Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Piotr Sikora

Emerytowany biskup Rzymu

Biskupi przechodzą na emeryturę. Nie powinno nas zatem zaskakiwać, że robi tak biskup Rzymu. Jeśli się dziwimy, to dlatego że socjologiczna strona papiestwa przesłoniła nam jego teologiczne podstawy.

Papież zrezygnował! Epokowe wydarzenie! Co teraz będzie?!

Owszem, patrząc z czysto społeczno-historycznej perspektywy, rezygnacja papieża jest wydarzeniem epokowym. Zdarza się raz na kilkaset lat. W perspektywie wiary jednak nie powinna nas ani dziwić, ani niepokoić. W tej perspektywie jest o tyle wydarzeniem epokowym, że może być szansą przywrócenia ważnej teologicznej prawdy, która w powszechnej świadomości została przysłonięta społeczno-kulturowym kształtem instytucji Kościoła.

Do dziś pamiętam dziennikarkę polskiej telewizji, która (kilka lat temu) ogłaszała z przejęciem, że papież jest TEŻ (podkr. — P.S.) biskupem Rzymu. Nie dziwię się wcale jej szczeremu zdziwieniu. Lecz informacja ta była o tyle absurdalna, że papież to po prostu biskup Rzymu. I całe jego znaczenie w Kościele — jako papieża, czyli abstrahując od osobistego oddziaływania — bierze się właśnie z tego faktu. Jest biskupem Kościoła, który jest w Rzymie, tj. Kościoła, który w swoim życiu przechowuje pamięć dwóch Apostołów: Piotra i Pawła. Obaj oni głosili w Rzymie Ewangelię i obaj dla tej Ewangelii ponieśli w tym mieście męczeńską śmierć. Wspólnoty Kościoła na świecie wierzą więc, że Kościół w Rzymie pamięta tę Ewangelię, a jego biskup potrafi pamięć tę właściwie wyrazić. Dlatego właśnie uznają autorytet tego człowieka.

Papież jest więc przede wszystkim jednym z biskupów. Nikogo zaś z nas nie dziwi, że biskupi przechodzą na emeryturę, gdy osiągają wiek, w którym człowiekowi trudno jest pełnić bardzo angażujące i wyczerpujące funkcje. Nie powinno nas zatem ani dziwić, ani niepokoić, że na emeryturę przejdzie biskup Rzymu. Jeśli jesteśmy tym zaskoczeni, to dlatego że socjologiczna strona papiestwa przesłoniła nam jego teologiczne podstawy. Ogłoszona właśnie przez Benedykta XVI rezygnacja, choć jej zasadniczym powodem był papieski osąd sumienia co do możliwości pełnienia swego urzędu, posiada wymiar mocnego, prorockiego gestu, przypominającego nam istotną prawdę wiary.

Jest też druga, ludzka strona tego wydarzenia, także istotna dla wiary. Świadectwo klasy człowieka, który zna siebie, swoje silne strony, ale i ograniczenia; wie, czemu podoła, a czemu już nie. Nie jest przy tym przywiązany do ważnej funkcji, którą pełni. Traktuje ją jak służbę i w momencie, w którym rozpoznaje, że nie jest już w stanie skutecznie służyć — rezygnuje. Rezygnuje tylko z dobrymi słowami — dziękując za pomoc i oparcie i przepraszając za własne niedociągnięcia. Deklarując dalsze zaangażowanie — lecz w innej, mniej widocznej, a równie ważnej formie: w modlitwie.

Jeden z poprzedników Benedykta XVI, Paweł VI, napisał, że dzisiejszy świat potrzebuje bardziej świadków niż nauczycieli. Jeśli biskup Rzymu ma być takim świadkiem — świadkiem, że Kościół to nie tyle instytucja kierująca się zasadami kariery i walki o władzę, lecz wspólnota, w której przestrzeni dzieje się coś o wiele ważniejszego, niż mogą ogarnąć funkcje i urzędy — to Benedykt XVI, a od 28 lutego, godziny 20.00, po prostu Joseph Ratzinger, swoje powołanie świadka dobrze wypełnił.                

opr. ab/ab


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: papież Rzym Joseph Ratzinger emerytura abdykacja Benedykt XVI ustąpienie z urzędu
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W