Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Powrót do strony głównej działu Kultura


Krzysztof Zanussi

Jak tańczyłem na studniówce

W moich wspomnieniach z czasu dojrzewania równie mocno jak sam egzamin dojrzałości zapisała się szkolna studniówka, na której miałem po raz pierwszy publicznie zatańczyć z dziewczyną. Przypuszczam, że brzmi to nieco anachronicznie, bo dziś młodzi ludzie na długo przed maturą ćwiczą różne tańce w dyskotekach, ja natomiast, w latach pięćdziesiątych, jako piętnastolatek nie miałem szans na to, by spróbować tańców w restauracji, na dancingu, a rzadkie w owych latach prywatki przy muzyce z adaptera polegały wprawdzie na tańczeniu, ale jako młodzieniec równie niezgrabny co nieśmiały kryłem się zawsze po kątach i unikałem pląsów.

Aż wreszcie przyszedł moment próby: studniówka — poprzedzona jakimiś naukami pobieranymi w domu i jedną lekcją wuefu, na której zamiast grać w piłkę mieliśmy szybko przećwiczyć repertuar tańców postępowych. Należały do nich polka, tango (ale oczywiście na odległość), walc, kujawiak i jeszcze zdradliwy walc angielski (reakcyjne było boogie woogie). Zapamiętałem z tej lekcji, że najważniejsze to rozróżnić, czy taniec jest na dwa czy na trzy. Pamiętna lekcja wuefu na sali gimnastycznej obyła się bez fortepianu, nie było też adapteru (magnetofony jeszcze nie istniały), więc nauczyciel stojąc przy stoliku walił ręką w blat i pokrzykiwał „raz dwa, raz dwa” albo też „raz dwa trzy, raz dwa trzy”.

Utkwiło mi z tamtych czasów w pamięci, że podział na dwa (na połowę) i na trzy jest jakimś podziałem ważnym jakościowo, ale przyszło mi sporo przeżyć, zanim w jakiejś rozmowie z profesorem Bralczykiem dowiedziałem się, że w retoryce też są podobne podziały. Mówcy często formułują myśli prezentując najpierw zdanie przeciwnika, pogląd, z którym chcą się nie zgodzić (a więc formułują antytezę), a potem obalają ten pogląd głosząc swoje własne słuszne zdanie. Mam w uszach z różnych przemówień inwokacje o tym, że „niektórzy (zwykle nie nazwani z imienia przeciwnicy) głoszą coś, ale prawda jest inna”. Istnieje też, ponoć subtelniejszy, sposób mówienia na trzy — teza, antyteza i synteza. Czyli niektórzy twierdzą coś, a inni twierdzą, że jest przeciwnie, ja natomiast wam powiem, jak jest naprawdę. To rytm walca (tango było na dwa). Żałuję, że w mojej szkole nie było retoryki, żałuję też, że tańca uczyłem się tylko przez czterdzieści pięć minut i dlatego do dzisiaj uprawiam go niechętnie, choć z walcem i tangiem jakoś sobie radzę, natomiast czysto abstrakcyjny podział na dwa i na trzy wydał mi się interesującą propozycją w odniesieniu do polityki.

Byłem ostatnio parę dni w Bułgarii, chwilę przed przybyciem papieża. Odbierałem doktorat honorowy na Nowym Sofijskim Uniwersytecie i wpatrywałem się w dziwną przemianę geografii politycznej tego kraju. Kiedy byłem tu poprzednio, ledwie kilka lat temu, przy władzy była tak zwana demokratyczna opozycja, czyli w wielkim przybliżeniu twór podobny do awuesu. Wcześniej rządzili niezreformowani, ale doświadczeni postkomuniści (to przy nich zabrakło znowu chleba). Dziś rządzi partia cara, czyli premier Symeon Sakskoburggotski z desantem młodych repatriantów z Zachodu. Nie podejmę się oceny tego, czy rządzą dobrze czy źle, ale na pierwszy rzut oka widać, że układ trzech sił gotowych do objęcia władzy jest jakościowo odmienny od układu, gdzie są tylko dwa bieguny. (Pamiętam, że tak samo Kissinger chwalił pojawienie się Chin jako trzeciej siły w późnym okresie zimnej wojny).

Niewiele znam się na rządzeniu, więc zakończę świeżym wspomnieniem audycji, w której uczestniczyłem w potężnym kanale Murdocha, który zepchnął bułgarską telewizję publiczną do dramatycznej ofensywy. Była to audycja codzienna, którą kilka dni wcześniej wypełniał Michaił Gorbaczow. Zapytano mnie na początku, jako znajomka papieża, jak można kupić odpusty i czy papież może dać zniżkę. Potem były pytania o zamach na papieża i dalej było o Polsce postrzeganej jako kraina gospodarczego wzrostu i o Balcerowiczu jako autorze sukcesu. Jakieś przysłowie mówi, że trawa jest zawsze zieleńsza u sąsiada, ale czasami trzeba przyznać, że ona gdzieś lepiej rośnie. Od dwunastu lat nie braknie u nas chleba.


opr. JU/PO

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska Europa kultura polityka ekonomia literatura film Jan Paweł II biznes felieton książka Bułgaria język polski gramatyka zabytki Zanussi konkurs Burgas studniówka