Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

wiejska parafia

Tym skarbem jest wspólnota

Z ks. Stanisławem Chodźko, proboszczem parafii św. Stanisława BM i Aniołów Stróżów w Zbuczynie, dziekanem dekanatu zbuczyńskiego, rozmawia Monika Lipińska.

Podczas III Ogólnopolskiego Kongresu Nowej Ewangelizacji „Ewangelizacja środowisk wiejskich - Skarb w Roli”, który odbył się na przełomie maja i czerwca, podkreślano wartość pobożności ludowej, jeszcze niedawno deprecjonowanej. Co, zdaniem Księdza, o tej formie religijności mówią jej owoce?

Nie zgadzam się z opiniami, że to pobożność płytka, charakteryzująca się brakiem otwartości np. na pogłębioną formację. Owszem, środowisko wiejskie jest być może częściowo zamknięte, ale dostrzegam pozytywne strony tego zjawiska, np. liberalizm w wydaniu europejskim czy inne zagrażające tożsamości trendy tak łatwo nie są przez mieszkańców wsi asymilowane. W perspektywie historycznej to dzięki pobożności ludowej, czyli tym rzeszom ludzi, którzy zawsze byli mocno związani z Kościołem katolickim, ocalały polskość i wiara katolicka.

W moim odczuciu istotnym owocem tego rysu pobożności jest przekazywanie wiary w rodzinie z pokolenia na pokolenie. Młodych widać w kościele, na nabożeństwie majowym czy w procesji. Pobożność ludowa wymaga oczywiście pogłębiania, o co troszczymy się przez modlitwę czy głoszenie nauk. Zmiany wchodzą powoli, ale mają sięgać serca człowieka - na tym polega mądrość Kościoła.

Metody pracy duszpasterskiej są takie same jak w mieście czy wymagają specyficznych działań, a może po prostu innego podejścia do ludzi?

Czy to na wsi, czy w mieście, środowisku akademickim czy szkolnym (a znam je, bo pracowałem w każdym a tych miejsc), budzenie wiary oraz pragnienia żywego kontaktu z Chrystusem zawsze odbywa się w ten sam sposób; jak mówi Pismo Święte - wiara rodzi się ze słuchania. Przekazujemy więc to samo słowo Boże, tyle że dostosowując przekaz do odbiorcy. Podobnie jest z sakramentami świętymi. W kościele w Zbuczynie można np. podczas Eucharystii usłyszeć więcej tradycyjnych pieśni, ale znane są także te nowe dostosowane do liturgii. Na pewno nie upraszczamy metod pracy tylko dlatego, że jest to parafia wiejska. Wszystko zależy od organizacji pracy, a więc od księży czy organisty, katechetów, od grup i ich liderów a nie tylko od środowiska. Nie stronimy od takich rzeczy, jak festyny, pielgrzymki piesze i autokarowe, sport czy muzyka.

Co stanowi wyróżnik życia religijnego na wsi?

Cykl pracy rocznej rolnika związany jest z rokiem liturgicznym. Poświęcenie pól to niezmiennie wielkie święto każdej z wiosek. Żywe są ponadto zwyczaje, o których miasto często już zapomniało, jak święcenie wianków na Matki Bożej Zielnej. Święta kościelne mają zresztą swoje ludowe, piękne nazwy - tę tradycję trzeba pielęgnować.

Podczas wspomnianego kongresu zachęcano duszpasterzy do podjęcia dzieła ewangelizacji na wsi. Zauważa Ksiądz taką potrzebę?

Przejawem zapotrzebowania na pogłębioną formację religijną są działające w każdej parafii ruchy i stowarzyszenia. Najmłodsza w mojej wspólnocie parafialnej jest Oaza Rodzin - mamy dwa kręgi i czekamy na kolejne. Działa u nas 60 kółek różańcowych. Każde z nich to - analogicznie do form pracy Ruchu Światło-Życie - trochę większy krąg. To, co w oazie nazywamy nowocześnie dzieleniem się życiem, w kółkach różańcowych również ma miejsce. Prężnie działa Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, które kontynuuje przedwojenne tradycje. Teraz skupiamy się na przygotowaniach do Światowych Dni Młodzieży - w comiesięcznych spotkaniach w ramach dekanatu udział bierze nawet 200 osób. KSM, wspierany przez Legion Maryi, opracowuje też program półkolonii dla dzieci, które rozpoczynamy wraz z nadejściem wakacji. A potem wyrusza piesza pielgrzymka na Jasną Górę.

Co jest największym bogactwem, a zarazem siłą społeczności wiejskiej?

Pozostaje nią poczucie wspólnoty. Oczywiście trochę spłyca je telewizja i internet, zatrzymując ludzi, szczególnie młodych, w domach. Niezależnie od tego na wsi ciągle aktualne jest przysłowie: „Wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi”. Może to komuś przeszkadzać, ale z drugiej strony daje pewność, że człowiek w potrzebie zawsze znajdzie pomoc. Na wsi nie ma ludzi zapomnianych. Ponadto mieszkańcy wsi potrafią wspólnie np. posprzątać ulicę, udekorować kapliczkę, zorganizować wioskową zabawę czy święto. Jest także rywalizacja między wioskami, ale wydaje mi się, że to raczej zdrowe współzawodnictwo.

Za takim poczuciem wspólnoty idzie potrzeba wspólnego przeżywania religijności?

