Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Ks. Marek Spyra

Na drodze do Emaus

W latach 80. mieliśmy ok. 300 duszpasterzy akademickich i ok. 350 tys. studentów. Dziś liczba duszpasterzy jest ta sama, tylko studentów przybyło niemal sześciokrotnie.

O stan i przyszłość duszpasterstw akademickich w Europie od lat pyta Europejski Komitet Duszpasterzy Akademickich, do którego należę.

W Holandii świecki duszpasterz, oficjalnie zatrudniony przez Kościół, mówi o swojej pracy jako o spotkaniach przy kolacji osób różnych wyznań. Po ludzku to sprawa beznadziejna: rozmowy o życiu, czasem poszukiwanie Boga. Rzadko widzi efekty tej pracy. W Grecji, gdzie katolicy stanowią mniejszość, pracują jezuici: młodzi stanowią nieliczną, ale silną diasporę. Żeby się utrzymać, wpłacają comiesięczne składki. We Francji duszpasterz nie ma prawa pojawić się na uczelni; korzysta z jednorazowych akcji, jak pielgrzymki do Chartres czy Vezelay. Z drugiej strony, zaczynają się tam pojawiać silne wspólnoty życia duchowego. Włosi mają rozbudowane struktury duszpasterskie, przy większości jest kapelan i znakomite zaplecze. Podobnie w Hiszpanii.

Ale Słowacja — całkowite zaskoczenie. Milan, duszpasterz w Bratysławie, zaprowadził nas do Mlyńskiej Doliny: 15-tysięcznego miasteczka studenckiego, w którego centrum leży socrealistyczny budynek, dawna stołówka. Po upadku systemu Kościół otrzymał piętro za przysłowiową koronę. Budowla straszy — ale wewnątrz tętni życiem. W jednym pomieszczeniu Msza św., gdzie indziej rozmowa duchowa, obok próba zespołu, w jadalni przygotowanie posiłków, raz modlitwa, raz film, raz zabawa — i tak na okrągło, 24 godziny na dobę są w nim studenci. Pamiętam, jak w czasie trzydniowej adoracji było ok. 400 młodych.

Ale w innych krajach, jak Wielka Brytania, Irlandia czy Niemcy, po prostu brak kapłanów. Wtedy lukę starają się zapełnić siostry zakonne czy świeccy.

W Polsce mamy studentów, mamy duszpasterzy, mamy dobre pomysły. Ale... Czasem pada pytanie, ilu studentów korzysta z duszpasterstw? W naszym kraju studiuje ok. 2 mln osób, połowa zaocznie. Zakładam, że w naszych środowiskach jest ok. 1 proc. studiujących. W akademickiej pielgrzymce na Jasną Górę bierze udział 2-3 tys. ludzi. Te liczby nie powalają. Ale idźmy dalej: w latach 80. mieliśmy ok. 300 duszpasterzy akademickich i ok. 350 tys. studentów. Dziś liczba duszpasterzy jest ta sama, tylko studentów przybyło niemal sześciokrotnie.

Na dodatek, współpraca duszpasterzy kuleje. A bez niej — rozpraszamy się i sprowadzamy do małych grupek. Coraz bardziej zalęknionych i zamkniętych. Poza tym duszpasterz akademicki często jest zaangażowany w inne prace, bo jest np. wikariuszem, co ogranicza możliwości jego posługiwania. Często do studentów trafia na krótki czas, 2-3 lata, co niezwykle utrudnia pracę, choć wielu z nich się dla niej spala.

Co więcej, studenci, inaczej niż 20 lat temu, nie utożsamiają się z uczelnią. Uniwersytet przestaje być wspólnotą. Student żyje na zewnątrz, szuka pracy, by się utrzymać i dobrze wystartować jako absolwent. To prowadzi do samotności i indywidualizacji. Młody człowiek ucieka w wewnętrzny świat. W czasie ostatniej kolędy w akademiku zaskoczyła mnie wieczorna cisza. Jeszcze niedawno było głośno w całym budynku. Studenci wyjaśnili natychmiast: internet.

Albo lęk wobec kultury współczesnej. Rozdźwięk między tym, co proponuje świat, a tym, co proponuje tradycja chrześcijańska, brak pomysłu, jak połączyć wiarę i kulturę, prowadzi do ucieczki, odchodzenia od wiary, odrzucania dylematów moralnych — albo odwrotnie: do ucieczki od kultury i zamykania się w świecie wykoślawionej wiary. To prawdziwe wyzwanie dla duszpasterstwa. Ucieczka w świat wirtualny nie przekreśla tęsknoty za przyjaźnią i miłością. Problem pojawia się przy wspólnym mieszkaniu przed ślubem. Akademiki to akceptują, rodzice także. I zwycięża argument ekonomiczny: bo jest taniej. Pan Bóg staje się tym złym, który zakazuje miłości, więc unikają kapłana jako adwokata takiego Boga.

