Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Kardynał Christoph Schönborn

Cel czy przypadek?


Stworzenie i ewolucja z punktu widzenia wiary racjonalnej

Wydawnictwo Jedność 2009
ISBN 978-83-7442-587-2


„Nie widzę żadnej trudności w łączeniu wiary w Stwórcę z teorią ewolucji,
pod warunkiem, że pozostaną zachowane granice naukowej teorii”.

Christoph Kardynał Schönborn


Chrześcijański obraz świata jest taki,
że świat powstał w wyniku bardzo skomplikowanego procesu ewolucji,
jednakże w najgłębszym sensie pochodzi przecież również od Logosu.
Tak dalece posiada w sobie rację siebie.

Joseph Ratzinger / Papież Benedykt XVI






Krytyczne pytania w wierze


Czy ten chory, pogrążany w depresji poeta, który był wsparciem dla tak wielu ludzi w czasach nazizmu, stracił swoją wiarę? Czy wrócił do tragicznego widzenia świata, jakie odcisnęło na nim swe piętno przed jego nawróceniem na wiarę katolicką? Jego spostrzeżenia, jego granicząca z rozpaczą bezradność wobec grozy tego świata kwestionują wiarę w dobrego Stwórcę, w Jego sensowny plan, w Jego łaskawą Opatrzność. Z tych dzienników zacytujmy trzy uwagi. Przy okazji wizyty w muzeum przyrodniczym Reinhold Schneider zanotuje:

Tylko raz przejdzie się przez muzeum przyrodnicze – a Bóg jest tak samo daleko jak i blisko. Jest niemożliwe, aby zaprzeczyć Jego istnieniu wobec tego olbrzymiego bogactwa kształtów świata, tej przerażającej obfitości tworów; aby zaprzeczyć Mu wobec absurdalnej budowy dinozaura – katedry bezsensowności, woli życia, która nie może żyć; wobec potworności japońskich krabów, długonogiej parki z piekła rodem; wobec oktopusa, ośmioramiennego głowonoga, którego, jeśli sobie dobrze przypominam, w hamburskim akwarium postawiono na przeciw olbrzymiej langusty dla poprawienia nastroju zwiedzających. Przebieg spotkania był zaskakujący: oktopus oplótł szczypce przeciwnika, złamał je i wyssał życie z pancerza. Rozgwiazda stłukła muszlę, wepchnęła do środka wychodzący z żołądka jakby gumowy wężyk i wypiła zawartość do cna jak jajko. Jest to niemożliwe z jednej strony z uwagi na rekiny, które rzucają się na morsy, nie mówiąc o bezbronności fok i delfinów, jak też o walce olbrzymich meduz z wielorybami; z uwagi na żabę, która stoi wyprostowana jak człowiek, podczas gdy pijawki obwiązane przez niego wokół niej będą ją wysysać...” (Winter in Wien, 129-130).

Dlaczego w tym dobrym stworzeniu tyle pasożytów i ich działanie jest tak niewyobrażalnie potworne? Czy też jest to tylko nasze wyobrażenie, które pozwala sobie nami zawładnąć? Czy też „natura” jest po prostu pozbawiona miłosierdzia, pozbawiona litości, jest „obracającym się piekłem”, jak powie Schneider? Posłuchajmy go raz jeszcze:

Trzeba się modlić, nawet jeśli się nie da. Bardzo dobrze potrafię się modlić za innych, księży, badaczy, mężów stanu, ludy, stworzenie, ziemię; wpierw za chorych, jakich się zna, i za zmarłych; jest to ciche potwierdzanie tajemniczego związku. Mam głęboką potrzebę czegoś takiego; to mnie trzyma, to wzywa mnie co rano do kościoła; za siebie nie umiem się modlić. Nadto całkowicie zaćmione zostało oblicze Ojca. Jest straszliwą maską druzgoczącego, rozdeptującego; właściwie nie potrafię powiedzieć ‘Ojcze’…Przeczytajmy tylko rozdział na temat pasożytów (u Natzmera, K. V. Frischa, który doprawdy z wielką miłością w oczach przypatruje się wszom, pluskwom i pchłom, niebywały przypadek, czy też L. V. Bertalanffy’ego). Przypomnijmy sobie tylko zwykłą, często opowiadaną historię o żyjących w trzewiach pewnych ptaków pasożytach, których jaja przez kał ptaków dostają się do organizmu ślimaków; w nich zarodki przeradzają się w larwy, które przedostają się do czułek; w opuchniętych czułkach powodują widoczną na nich nęcącą grę kolorów, a tym samym ruch; przyciąga to ptaki, które odrywają czułka; w ten sposób pasożyty znowu znajdują sobie miejsce. I ponownie ślimakowi odrastają czułka, i znowu są odrywane; ślimak jest jedynie producentem szkodników, które szkodzą jemu i ptakom; bez udzielenia schronienia miliardom szkodników, nie dając im możliwości obsłużenia się, nie mógłby powstać żaden wyższy organizm; zatem bez nich również nie mógłby się wypowiedzieć intelekt. A co z miłością i pięknem? Trzeba skrajnej siły, aby ich nigdy nie urazić (tamże 119-120).

