Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Godzinki

Krzysztof Zanussi

Kiedy dwadzieścia siedem lat temu zaczął latać Concorde, wydawało się, że trasa do Australii będzie dla tej konstrukcji okazją do popisu. Okazało się jednak, że kraje, nad którymi Concorde miał latać, zaprotestowały (rzekomo z powodu hałasu, a naprawdę wskutek zagrożenia konkurencją). I tak kilka niedobitków z pokolenia transportowców ponaddźwiękowych lata wyłącznie na trasie z Europy (a ściślej Londynu i Paryża) do Nowego Jorku. Ludność Nowego Jorku jest w przybliżeniu tak wielka jak ludność całej Australii, jest jednak zamożniejsza i o wiele częściej się przemieszcza. Dzięki temu jest w stanie wypełnić przynajmniej częściowo stuosobowy samolot z miejscami pierwszej klasy.

W Australii przeczytałem w prasie informację o tym, że koncern Boeinga zrezygnował z budowy samolotu, który miał latać z szybkością ponaddźwiękową, a więc około dwustu kilometrów na godzinę szybciej aniżeli tradycyjne odrzutowce. Projekt zarzucono, ponieważ nie wzbudził dostatecznego zainteresowania wśród nabywców. Dwieście kilometrów na godzinę więcej stanowi sukces techniki, ale jako pasażer wahałbym się z dopłatą do biletu. Prędzej gotów byłbym dopłacić do szerszego fotela w samolocie niż do tej godziny oszczędzonej w trakcie lotu do Kalifornii.

Myślę ze współczuciem o dzielnych inżynierach, którzy na próżno rysowali nowe detale przyszłego samolotu, ale z drugiej strony myślę, że ta godzinna oszczędność lotu może zostać (i została) przekreślona decyzją jednego urzędnika, który po ataku na nowojorskie wieżowce zarządził, by ze względu na wzmożoną kontrolę bagażu pasażerowie przyjeżdżali na lotnisko o godzinę wcześniej. Wydaje mi się czymś zabawnym, że godzina godzinie jest nierówna, ale dla pasażera to to samo: siedzieć krócej w samolocie, a dłużej na lotnisku czy odwrotnie (jak na razie po prostu tu i tu musimy siedzieć dłużej).

Oglądając kiedyś w telewizji w Stanach wywiad z włoskim producentem samochodów Masserati usłyszałem, że biedni nabywcy jego superszybkich samochodów, jeżdżąc na terenie Stanów Zjednoczonych, nie mają okazji wrzucić drugiego biegu, bo już na pierwszym dochodzą do granicy szybkości dozwolonej przez prawo. Czytam, że w Niemczech brak ograniczenia szybkości na autostradach jest wynikiem zabiegów czynionych przez producentów szybkich samochodów.

W Australii nie ma montowni ani BMW, ani Porsche, ale jeden stan (ściślej jedno terytorium — to północne ze stolicą w maleńkim mieście Darwin) nie wprowadził limitu szybkości. Można jeździć naciskając stale gaz do deski. Przyjeżdżają więc tam turyści, głównie z Japonii, wypożyczają szybkie samochody, by zaznać upojenia, jakie ponoć daje jazda szybka. Zarabiają na tym przedsiębiorcy, którzy wynajmują samochody oraz przedsiębiorcy pogrzebowi, bo wielu kierowców się rozbija. Ludność miejscowa jest stosunkowo nieliczna, więc statystyczne prawdopodobieństwo kolizji jest stosunkowo nikłe — giną natomiast kangury, bo te często plączą się po drogach.

Australia jest niezwykle ciekawym kontynentem — odwiedzałem go wielokrotnie, ale dopiero w czasie tegorocznej zimowej podróży, czyli w trakcie tamtejszego lata, zjechałem pół kontynentu i chętnie bym się podzielił nieco poważniejszą myślą o tym, do czego może prowadzić doktryna wielokulturowości, której autorem i propagatorem jest nasz wielce zasłużony rodak profesor Zubrzycki. Temat stał się nagle gorący, bowiem po zamachu na Bali okazało się, że w Australii działały (i pewnie działają) obozy Al-Kaidy, a kultywowana doktryna zakłada, że przybysze mogą zachowywać całą swoją tożsamość kulturową, więc trudno im zakazać tworzenia zamkniętych enklaw etnicznych, w których dzieją się rzeczy wymykające się kontroli. Australia jest procentowo krajem o największej liczbie przybyszów. W porównaniu z nią Stany są bastionem stałego osadnictwa.

Zacząłem od samolotów, więc też do nich na końcu powrócę, bowiem biegnę właśnie na lotnisko, żeby ruszyć daleko, za Ural, gdzie urodził się nagle nowy festiwal filmowy. Czeka na mnie poczciwy Tupolew, zgasła gwiazda radzieckiej awiacji, która przypomina inną gwiazdę, zwaną złośliwie konkordzką. Maszyna ta startowała przed ćwierć wiekiem, miała być pierwszym cywilnym samolotem o szybkości naddźwiękowej i podobnie jak projekt Boeinga spoczęła w archiwum techniki.


opr. MK/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: felieton terroryzm Zanussi Al-Kaida samoloty
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W