Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

¬ródło: Idziemy

"Idziemy" nr 46/2013


Ks. Henryk Zieliński

Kościelne pokazy mody


Nie wystarczy dzisiaj, że księża będą ewangelicznie "nieskalani jak gołębie". Muszą być jeszcze "przezorni jak węże"

Pokaz mody, który odbył się w miniony piątek w warszawskim kościele św. Augustyna, nie powinien się tam odbyć. Ani tam, ani w żadnej innej katolickiej świątyni. Ewangeliczna scena pogonienia przez Chrystusa przekupniów z samego tylko świątynnego dziedzińca i Jego słowa: „Mój dom ma być domem modlitwy” pozostają aktualne ciągle i dla wszystkich.

Nie odsądzam od czci i wiary proboszcza parafii, który na pokaz się zgodził. Pewnie już wycierpiał za swoje więcej, niż na to zasłużył. Znam go i mam o nim jak najlepsze zdanie. To jeden z najgorliwszych warszawskich duszpasterzy, ceniony kaznodzieja i rekolekcjonista, prezbiter na drodze neokatechumenalnej, spowiednik alumnów w seminarium duchownym, otwarty na Boga i na ludzi. Parafia, którą prowadzi w biednej dzielnicy na terenie dawnego getta, gdzie kościół cudownie przetrwał niemiecką pacyfikację, słynie z wielu ciekawych inicjatyw. Niedawno patronowaliśmy prowadzonej przy tej parafii aukcji na wsparcie młodzieży, która nie miałaby za co wyjechać na Światowe Dni Młodzieży do Rio. Proboszcz ten cieszy się również wielkim zaufaniem swojego biskupa i kurii biskupiej. Wystarczy przypomnieć, że to jego wyznaczono do arcytrudnego zadania wygłoszenia homilii podczas Mszy Świętej na placu Trzech Krzyży w Warszawie, poprzedzającej ostatni wielki marsz w obronie TV Trwam. Mądrej głowie dość dwie słowie. Dlatego nie wierzę, aby zgodę na pokaz mody w kościele, mimo braku pieniędzy na jego remont, ten akurat ksiądz wydał pochopnie i bez wymaganych konsultacji. Tym bardziej, gdyby wiedział, o jaki scenariusz chodzi. Ale zgubiło go pewnie zaufanie do ludzi.

Dzisiaj nie wystarczy, że księża będą ewangelicznie „nieskalani jak gołębie”. Muszą być jeszcze „przezorni jak węże”. Cała sprawa wygląda bowiem na prowokację. Miał to być ponoć pokaz mody ślubnej. To też ryzykowne. Ale mamy przecież w kościołach wieczory poezji chrześcijańskiej, koncerty muzyki poważnej i rozrywkowej, zdarzają się projekcje filmów, pokazy tańców afrykańskich i spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy niekoniecznie mówią o Bogu. Stąd prezentacja kreacji ślubnych, czyli jakoś „liturgicznych”, odbywająca się w miejscu, do którego są przeznaczone, mogła się wydawać dopuszczalna. Wyszło jednak źle, nawet nie ze względu na krój strojów czy publiczność. Projektantowi jednak najwyraźniej zależało na skandalu. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że za podkład muzyczny do pokazu użył ścieżki muzycznej z satanistycznego obrazu „Dziecko Rosemary” oraz z promującego tzw. kulturę gejowską filmu „Tajemnica Brokeback Mountain”? To wskutek skandalu projektant ma teraz darmową reklamę w mediach. A proboszcz i kuria woleliby pewnie jak najszybciej o wszystkim zapomnieć.

Może jednak nie powinniśmy zapomnieć, tylko wyciągnąć wnioski? Wszyscy, i to nie tylko w kwestii udostępniania świątyń do niesakralnych celów, ale także w odniesieniu do postaw w kościele. Bo czy ubiór wielu pań, nie tylko na ślubach, nie jest bardziej wyzywający niż stroje zaprezentowane na nieszczęsnym pokazie? Czy Pierwszych Komunii i innych okazji nie traktujemy jako pokazów mody? Czy plażowe porcięta są właściwym strojem panów na spotkanie z Bogiem? Czy wreszcie wśród uczestników naszej Liturgii nie ma takich, którzy prezentują swoje kreacje i oceniają ubiór sąsiadów z nie mniejszym zaangażowaniem, jak uczestnicy wspomnianego pokazu? Dlatego spójrzmy też na siebie, zanim sięgniemy po kamienie, by nimi rzucać w tych, którzy dopuścili do nieszczęsnego pokazu.


opr. aś/aś


 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: media Kościół moda ocena pokaz mody
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W