Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Bronisław Geremek

Rzetelność i wrażliwość

Wystąpienie na uroczystości wręczenia Nagrody za szczególne zasługi dla rozwoju stosunków polsko-niemieckich

Szanowny Panie Ministrze Federalny,

Szanowni Laureaci, Szanowni Państwo,

Komitet "Nagrody za szczególne zasługi dla rozwoju stosunków polsko-niemieckich" postanowił wyróżnić w 1998 roku Towarzystwo im. Anny Morawskiej, inicjatywę społeczno-katolicką, zrodzoną w opozycyjnych środowiskach dawnej NRD, oraz dobrze nam znany "Tygodnik Powszechny". Wszystkie decyzje Komitetu Nagrody spotykały się zawsze z uznaniem. Wybór był zawsze trafny. Tak jest i tym razem. Komitet swoimi decyzjami honoruje bowiem z jednej strony działania osób i środowisk, które przyczyniły i przyczyniają się do rozwoju stosunków między Polską a Niemcami. Zarazem jego decyzje stanowią wskazówkę do działań politycznych i społecznych.

Jestem szczęśliwy, że w tym roku członkowie Komitetu stworzyli nam okazję do refleksji nad znaczeniem takich cech, jak odwaga, dalekowzroczność, wytrwałość i niezłomność. Tegoroczni laureaci, środowisko dawnej enerdowskiej opozycji związanej z Towarzystwem im. Anny Morawskiej oraz środowisko "Tygodnika Powszechnego", są depozytariuszami tych cech. Głębokie zmiany w otoczeniu bliższym i dalszym oraz pewna pospieszność życia stały się po 1989 r. udziałem zarówno Polski, jak i nowych landów. Dlatego dobrze, że dzisiejsza uroczystość dzięki obu laureatom przypomni nam o roli staroświeckiej kategorii określanej "kośćcem moralnym". Bez niej, niezależnie od warunków życia i ustroju, łatwo zagubić właściwą drogę postępowania zarówno w życiu każdego z nas, jak i w życiu społeczeństw. Dlatego dobrze, że dziś raz jeszcze uprzytomnimy sobie, jak niezbędna jest w życiu politycznym i społecznym dobrze pojęta "donkiszoteria". Bo tak właśnie określali własne działania lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i początku osiemdziesiątych redaktorzy i współpracownicy "Tygodnika Powszechnego" oraz inicjatorzy i uczestnicy Seminariów Polskich, od 1985 roku noszących imię Anny Morawskiej.

Szanowni Państwo,

fakt, że Polacy i Niemcy byli przygotowani do podjęcia historycznej szansy lat 1989/1990, jest w dużej mierze zasługą środowiska związanego z Seminarium Polskim i Seminarium im. A. Morawskiej, reprezentowanego dziś przez Towarzystwo Jej imienia oraz środowiska związanego z "Tygodnikiem Powszechnym". Jestem niezmiernie rad, że dziś wraz z panem ministrem federalnym Klausem Kinkelem będę miał zaszczyt uhonorować właśnie Towarzystwo im. Anny Morawskiej i "Tygodnik Powszechny".

Władysław Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki, Mieczysław Pszon, Stanisław Stomma po stronie polskiej i Lothar Kreyssig, Günter Särchen, Reinhold Lehmann, Friedrich Magirius po stronie niemieckiej - jako jedni z pierwszych po wojnie pracowali nad tym, by Polacy i Niemcy mogli na nowo ułożyć swoje sąsiedztwo we wspólnej Europie. Z ich nazwiskami łączy się działalność takich organizacji i środowisk po stronie niemieckiej, jak Akcja Znaków Pokuty z ówczesnej NRD, sekcja Pax Christi z Republiki Federalnej Niemiec, czy Bernsberger Kreis, a po stronie polskiej kół związanych z Klubami Inteligencji Katolickiej w Krakowie, Warszawie i Wrocławiu oraz redakcjami "Więzi", "Znaku" i "Tygodnika Powszechnego".

Z "Tygodnikiem Powszechnym" była związana wybitna publicystka Anna Morawska, którą Günter Särchen poznał już w 1960 r. To ona właśnie, późniejsza patronka Polskich Seminariów, podjęła jedną z pierwszych prób przedstawienia Polakom innego obrazu Niemca. Opublikowanie w 1969 roku, kiedy stosunkowo świeża była jeszcze pamięć niemieckich zbrodni, książki o Dietrichu Bonhoefferze ("Chrześcijanin w III Rzeszy") wymagało głębi myślenia i dalekowzroczności. W blisko trzydzieści lat później, w czerwcu tego roku, Premier Jerzy Buzek i Kanclerz Helmut Kohl wzięli udział w uroczystym otwarciu Domu Spotkań w Krzyżowej, miejscu, z którym łączy się między innymi nazwisko Bonhoeffera. Uznanie i zrozumienie przesłanek oraz motywów działania osób reprezentujących ważny dla niemieckiej opozycji antynazistowskiej "Krąg z Krzyżowej", przybliżenie niektórych elementów myśli tego "Kręgu" Polakom, jest jednym z późnych owoców pracy Anny Morawskiej. A jak wiadomo, zrozumienie drugiej strony leży u podstaw każdego porozumienia i pojednania.

