Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Państwowe tabu

Krzysztof Zanussi

Trudno z perspektywy pospiesznej samolotowej podróży wniknąć w rzeczywistość kraju, który się przez chwilę odwiedza. Ale czasem sam fakt nazwania jakiegoś miejsca krajem może być powodem do zastanowienia.

Wylądowałem na Tajwanie (czyli inaczej Formozie) lecąc z przesiadką w Hongkongu. Dopiero od lata mają być dostępne bezpośrednie loty z Chin na Tajwan — na razie wyspa ma połączenia z byłą brytyjską kolonią, która, choć już mocno wrosła w Ludowe Chiny, nie musi przestrzegać symboliki obowiązującej  w metropolii. Symbolika ta mówi, że Tajwan nie jest samoistnym bytem politycznym, choć w rzeczywistości nim jest. Żyjemy od kilku stuleci w przekonaniu, że sprawy międzyludzkie da się rozwiązać siłami naszego rozumu. Tymczasem, kiedy się przyjrzeć rzeczywistości politycznej, to widać gołym okiem, że świat jest zbudowany z przesądów, zaklęć i tabu. Przesądem czy zaklęciem wydaje mi się czasami prawo do samostanowienia niezależnych bytów państwowych. Nienaruszalne tabu to myśl o tym, że istniejący stan rzeczy można by jakoś zmienić.

Przed laty będąc w Indiach przy jakiejś okazji związanej z Festiwalem Filmowym w Delhi znalazłem się na przyjęciu wydanym przez premiera Indii na cześć premiera Malty. Ludność Malty stanowi ułamek promila ludności Indii. Podobna jest proporcja ludności Islandii w stosunku na przykład do Chin. Przesąd, skądinąd bardzo miły, każe traktować na równi dwa różne byty państwowe, z których jeden w porównaniu z drugim stanowi ułamek promila.

Porównanie konia z żabą (w przysłowiu na temat kucia i podstawiania łapy) wydaje się unaoczniać groteskowość zasady równości, ale w porządku cywilizowanego świata jest ona przestrzegana. Podróżując po naszej rodzinnej Europie wciąż trafiam na grupy ludnościowe, które domagają się przyznania niepodległego bytu państwowego. Chcą tego Baskowie i Korsykanie, Piemontczycy i Wenecjanie, Czarnogórcy i pewnie wielu innych, którzy w pokojowym świecie liczą na to, że sami dadzą sobie radę (gdyby przyszło do obrony granic, to mogłoby się okazać, że organizmy zbyt małe są najbardziej narażone na pożarcie).

Świat, a przynajmniej Europa, jednocześnie się jednoczy i dzieli. My w Polsce patrząc na własną historię rozumiemy wszelkie aspiracje do własnego bytu państwowego. Z drugiej strony w racjonalnym świecie trzeba pytać, kiedy chodzi o symbole, a kiedy o własny pomysł na odmienne urządzenie kraju.

Gdy patrzy się z lotu ptaka na losy Tajwanu, który pozostaje w oderwaniu od macierzy i twierdzi (nie bez racji), że to macierz się od niego oderwała, różnica systemów ekonomicznych i  politycznych jest wiadoma. W wypadku kraju Basków, który znikomy procent podatków odprowadza dziś do Madrytu, różnica między suwerennością a aktualną autonomią wydaje się leżeć w symbolach. W nieracjonalnym świecie symbole mają swoją wagę, narodowy przewoźnik Tajwanu nazywa się po prostu Chińska Linia Lotnicza i ta nazwa jest już polemiczna.

Weszliśmy w trzecie tysiąclecie, a demonów w dyplomacji nie ubywa. Jest dramat Czeczenów, Tybetańczyków, Kurdów i Palestyńczyków. Cała zasupłana Afryka, do której często pojęcia państwa i narodu wytworzone w Europie czy w Azji nie mają zastosowania. Uważamy, że rzeczą słuszną i sprawiedliwą był rozpad monarchii hiszpańskiej i powstanie państw nienarodowych na terenie Ameryki Południowej, ale odmawiamy południowym stanom Ameryki Południowej prawa do secesji, czyli wystąpienia. Dla wygody i świętego spokoju podsycamy ciągle złudzenie o tym, że sam rozum człowieka wystarczy, żeby ustanowić sprawiedliwość.

W naszym świecie w okresie adwentowym nie od rzeczy będzie przypomnienie, że w chrześcijańskiej tradycji rozum ludzki nie jest narzędziem doskonałym.


opr. MK/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: kultura polityka felieton Chiny Zanussi
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W