Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Źródło: Przewodnik Katolicki

NATALIA BUDZYŃSKA

Fakty i mity



Czy czarnoskóry reżyser z okolic Pittsburgha jest w stanie nakręcić film o królu Arturze? Okazuje się, że tak, ale nie jest to ten Artur, którego znamy. Mimo że film jest reklamowany jako prawda historyczna o Arturze, to więcej w nim mitów niż faktów, tyle że pozbawionych mistycyzmu.

Tytuł: „Król Artur" jest trochę mylący, sugeruje bowiem opowieści, które wszyscy znamy, o rycerskich przygodach Artura i jego rycerzy, o trójkącie Artur - Ginewra -Lancelot, o czarach Merlina i poszukiwaniach świętego Graala. W niepokój może nas wprowadzić już plakat filmu, na którym piękna Ginewra, ubrana w skórzane paski oplatające pewne części jej ciała, mierzy z luku. I tak będzie w sali kinowej, dlatego warto uprzedzić: „Król Artur" to nie kolejna ekranizacja znanych legend, ale dywagacje historyczne na temat dziejów Artura zanim został mitycznym (jednak) królem.

„Żadnego mistycyzmu"

Antoine Fuqua, który reżyserował dotychczas teledyski, filmy reklamowe i w sumie trzy filmy policyjno-wojen-ne, postanowił zaangażować do „Króla Artura" nieznanych aktorów angielskich. Jedynie Ginewrę (Keira Knigh-tley) znamy z wcześniejszej roli -w „Piratach z Karaibów". Akcja filmu dzieje się w V wieku, kiedy to Artur (Clive Owen), rzymski dowódca wraz z garstką swoich rycerzy wypełnia ostatni rozkaz Rzymu na ziemiach Brytanii. Podczas tej misji specjalnej spotyka Ginewrę, dziewczynę wojowniczkę ludu Piktów oraz Merlina (Stephen Dillane), który Piktom przewodzi. Film kończy się ślubem Artura i Ginewry i sprzymierzeniem Rzymianina, Piktów i Brytów przeciwko Sasom. Pomysł na takie odmienne ujęcie historii Artura wpadł do głowy scenarzyście Franzoniemu, kiedy zbierał dokumentację do filmu „Gladiator". Natrafił na ciekawą teorię historyczną, która głosi, że mityczny król Artur to „centurion" Lucjusz Artorius Castus, a jego rycerze to pochodzący z podbitej przez Cesarstwo Rzymskie Sarmacji (stepy południowej Rosji) żołnierze. Rzymianie mieli zwyczaj przenosić młodych żołnierzy z jednego końca imperium na drugie - w ten sposób odległość udaremniała ucieczkę, a oderwani od korzeni rycerze stawali się doskonałymi strażnikami. Scenarzysta Franzoni mówi: „Mój podstawowy pomysł był prosty. Artur i jego ludzie są jak «dzika banda» ze słynnego westernu Sama Peckinpaha. Żadnego mistycyzmu, żadnej magii. A sama sytuacja, zamęt i okrucieństwo mogą przywodzić na myśl współczesne skojarzenia - to trochę tak, jak wtedy, gdy Amerykanie opuszczali Sajgon". I w ten sposób doszliśmy do iście amerykańskiego punktu widzenia i nie pomoże angażowanie angielskich aktorów. Dalej Franzoni mówi jeszcze o rycerzach: „To zimnokrwiści zawodowi mordercy, odznaczający się swoistym kodeksem honorowym, tak jak członkowie dzisiejszych służb specjalnych".