Szanowni Państwo,

względy polityczne i ideologiczne sprawiły, że wspólna granica oddzieliła Polaków i Niemców ze wschodniej części Niemiec bardziej jeszcze, niż wskazywałaby na to sama geografia. Uczestnictwo w społecznym i chrześcijańskim dialogu z Polakami wymagało w byłej NRD poświęcenia i odwagi. Członków tego dialogu władze uważały za przeciwników politycznych. Byli śledzeni i szykanowani przez służbę bezpieczeństwa, pozbawiani podstawowych praw i swobód obywatelskich; ignorowani lub potępiani przez poważną, w niektórych okresach przeważającą, część społeczeństwa. W realnym socjalizmie Ulbrichta, Honeckera i Stasi nie było miejsca dla "znaków pokuty", a termin "pojednanie" nie istniał w oficjalnym słowniku "bratnich krajów". Dlatego szczególne uznanie należy się tym, którzy wbrew przeciwnościom podjęli się, jak to nazwał Friedrich Magirius, "akcji w służbie pojednania".

Seminarium Polskie i późniejsze Seminarium im. Anny Morawskiej oraz Akcja Znaków Pokuty ze wschodnich Niemiec odgrywały ważną rolę edukacyjną dla kilku tysięcy młodych ludzi z byłej NRD. Dzięki Seminarium i wyjazdom do Polski poznawali oni historyczną prawdę o wojnie, prezentowanej w NRD niemal wyłącznie przez pryzmat zmagań III Rzeszy z ZSRR. Zarówno wiedza o polskich ofiarach, jak i o Polsce powojennej, kształtowała postawy odmienne od pożądanych przez władze enerdowskie schematów i wbrew fałszywym przekazom propagandowym. Dzięki Seminarium i publikacjom z cyklu "Podanie ręki" (Handreichung), oraz wyjazdom za Odrę, w NRD powstał wąski krąg prawdziwych przyjaciół Polski. Spośród wielu z nich pragnąłbym, oprócz wspomnianych już Lothara Kreyssiga, Güntera Särchena i Friedricha Magiriusa, wymienić również Ludwiga Mehlhorna i Konrada Weißa.

Istnienie tego kręgu wschodnioniemieckich przyjaciół Polski miało szczególne znaczenie w czasie solidarnościowych przemian, kiedy to w obronie przed "polskim bakcylem" w oficjalnej propagandzie enerdowskiej sięgnięto do prymitywnych antypolskich stereotypów i uprzedzeń. Pamiętamy, że mimo tej atmosfery oraz daleko większych trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu kontaktów z Polską po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku, słowa otuchy oraz dary płynęły do Polski także ze wschodnich Niemiec. Każdy taki sygnał z byłej NRD do Polski był znakiem ludzkiej solidarności oraz wyrazem sprzeciwu, a także nonkonformizmu. Członkowie Seminarium Polskiego przenosili na grunt enerdowski doświadczenia polskiej opozycji. W dużej mierze dzięki temu w przełomowym okresie lat 1989/1990 mogło dojść do szerszych kontaktów polskich i enerdowskich środowisk niezależnych i doszło do publikacji w marcu 1990 r. "Wspólnego oświadczenia Polaków i Niemców z NRD", a za polskim przykładem obradował we wschodnim Berlinie "okrągły stół".

Szanowni Państwo,

"Kto uważa, że pojednanie jest problemem teologicznym, przynależnym do sfery wewnątrzkościelnej, i że jako akt polityczny jest nieużyteczne albo zastrzeżone dla kościelnej czy państwowej zwierzchności, ten powinien zwrócić się pod adres »Mietek Pszon, Kraków«". Te słowa Günther Särchen i pani Brigitte Särchen zawarli w swoich życzeniach z okazji 80. rocznicy urodzin człowieka, który przez 30 lat był członkiem redakcji, w ostatnich latach życia zastępcą redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego". Jeden z pionierów polsko-niemieckiego pojednania i porozumienia, nie doczekał swojego jubileuszu. Przygotowane wcześniej życzenia stały się epitafium wydanym w: "Polacy i Niemcy pół wieku później. Księga pamiątkowa dla Mieczysława Pszona", wyrazem szacunku i podziękowania za wieloletnie zaangażowanie, wytrwałość, otwartość, odwagę i zrozumienie, które cechowały Mieczysława Pszona. Te same cechy znajdowały odzwierciedlenie na łamach "Tygodnika Powszechnego", czyniąc z tego pisma wydawnictwo zasługujące na najwyższą uwagę właśnie za dogłębny, wyważony, nie poddający się cenzurze ani aktualnej koniunkturze sposób prezentacji niełatwej często problematyki. Szczególnie stosunkom polsko-niemieckim poświęcano wiele miejsca, starając się o przezwyciężanie wrogości, poszukując możliwości dialogu już w latach 60. "Tygodnik Powszechny" był i pozostaje "szkołą" dla młodych pokoleń, w której można uczyć się, czym jest pojednanie międzyludzkie, "podanie sobie ręki", przełamywanie uprzedzeń, jaka jest ich cena. Wysiłek tych, którzy zdecydowali się konsekwentnie wnosić te wartości do życia społecznego oraz stosunków między narodami, zasługuje na najwyższe uznanie nas wszystkich.

