Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Ewa Szumańska

ZAZDROŚĆ

Nie należę do osób zazdrosnych, ciężko przeżywających fakt, że ktoś ma, a oni nie. Niedawno jednak uczucie to ukłuło mnie dość wyraźnie i to – o dziwo – w stosunku do Czechów, którzy nie są moimi idolami wśród narodów Europy.

Pozazdrościłam Czechom orędzia, skierowanego do nich na nowy rok przez prezydenta Vaclava Havla. Nie było tam okolicznościowych wzniosłości, pobożnych życzeń i słów tak gładkich, jakby je ktoś posmarował olejem. Była rozmowa serio ze społeczeństwem, przenikliwy rejestr zarówno jego błędów jak i możliwości, głęboka analiza intelektualna i etyczna.

Ponieważ wiele z tych przemyśleń pasowało i do nas jak ulał, postanowiłam sobie to orędzie przywłaszczyć, udawać przed sobą, że oto czytam tekst przeznaczony dla Polaków. Zwłaszcza, że chyba nie mam szans, aby tego rodzaju orędzie wygłosił kiedykolwiek "mój" prezydent. Czy to były, czy obecny, czy wybrany w najbliższych wyborach.

 

Na żywo

W radio i w telewizji króluje teraz forma audycji, w której na zadany temat słuchacze i widzowie wypowiadają się telefonicznie; te wszystkie rozmowy nie dokończone, nie kontrolowane, nie reżyserowane itd. Dziennikarze je lubią, bo nie muszą mieć żadnej koncepcji ani roboty, a rozmówcom się nie płaci – słuchacze również, bo ocierają się o "samo życie", a kierownictwo może się pochwalić, że dopuszcza do głosu szarego obywatela i trzyma rękę na pulsie demokracji.

Nie należy jednak zapominać, że najczęściej telefonują i piszą listy do redakcji ludzie specjalnego rodzaju. Urażeni na swój los, mający realne albo wyimaginowane poczucie krzywdy, zgorzknieli, sfrustrowani. Kiedyś załatwiali to w nie kończących się rozmowach w kolejce albo na podwórku – teraz mają szansę, że usłyszy ich świat. Natomiast ludzie ciężko pracujący, mocno zajęci, budujący przyszłość własną i cudzą, ludzie o szerokich zainteresowaniach, głodni wiedzy, głodni świata w całej jego różnorodności – nie mają po prostu czasu ani ochoty, żeby wisieć przy telefonie czy pisać listy. Oni nie potrzebują swoistego wentyla czy bezpłatnej kanapki psychoanalityka, więc w tych wszystkich rozmowach "na żywo" nie biorą w ogóle udziału. Stąd prezentowany w nich obraz świata jest niekompletny, często zupełnie fałszywy.

Rady na to nie ma, bo raz otwartej "Puszki z Pandorą" (jak się wyraził jeden z dygnitarzy PRL i tylko dlatego jeszcze się o nim pamięta) – zamknąć się nie da. Ale przynajmniej nie mylmy tego z opinią publiczną!

 

Górnicy z Jiu (II)

Pamiętałam, że kiedyś pisałam już taki tekst i zaczęłam go szukać w starych kopiach. Był. W "Tygodniku" z 27 października 1991 roku. Kończył się tak: "Z Rumunii – tego pięknego i bardzo nieszczęśliwego kraju – importowaliśmy przedtem pomidory i winogrona. Teraz otrzymujemy ważne przestrogi. Dowiadujemy się jak mogą wyglądać rozprawy z przeciwnikami, reformy, zmiany we władzach, procesy polityczne i »spontaniczne« ludowe gniewy. Analizujemy te ostrzeżenia uważnie, traktujemy je bardzo serio".

Górnicy z Jiu, po ośmiu latach, znów wyruszyli. Pod wodzą tego samego Cozmy, który czekał na swój moment. Nie dotarli do Bukaresztu, żeby go splądrować i zniszczyć, bo rząd się ugiął i obiecał im przywileje, za które zapłacą inni, jeszcze biedniejsi.

U nas jest już właściwie inna epoka. Mimo to nie lekceważmy tak zupełnie górników z Jiu. Przypatrujmy się im, przenieśmy potem wzrok na niektóre nasze przejścia graniczne, na drogi, na człowieczka w czapeczce będącego karykaturą Cozmy – na całe to memento niedalekiej przeszłości. Przyda nam się takie uważne spojrzenie.


opr. ab/ab



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Europa demokracja Václav Havel Czechy zazdrość Rumunia opinia publiczna Na żywo Górnicy z Jiu (II) Jiu
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W