Co w rezultacie otrzymaliśmy? Kompletny miszmasz historyczno-mityczny. Z legendą o królu Arturze łączą go imiona, bo jest Lancelot, Tristan, Galahad i Bors, ale to pogańscy Sarmaci. Czarodziej Merlin nie jest żadnym czarodziejem tylko wodzem Piktów, który na dodatek jest odpowiedzialny za śmierć matki Artura. Okrągły Stół istnieje, choć z prawdą historyczną nie ma wiele wspólnego, skoro po raz pierwszy wspomina o nim Wace w „Roman de Brut" z XII wieku. Według historyków, Artur walczył i z Sasami, i z Piktami, natomiast na użytek filmu z Piktami się sprzymierzył. Od mistycyzmu twórcy filmu uciekają jak od ognia. I tak miecz, który według legend Artur wyciąga z kamienia nadprzyrodzoną mocą jako dziecko wybrane, w filmie jest zwykłym mieczem ojcowskim, pierwszym pod ręką po prostu. Nie spotkamy też tutaj śladu Artura chrześcijanina. Tak, modli się raz czy dwa, ale kiedy dowiaduje się o posądzeniu przez Rzym Pelagiusza o herezję, obraża się i na końcu bierze pogański ślub w otoczeniu megalitów. W ogóle Kościół jest „be", biskup fałszywy i wredny, a prawdziwi chrześcijanie nie istnieją. Słowa: „I gdzie jest ten twój Bóg?" -wypowiadane przez sarmackich rycerzy do Artura - usłyszymy w ciągu 130 minut co najmniej parokrotnie.

Dzieje się to wszystko w plenerach prawie brytyjskich na szczęście, po których suną mgły i dymy (iście magiczne). Zdjęcia kręcono w okolicach Wicklow w Irlandii, a ich autorem jest Sławomir Idziak. Po raz kolejny pokazał, że można nakręcić sceny bitewne inaczej niż zwykle i zachwycił plenerami.

Odmęty historii

Nie istnieje prawda historyczna dotycząca króla Artura. Reklamując film, producent powołuje się na badania archeologiczne, tylko że ich wyniki i badanie lokalnych nazw geograficznych podsuwają kilku potencjalnych Arturów. Scenarzysta wybrał Lucjusza Artoriusa Castusa, który należał do zromanizowanej arystokracji. Po wycofaniu się legionów rzymskich z terenów Brytanii, niektórzy żołnierze pozostali i zachowując rzymskie tradycje, obyczaje i kulturę, nadal prowadzili walkę z Sasami i Piktami. Piktowie to popularna nazwa północnobrytyjskich Celtów, która pochodzi od łacińskiego słowa pictus - „malowany". Do walki ruszali nago, pokryci jedynie niebieskimi malowidłami. Byli ostatnim ludem celtyckim, który przyjął chrześcijaństwo - dopiero w VII wieku. Nawet wtedy, gdy południowa część wyspy należała do Cesarstwa Rzymskiego, Piktowie i Szkoci nie dawali się ujarzmić. Od 410 roku Rzymianie nie powracali już na wyspę zajęci sprawami na kontynencie, ale niektórzy badacze twierdzą, że w Walii rozmieszczone zostały legiony sarmackie. Kiedy zjawili się Sasi, Piktowie i Szkoci zjednoczyli się z nimi, a Walia okazała się jednym z ośrodków oporu. Teksty historyczne mówią, że pod koniec V wieku nastąpiła przerwa w naporze Sasów i miała miejsce seria zwycięstw odniesionych przez Brytów dowodzonych przez wyjątkowego wodza. On stał się pierwowzorem postaci Artura.

Nennius, Walijczyk z IX wieku w swej „Historia Britonum" opisał Artura jako niezwyciężonego w walkach z Sasami i wymienia dwanaście bitew przez niego stoczonych. Ostateczną bitwą była ta pod górą Badon w roku 516. Podobnie rozpisuje się na ten temat anonimowa „Annales Cambriae", która dodatkowo przedstawia Artura jako wielkiego chrześcijanina, który na wewnętrznej stronie tarczy ma wymalowany wizerunek Matki Boskiej. Artur szybko stał się postacią mityczną, o której lud walijski opowiadał cudowne historie. Ten celtycki władca, który rządził krajem po odejściu Rzymian, rezydował ze swoim dworem w zamku Camelot, czy też Caerllion (dziś Colchester), dawnym rzymskim obozie legionowym Castrum Legionis.