Mieczysław Pszon i Anna Morawska, tak jak i człowiek-instytucja Jerzy Turowicz, byli i są kimś więcej niż publicystami czy członkami zespołu redakcyjnego. Trudno bowiem nazwać "Tygodnik" instytucją w potocznym tego słowa znaczeniu. Wraz z Klubem Inteligencji Katolickiej, redakcjami "Więzi" i "Znaku" jest synonimem infrastruktury dla najnowszych stosunków polsko-niemieckich. Jest symbolem zaczątków międzyludzkich kontaktów, więzi, głębokich przyjaźni, znajomości i wiedzy o kraju sąsiada. Tę infrastrukturę tworzono nie tylko na szpaltach pisma, zawierających pierwsze apele do nawiązywania partnerstwa między katolickimi parafiami w Polsce i w Niemczech, czy informacje na temat działalności Maximilian Kolbe-Werk. Niemcy w kontaktach z osobami związanymi z wydawnictwem uczyli się od nich Polski, Polacy zaś uczyli się Niemiec. Adres gościnnej siedziby redakcji przy ulicy Wiślnej 12 w Krakowie podawano sobie, jak wspomina wieloletni sekretarz generalny Pax Christi Reinhold Lehmann, "z rąk do rąk". Zręby kontaktów tworzono podczas spotkań i podróży, dzięki otwartości i woli pojednania i porozumienia. Kształtowała je chęć, niekiedy wręcz odwaga w poruszaniu problematyki stosunkowo słabo znanej polskiej opinii publicznej, np. dotyczącej wysiedleń ludności niemieckiej.

Pamiętajmy o tym, że pomyślny rozwój stosunków między Polską a Niemcami, a przede wszystkim między naszymi społeczeństwami, zapoczątkowany na przełomie lat 89/90 byłby nie do wyobrażenia bez tych pozornie tylko małych kroków albo - jak je nazwał Günter Särchen - "małych chlebków", które Mieczysław Pszon i jemu podobni "piekli z niezmordowaną wytrwałością, choć często dysponowali jedynie nikłym, oszczędnym płomykiem".

Pamiętajmy o tym szczególnie dziś, u progu nowego etapu w stosunkach polsko--niemieckich, kiedy to bliska perspektywa rychłego członkostwa Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim i, jak jestem przekonany, nieodległa w Unii Europejskiej skłania nas do zdefiniowania na nowo wspólnych interesów.

"Tygodnik Powszechny" dalej aktywnie uczestniczy w tych rozważaniach i niezmiennie poświęca wiele uwagi więziom między Polską a Niemcami. W polskiej publicystyce jest nadal forum najważniejszych debat polsko-niemieckich. Tak jak kiedyś adres "Mietek Pszon. Kraków" był czymś w rodzaju "drogowskazu" do Polski, tak dziś redakcja "Tygodnika Powszechnego" pod kierunkiem Jerzego Turowicza jest "pierwszym adresem", albo raczej pierwszą publikacją, po jaką sięga Polak, zanim "uda się w podróż" do Niemiec.

Szanowni Państwo,

Polacy i Niemcy, jak stwierdził w jednym z wywiadów Günter Särchen, to przede wszystkim ludzie. NRD zaś, jak dodał, ludzi dzieliła. Zbliżyć ich do siebie to wielkie zadanie, przede wszystkim dla młodego pokolenia. Dlatego składając laureatom gratulacje, chciałbym zarazem życzyć im, aby znajdowali jak najwięcej naśladowców i sojuszników, bowiem stosunki polsko-niemieckie wymagają szczególnej wrażliwości i rzetelności, takiej, jaką reprezentują tegoroczni laureaci Nagrody Polsko-Niemieckiej.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska Niemcy NRD Klaus Kinkel Dom Spotkań w Krzyżowej Jerzy Turowicz Anna Morawska
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W