Na wsi jest to oczywiste. Posłużę się przykładem obrzędu pogrzebowego. Po śmierci mieszkańca wioski rodzina zaprasza do siebie wszystkich, by wspólnie odmówić za zmarłego Różaniec. Sąsiedzi schodzą się gromadnie, ambicją wszystkich jest wziąć udział w pogrzebie, zamawiają później Msze św. za zmarłego. To dowód wielkiej solidarności. Rodzina nie jest w żałobie osamotniona.

Jaka jest rola proboszcza wiejskiej parafii?

Spełniając posługę kapłańską, prorocką i królewską, uświęca on ludzi, szafuje sakramenty, naucza z autorytetem samego Jezusa Chrystusa, kieruje wspólnotą parafialną i wysuwa inicjatywy. Poza rolą stricte religijną ważna jest, szczególnie na wsi, jego rola społeczna. Staramy się podtrzymywać ducha, dawać nadzieję, pokazywać, na czym polega prawdziwa wolność w duchu Ewangelii. Ale też być z ludźmi w różnych sytuacjach. Na wsi ksiądz jest obecny na uroczystości państwowej, festynie ludowym, akademii szkolnej, przy remoncie świetlicy, a nawet na blokadach dróg - w poczuciu, że musi wesprzeć uciskanych rolników. Współpracujemy z ośrodkami zdrowia, policją, strażą pożarną, wójtem, sołtysami, ośrodkami kultury. Ambona jest - o czym wiedzą te instytucje - niezawodnym środkiem przekazu ważnych społecznie informacji.

Które z problemów dotykających współczesną wieś wydają się Księdzu najdotkliwsze?

Są to przede wszystkim problemy i moralne, jak pijaństwo, rozwody oraz materialne, chociaż w opinii ludzi z miasta przeczą temu piękne domy, drogie ciągniki, nowoczesne chlewnie. Warto zauważyć, że to przede wszystkim narzędzia produkcji, których na wsi nie można się wyzbyć, a nie dowód zamożności. Rolnicy organizowali blokady w akcie ostatecznej desperacji, gdy wszelkie inne środki zawiodły. Współczesny system finansowania rolnictwa skonstruowany jest w ten sposób, że rolnik staje się niewolnikiem banków. Załamanie się koniunktury cenowej grozi utratą gospodarstwa, ponieważ kredyty są dzisiaj najczęściej udzielane na hipotekę. Ostatnia niezależna, samorządna grupa społeczna w Polsce na naszych oczach traci swoją niezależność. Owszem, powstają grupy producenckie, które są swoistą formą rolniczej samopomocy. Pomagać próbują związki zawodowe rolników indywidualnych: Solidarność i OPZZ, organizując protesty i nagłaśniając problemy. Ale plecami odwróciło się do rolników polityczne stronnictwo, które miało ich bronić.

O Zbuczynie głośno było w ostatnim czasie właśnie w związku z rolniczymi blokadami dróg. W serwisach informacyjnych relacjonujących ich przebieg pojawiło się nazwisko Księdza.

Mieszkańcy gminy Zbuczyn rzeczywiście wiedli prym w organizowaniu blokad. Z jednej strony - ze względu na rolnicze tradycje, a z drugiej - na przeszłość tych ziem. Moja parafia liczy 6,5 tys. wiernych i obejmuje 30 wiosek, w większości są to dawne zaścianki szlacheckie. Żywa jest na tych terenach pamięć o wywodzących się stąd powstańcach i żołnierzach wyklętych. Wydaje mi się, że także dzisiaj mieszkańców cechuje otwartość i odwaga.

To rolnicy zaprosili mnie do udziału w blokadach. Ksiądz biskup zgodził się, abym na blokadzie odprawił dla nich Mszę św. Byłem też w Warszawie i w tzw. zielonym miasteczku w al. Ujazdowskich również sprawowałem Mszę. Wraz z rolnikami chodzę również do sądu. Na pewno nie przynosi to kapłanowi ujmy; dla mnie jest powodem do satysfakcji - wiem, że jestem potrzebny. Nie boję się rozmawiać ani z policją, ani z wymiarem sprawiedliwości. Rolnicy, gdy jestem z nimi na sali sądowej, czują się pewniej. Ponieważ wywodzę się z rodziny rolniczej i mam pojęcie, jak ciężko pracuje się na wsi, znam mechanizmy rynku rolnego i rozumiem problemy rolników. Często o tych kwestiach rozmawiam z parafianami. Zdarza się również, że spotykam się z zarzutami mieszania się do polityki. Z całą odpowiedzialnością odpowiadam, że jak każdy płacący podatki obywatel tego kraju mam do tego prawo. Tym bardziej że przemawiam w imieniu ludzi.

Nie obawia się Ksiądz, że w związku z bolączkami wsi takie wartości jak rodzina, wiara, praca - stracą na znaczeniu?

Chrześcijańska nadzieja każe mi wierzyć, że tak się nie stanie. Że Polacy w przeciwieństwie do lewicowej, liberalnej Europy, w której toleruje się wszystko, tylko nie religię i rodzinę, zachowają zdrowy rozsądek. Wprawdzie propaganda mediów mainstreamowych jest bardzo natrętna, jednak nawet mieszkańcy wsi powoli się na nią uodparniają - dzisiaj odwołanie się np. do telewizji jako autorytetu wzbudza śmiech. Poza tym, widząc, jak zamiatane pod dywan są kolejne afery, naprawdę pragną zmian. Trzeba spokojnie pracować, nie załamywać się trudnościami, a resztę zostawić Panu Bogu.

Dziękuję za rozmowę.


opr. ab/ab



opr. ab/ab



Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: wieś parafia proboszcz pobożność ludowa wiejska parafia