Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Powrót do strony głównej działu Kultura


Krzysztof Zanussi

Potrzeba odróżnienia

Dzieliłem się w zeszłym tygodniu radością, a czasem też rozczarowaniem płynącym z lektur spóźnionych. W pierwszym odruchu skupiłem wszystkie myśli na książkach powtórnie przeczytanych, a tymczasem można myśl pociągnąć dalej, chwaląc lektury odkryte ze spóźnieniem. W odniesieniu do literatury pięknej jest to obszar odkryć oczywistych, ale istnieje jeszcze większe pole odkryć w sferze lektur z dziedzin naukowych. Przyzwyczajeni za młodu do pewnych zapatrywań, które formują różne dyscypliny, tracimy świeżość zdziwienia w obliczu poglądów oczywistych, jeśli jednak uda nam się zachować umysł nieskażony wiedzą, to zdziwienie w wieku dojrzałym jest tym bardziej radosne i twórcze.

Jeden z wybitnych twórców widowiska, wychowany w okowach marksizmu, w zupełnie dojrzałym wieku po raz pierwszy przeczytał Freuda i nagle z dziecinną radością powiązał ze sobą szereg faktów, które przedtem uważał za niezrozumiałe. Nie chcę wnikać, jak taka spóźniona lektura zaowocowała w pracy twórczej, byłem natomiast świadkiem rodzenia się twórczej refleksji nad czymś, co dla ludzi obytych w latach szkolnych z pojęciem podświadomości było oczywistością.

Jako człowiek po studiach ścisłych odkrywam dziś lektury zapewne dla wielu zupełnie oczywiste, dla mnie natomiast dzięki niewiedzy zupełnie nowe i świeże. Mam przed sobą opasły tom studiów głośnego ponoć socjologa z Francji Pierre'a Bourdieu. Tom zatytułowany „Rozróżnianie” (La distinction) opisuje wiele z tego, o czym myślę, zbierając w sposób niesystematyczny spostrzeżenia na temat społeczeństw, w których żyję.

Potrzeba odróżnienia, potrzeba wskazania innym, że jesteśmy lepsi. Młody chłopak, który goli łeb na łyso, chce wyglądać na ochroniarza, bo w jego skali wartości jest to najwyższy wyraz męskości oraz siły. Ja, niezorientowany w obowiązującym kodzie, kojarzę łysą, ogoloną głowę z kryminałem albo służbą zasadniczą w wojsku, stąd też reaguję współczuciem na coś, co powinno wzbudzać podziw.

Na wyższym poziomie społecznym rodzi się cały szereg kodów, które pozwalają rozróżnić człowieka od człowieka. Czytam na przykład o kodzie związanym z odżywianiem. Do niedawna obywatel odżywiał się zwykle w punktach żywienia zbiorowego. Nagle obyczaj się zmienił i rozróżnienie wymaga, żeby wiedzieć, czym różni się sos holenderski od sosu beszamel i znajomość tych subtelności kwalifikuje człowieka do warstwy wyższej bywalców.

Powszechnie nowym odkryciem są wina. Do niedawna znawca w Polsce rozróżniał wina owocowe od gronowych, czasem także wiedział o kolorach (że wino bywa czerwone i białe). Kto znał wina różowe, miał już markę światowca, szczególnie jeśli pamiętał, że nie wszystkie wina są słodkie, że bywają także wytrawne, a co więcej, że niektóre mają tak wiele garbnika, że nadają się do ostrych mięs, a inne — przez delikatność — harmonizują z drobiem, a nie mają sensu przy dziczyźnie.

Jedzenie jest rzeczą miłą (a szczególnie dobre jedzenie). Każdy asceta przyzna (szczególnie teraz w Wielkim Poście), że na to, aby wyrzec się pokusy, trzeba ją wcześniej odczuwać. Większą wartość wyrzeczenia ma postanowienie łakomczucha aniżeli tego, który się odżywia wkładając w otwór gębowy stosowną ilość kalorii pozbawionych wyrafinowanych smaków. W dzisiejszej hierarchii „odróżniania” znać się na jedzeniu to warunek przynależności do sfer wyższych.

Podobną rolę jak jedzenie pełni kultura i sztuka. Aby potwierdzić miejsce w społeczeństwie, należy nie tylko jeść i ubierać się w pewien określony w danej grupie sposób, ale trzeba jeszcze słuchać pewnej muzyki, brać udział w pewnych wydarzeniach, znać pewne lektury i przed innymi się wzbraniać. Socjolog chłodno kodyfikuje te zasady, budując ankietę, która po wypełnieniu pozwala zaszeregować każdego do swojej zagrody. Niby proste, a przeżyłem tyle lat nie oglądając systematycznego opisu tego, co obserwuję. W każdym systemie może jednak pojawić się luka. Znajomy pianista z Korei opowiadał mi, że w jego kraju jakaś prominentna dama na pytanie, czy lubi Chopina, odparła po dłuższej chwili głębokiego zastanowienia: „Nie wiem. Nigdy nie jadłam. Jestem wegetarianką”.


opr. JU/PO

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: psychologia kultura odrębność społeczeństwo filozofia Freud tłum Zanussi