Przykłady można by dowolnie mnożyć. Kto nie słyszał o modliszce, która podczas stosunku żywcem pożera samca? Gdzie jest ten intelligent design? Gdzież jest ten dobry i kochający Stwórca, który może powiedzieć o swoim stworzeniu, że jest dobre?

Wreszcie co powinniśmy myśleć o tym nigdy się niekończącym łańcuchu ludzkiego cierpienia? Reinhold Schneider odnotowuje, co przeczytał pewnego razu w gazecie na temat zdarzającego się zupełnie bez sensu cierpienia dzieci:

Najwyraźniej czas wypowiada się w swoich absurdach; nie mogę się powstrzymać, żeby nie zebrać ich razem, i tak: w Holandii czteroletnia dziewczynka była leczona materiałem radioaktywnym; końcówka igły złamała się i pozostała niezauważona, przez chore dziecko infekcja przechodzi na porządną rodzinę Haanschoten, którą wygna z ich domku, zatruty zostanie także ogród i biegnąca obok niego droga do szkoły. We Wiedniu umiera ośmiolatka, której podczas terapii szokowej w gabinecie przychodni został wyrwany ząb; w Oakland w Kalifornii sąd przyznał rację rodzicom dwójki dzieci, które po zaszczepieniu serum Salka cierpiały na nieuleczalny paraliż i skrzywienie kręgosłupa; niedaleko Bari zmarła czwórka dzieci, które na zlecenia Inspekcji Sanitarnej zostały zaszczepione dotychczas jeszcze nieużywanym serum przeciwko dyfterytowi; piętnaścioro dzieci leży w szpitalu. W monachijskiej klinice uniwersyteckiej miał miejsce tragiczny wypadek, pielęgniarka zrobiła młodej dziewczynie zastrzyk, w którym zamiast środka narkotyzującego była benzyna; pacjentka zmarła. To wszystko można przeczytać, wertując gazetę tylko z jednego dnia (tamże 126-127).

Takich przykładów dałoby się bez trudu podać więcej. W reakcji na mój artykuł otrzymałem wiele listów, w których także często pojawiało się pytanie: Jak w świecie zupełnie absurdalnej przypadkowości doszukać się racjonalnego planu stwórczego? Profesor specjalista komputerowych nauk medycznych Wolfgang Schreiner napisał mi:

Wcześniej tematyka ewolucji nie wydawała mi się sprawą szczególnie emocjonującą… jednakże od trzech lat… wnikliwie zajmuje się bioinformatyką. Z musu wnika się przy tym relatywnie głęboko w badania nad genomem. W chwili obecnej można już przyjrzeć się całemu gnomowi na każdym PC. Jeżeli kiedyś myślałem ‘stworzenie jest dobrze uporządkowane i wszelki nieporządek jest jedynie odstępstwem od tego dobrego uporządkowania…’ (zawinionym albo niezawinionym), bardzo szybko przyszło mi odnieść zupełnie przeciwne wrażenie: działań absolutnie pozbawionych planu: stworzenie wydaje się raczej nagromadzeniem działań pozbawionych planu, a widzimy tylko takie ‘produkty’, które przeżyły (i wykazują się pewną funkcjonalnością). Stąd (przez pewnych interpretatorów) jest określane raczej jako ‘zaplanowana forma’. Przez analogię wygląda to tak, jakby ktoś po wygranej w totka określił odniesienie wygranej jako rezultat zaplanowanego postępowania… Przekonałoby nas to? Zawsze można oczywiście wtrącić uwagę, że ‘co prawda wydaje się pozbawiony planu, ale tylko dlatego, że nie pojmujemy stojącego za tym planu…’. Także taki argument uznałbym za prawdziwy. Ale proszę, Księże Kardynale, samemu raz tylko rzucić okiem na genom! Proszę zobaczyć, jaki tam panuje bałagan. Przypomina on o wiele bardziej rozbudowujące się miasto, gdzie na gruzach jednych części zostanie wzniesione coś nowego. Kopie i sfałszowane kopie zostają wkomponowane w pasujące i nie pasujące miejsca, częściowo we właściwą stronę, częściowo odwrotnie: żaden technik nie zaplanowałby takiego rozgardiaszu. Wydaje się wręcz, jakby było przeciwieństwem zaplanowania’.
Dla mnie jako chrześcijanina zobaczenie tego wywołało konsternację poruszającą do żywego, dotychczas uważałem za prawdę coś zupełnie odwrotnego… moim zdaniem ostatecznie należy to ująć tak…: Bóg posłużył się ewolucją, aby wszystko to stworzyć. Ale dokładnie przez to wychodzi na jaw właściwy problem: jak miłosierny Bóg może dopuszczać do wszystkich tych straszliwych prób i pomyłek, tysięcy zgonów, i czy to ma być środek Jego planowego stwarzania? Sprzeciwia się to obiegowemu obrazowi Boga, który otrzymaliśmy (za pośrednictwem Kościoła)…
Najwyższy czas, dokładnie przyjrzeć się światu, który uczynił Bóg. Po to, by doszukać się jego rzeczywistego sensu. Myślę, że do teraz nikt go nie zna”.


Poszukiwanie odpowiedzi na krytyczne pytania i inne ciekawe działy znajdują się w wyżej wymienionej książce


opr. aś/aś


 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: chrześcijaństwo wiara Bóg stworzenie Stwórca pytania teoria ewolucji
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W