Duszpasterstwo obejmuje też kadrę akademicką. Jan Paweł II w „Fides et ratio” ukazał dwubiegunowość naszego człowieczeństwa. Wiara i rozum prowadzą do syntezy prawdy o człowieku. Synteza dokonuje się na dwóch poziomach. Pierwszy to życie osobiste. Wiara w Chrystusa jest osobistym wyborem. Dodam, że dni skupienia dla nauczycieli akademickich cieszą się zainteresowaniem.

Drugi poziom wydaje się trudniejszy: chodzi o patrzenie na problem naukowy z intelektualną uczciwością człowieka wierzącego. Ciężko w Polsce uświadczyć o tym dyskusji. „Nowa synteza kulturowa — mówił do nas Benedykt XVI — która wypracowuje się współcześnie w Europie i w zglobalizowanym świecie, potrzebuje wkładu intelektualistów zdolnych do nowego spojrzenia w aulach uniwersyteckich na wykład o Bogu, albo jeszcze lepiej, do wzbudzenia w człowieku pragnienia szukania Boga — quaerere Deum”.

Poza tym, niewiele mamy do zaproponowania innej grupie akademickiej: pracownikom administracji uczelnianej.

„Opowieść o Emaus jest ważnym tekstem dla współczesnego Kościoła i jego działania pastoralnego — mówił bp van Luyn podczas lipcowego I Europejskiego Spotkania Studentów w Watykanie. — Chrystus, rzeczywiście, ukazuje w tym spotkaniu klasyczny model Jego metody duszpasterskiej” (Łk 24). Są trzy ważne momenty w ewangelicznym tekście.

Pierwszy: „a myśmy się spodziewali”. Nadzieje uczniów wynikały z wyobrażenia świata i rozumienia wydarzeń w Jerozolimie. Te nadzieje musiały upaść, bo nie były prawdziwe. Ale Chrystus nie potępia uczniów. Uważnie ich słucha. I takie jest zadanie duszpasterzy: nastawić ucho na głos szukającego po omacku człowieka; nie potępiać. Widzieć w młodych pragnienia czasem bardzo nieudolnie realizowane.

Drugi moment: spotkanie z Chrystusem. Na drodze do Emaus w pewnym momencie Chrystus-gość staje się gospodarzem. Nie da się uporządkować świata marzeń i życiowych planów bez odniesienia do prawdy. Inaczej wszystko staje się iluzją. A więc najpierw: słuchanie Chrystusa. Młodzi odchodzą od Kościoła, bo doświadczenie emocjonalne Boga stało się dominujące. Gładkie opowieści o historii Kościoła bez solidnych podstaw naukowych stały się głównym źródłem wiadomości. Granica między komiksem historycznym a poważnym opracowaniem zatarła się tak, że sami nie wiemy, kto mówi prawdę.

Słuchanie o Chrystusie przeradza się w realne spotkanie z Panem. „Czy serce nie pałało w nas?”. Chrystus uwalnia od fałszywych iluzji przez sakramenty. Pamiętajmy: duszpasterz, jeśli przemawia do człowieka, to tylko dlatego, że spotkał Chrystusa.

Spotkanie z Chrystusem rodzi świadków. „I wrócili do Jerozolimy” — to trzeci moment. Kto doświadczył spotkania z Panem, idzie do świata bez kompleksów. Wiarę niszczą dziś lęki. Obawa, że „zostanę zaszczuty przez krzykaczy, którym nie umiem odpowiedzieć”. Potrzebujemy liderów. Kapłan nie dotrze do każdego studenta i nauczyciela akademickiego. Może wystarczy ich garstka, ale niech doświadczą autentycznego chrześcijaństwa, niech się nim zachwycą, niech poczują jego siłę i niech idą do znajomych mówić o tym.

Nieważne, gdzie leży Emaus. Emaus to miejsce spotkania z Chrystusem. Bo tak naprawdę jest to ewangelia nie o idących do wioski, ale o uciekających z Jerozolimy. Trzeba było spotkać Mesjasza, by wrócić do siebie, do swojego miejsca na ziemi. 

Ks. Marek Spyra (ur. 1961) jest od 1998 r. Archidiecezjalnym Duszpasterzem w Katowicach oraz członkiem Europejskiego Komitetu Duszpasterzy Akademickich.


tygodnik.onet.pl


opr. aw/aw



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: wspólnota uniwersytet uczelnie duszpasterstwo akademickie studenci kadra akademicka
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W