Stworzenie legendy

Przemiana brytyjskiego Artura w romantycznego bohatera nastąpiła na skutek spotkania kultury brytyjskiej i normańskiej. Za ojca legendy arturiańskiej uważa się Galfreda (Goeffreya) z Monmouth, który w dziele „Historia regum Britanniae" (1138) poświęcił wiele miejsca Arturowi. Jako pierwszy zebrał kilka rozproszonych informacji i przedstawił je na użytek ... Normanów. Chodziło o to, by ukazać wspólnotę interesów Normanów i Bretończyków przeciwko Sasom. Bretończycy jednak wierzyli, że król Artur powróci w nieokreślonej przyszłości, a to było nie na rękę Henrykowi II Plantagenetowi. Postanowił więc „zawłaszczyć" sobie legendę Artura i zamówił u klerka o imieniu Wace zbeletryzowanie dzieła Galfreda. W ten sposób powstała „Opowieść o Brutusie" napisana w języku miejscowym, która wykorzystuje wszystkie informacje zawarte w „Historii". Ustalone tutaj wątki opowieści będą rozwijane w następnych stuleciach, przez całą literaturę arturiańską. Także tutaj Artur zostaje zabrany na Awalon, gdzie ma czekać na porę powrotu. Ale czym jest Awalon? Z pomocą Henrykowi II przyszli mnisi z Glastonbury, którzy odnaleźli grób Artura i Ginewry. Glastonbury to przecież Inys Wytrin, „szklana wyspa", więc może jest Awalonem?

Życie Artura

Mityczny Artur przyszedł na świat w wyjątkowych okolicznościach, jak każdy bohater. Jego ojcem był Uter Pendragon, legendarny król, dla którego po śmierci Merlin wybudował Stonehenge, a matką księżna Igerna z Kornwalii. Piętnastoletni Artur zostaje wybrany na króla przez Boga: jako jedyny zdołał wyciągnąć miecz z kamienia, na którym widniał napis, że tylko prawowity król zdoła to zrobić. Baronowie nie byli temu przychylni i toczyli z nim walkę, a czarodziej Merlin skutecznie wspomagał Artura. Sascy najeźdźcy wykorzystali sytuację i wdarli się do królestwa. Wreszcie baronowie zrozumieli zwój błąd, poddali się Arturowi i wspólnie pokonali Sasów. Artur tymczasem spotkał piękną Ginewrę, która była córką króla Karmelidy. To małżeństwo zamyka czasy wojny i stanowi początek dwunastu lat pokoju i dobrobytu. To właśnie ten okres ukochali sobie średniowieczni pisarze, przedstawiając niezliczone przygody rycerzy Okrągłego Stołu. Król osiadł w Kamelocie i przestał być bohaterem legend i powieści. Natomiast rozpoczynają się przygody walecznych, bohaterskich i honorowych rycerzy, m.in. Lancelota, Galahada, Gaweina, Borsa, Tristana, Percewala i innych. Powód ostatniej bitwy Artura jest różny w zależności od czasu powstania kolejnej wersji literackiej, w każdym razie ranny król odpływa statkiem na wyspę Awalon, tak jak to przepowiedział czarodziej Merlin.

Każdy, kto czytał legendy arturiańskie wie, że to nie są zwykłe bajki, a ideały rycerskości, odwagi, honoru i wiary dodają ducha dzisiejszym czasom. Reżyser Antoine Fuqua najbardziej jednak tęskni za przygodą, mówiąc: „Świat w tamtych czasach nie był może mniej brutalny, ale na pewno piękniejszy. Nie było smogu i zgiełku, tylko gwiazdy nad głową. Tęsknimy za tym, co pewnie bezpowrotnie już utraciliśmy".


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: mitologia okrągły stół Anglia rycerstwo gladiator król Artur Antoine Fuqua Walia Brytowie Piktowie Merlin Goeffrey z Montmouth Normanowie Awalon rycerskość
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W