Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Durnostojki

Pisałem w zeszłym tygodniu o półce w moim pokoju, na której stanęły przedmioty ozdobne i niepotrzebne pamiątki oraz prezenty, które w każdym domu się gromadzą i z którymi trudno się rozstać, choć równie trudno się z nimi współżyje. Wewnętrzny cenzor powstrzymał mnie wtedy przed użyciem na wpół żartobliwego słowa, które wielu Polakom wydaje się zaczerpnięte z języka rosyjskiego, a tymczasem zdaniem wielu Rosjan takiego słowa nie ma. Przedmioty niepotrzebne, zaśmiecające mieszkanie określa się mianem „durnostojów” ewentualnie „durnostoi” i nam, Polakom, wydaje się, że to naturalny rusycyzm. Coś stoi po nic, niepotrzebnie, czyli durno.

Chciałbym, żeby jakiś uczony lingwista porównawczy zebrał słownik wyrazów przypisywanych innym językom, w których albo tych wyrazów nie ma, albo co innego oznaczają. Jako amatorski użytkownik paru języków obcych czasem spotykam takie dziwy i zwykle długo się gryzę, zanim ustalę w pamięci, że na przykład wdzięczne słowo rodem z kasyna „Va banque”, tytuł dwóch zabawnych polskich filmów, jest we Francji niezbyt zrozumiałe. Podobnie Niemcy ukuli niedawno zgrabny amerykanizm na określenie telefonów komórkowych. Mówią na nie „handy”, czyli telefon podręczny, który wyróżnia się także poręcznością i oba te słowa istnieją w angielskim, ale nie zauważyłem nigdy, by ktoś ich używał w odniesieniu do telefonów komórkowych. W żargonie filmowym montażysta ma w Niemczech tytuł „cutter”, co etymologicznie wiąże się z cięciem, ale w Ameryce może raczej przywoływać na myśl rzezacza, natomiast montażysta nosi w USA tytuł editor, co tłumaczy się po polsku jako wydawca i tym tytułem z kolei po przemianach w polskiej telewizji nazwano niektórych redaktorów.

Wydaje się, że w kręgu kultur atlantyckich wyczerpuje się już zasób latynizmów, którymi można nazywać coraz to nowe zjawiska. W odniesieniu do maszyn liczących Anglosasi stworzyli określenie „komputer”, w domyśle „obliczacz”, a Francuzi (niegdyś bardzo zaawansowani w tej dziedzinie, kiedy lansowali minitela) wprowadzili słowo „ordinateur”, czyli po spolszczeniu „porządkownik”. Do niedawna osoby z pretensjami wymawiały słowo komputer zastępując u przez ju. Ordynator się w Polsce nie przyjął, bo słowo było zajęte przez dyrektorów szpitali, których też na południu w Małopolsce nazywa się z łacińska ordynariuszami, przez co brzmią podobnie do biskupów, wśród których także są ordynariusze. Teraz — zupełnie bez żadnego związku poza fonetycznym skojarzeniem — wydaje mi się, że dziś rzadziej używamy słowa ordynarny i ordynus mając na myśli kogoś, kto jest pospolity, czyli zwykły, przy czym kiedy chodziło o przymiotnik bez złego znaczenia, to o zwykłym mówiono (chyba tylko w Galicji), że jest ordynaryjny.

Nie mam za sobą żadnych filologicznych studiów, jestem jednak codziennym użytkownikiem jednego, a często nawet kilku języków. Jako użytkownik czuję się w prawie snuć rozważania na temat tego, co mi się podoba, co lubię, a co mi się nie podoba. Nie znoszę, kiedy jacyś profesorowie sugerują, że sprawując pieczę nad językiem uzyskali nad nim jakąś władzę, orzekając, co mi wolno, a czego nie. Ja orzekam o tym, co jest ładne i odnoszę to też do języka. Czuję się w tej roli tak samo jak użytkownik samochodu: mogę zapytać mechanika o radę, ale nie zgadzam się, żeby w warsztacie mówili mi, co mam myśleć o użytkowanym samochodzie.

Do tych aroganckich rozważań skłonił mnie pewien krytyk teatralny drukujący w specjalistycznym miesięczniku zadziwiające rozważania o tym, do czegoż to on ma prawo będąc teatrologiem. Jestem gotów przypisać mu rolę technika w moim warsztacie, ale samochód jest dla mnie, podobnie jak teatr i język, którym się posługuję.

Dość niedawno zasiadałem w pewnym gremium przyznającym nagrody artystom i pewien muzykolog wypowiedział się negatywnie o utworze, który pozostałym członkom gremium podobał się równie mocno jak słuchaczom na koncercie. Z ust jednego z uczestników padło zdanie: — To nie ma żadnego znaczenia, że się panu utwór nie podoba, przecież muzyka jest dla nas. Pomyślałem, że w domyśle muzykolog miał być właśnie kimś z obsługi w warsztacie.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska kultura filologia filozofia Niemcy Francja Zanussi Języki obce Lingwista
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W