dzieła Cézanne’a pokazane na wystawie pochodzą ze zbiorów rosyjskich - są tu wszystkie obrazy i rysunki znane malarzom rosyjskim, głównie dzięki moskiewskim kolekcjom Siergieja Szczukina i Iwana Morozowa - ale też i z najważniejszych muzeów świata (Paryż, Nowy Jork, Waszyngton, Filadelfia, Boston, Ottawa). Znalazły się wśród nich także "arcydzieła przemieszczone", czyli - używając jeszcze bardziej cynicznego określenia - "sztuka zdobyczna".

 

Co pewien czas powraca tu problem statusu nieprzebranych bogactw sztuki europejskiej, przemieszczonych właśnie przez Armię Czerwoną (jest na to specjalne rosyjskie słowo pieriemieszczieny) z prywatnych niemieckich kolekcji - np. Otto Krebsa czy Bernhardta Kellera - na terytorium Związku Radzieckiego. Duma i prezydent Jelcyn zdecydowali, że ich miejsce jest w Rosji. Dyrektor Ermitażu na otwarciu jednej z pierwszych takich wystaw posunął się nawet do stwierdzenia, że tylko dzięki temu "przemieszczeniu" owe arcydzieła są dostępne szerokiej publiczności (czyli nam), bo inaczej, w prywatnych galeriach gdzieś w Niemczech, nikt by ich nie oglądał. Każda kolejna wystawa "sztuki zdobycznej" wywołuje publiczne dyskusje nie tylko w Rosji, nie tu jednak miejsce na referowanie ich, tym bardziej, że - jak dotąd - są tyleż gwałtowne, co jałowe.

Jak dziwne z kolei bywają losy obrazów z Ermitażu, niech świadczy znana przecież historia "Zwiastowania" Van Eycka, które należało do najstarszego korpusu tych zbiorów, następnie zostało sprzedane (zupełnie oficjalnie - i nie ono jedno zresztą) przez Stalina do Ameryki, po czym bywalcy Ermitażu mogli je znów całkiem niedawno obejrzeć, w charakterze wystawy jednego obrazu, wypożyczonego przez Narodową Galerię w Waszyngtonie.

Ermitaż jest więc na pewno świątynią sztuki, ale jest też i twierdzą. Tekst niniejszy, odpowiadający nowinkami na postawione w tytule pytanie, chciałabym zakończyć akapitem o tym, czego nie można zobaczyć w Ermitażu. Otóż nie można zobaczyć ani jednego polskiego dzieła sztuki. A Ermitaż jest przecież muzeum sztuki światowej, od starożytności po, powiedzmy, lata 50. czy 60. naszego wieku - mam przy tym na myśli stałą ekspozycję, a nie magazyny, które z pewnością są twierdzą w twierdzy pod każdym względem.

O tym zaś, że coś w magazynach jednak jest, dowiedziałam się wyłącznie dzięki wizycie pani z warszawskiego Muzeum Narodowego, która przygotowuje retrospektywę Zygmunta Waliszewskiego. A to przecież malarz, którego z całą pewnością warto wyciągnąć z magazynu. Jestem też pewna, że Witkacy zrobiłby tu furorę, czego dowiodła pierwsza w ogóle w tym mieście, choć nieduża, wystawa jego prac (wszystkiego po trochu: obrazy olejne, pastele, rysunki, a nawet fotografie firmowe), zaprezentowana dosłownie na chwilę w ramach majowych "Dni Warszawy" w Petersburgu.

Oczywiście, jest to temat na zupełnie inne opowiadanie, ale chyba warto się nad nim zastanowić?

Petersburg, w sierpniu 1998 r.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: kultura René Magritte Paul Cézanne monografia surrealizm Cézanne Ermitaż kubiści Picasso Pietrow-Wodkin Łarionow Gonczarowa Popowa Maszkow Osmierkin Konczałowski Malewicz
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W