Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Nerwica łabędzi

W jednym z dawnych filmów Wajdy bohater grany przez Zbyszka Cybulskiego uporczywie prosi kolegę, by ten nie pukał go w ramię. Pukanie jest formą zachowań świadczących o czyimś wyraźnym znerwicowaniu (swoją drogą uczulenie na pukanie świadczy zupełnie o tym samym). W chwilach niższej sprawności nerwowej działa mi na nerwy każdy człowiek, który puka ręką w blat stołu albo zamiast stać spokojnie kołysze się. Niekontrolowane zachowania trafiają na moją zmniejszoną tolerancję wobec otoczenia. Zachowania niekonwencjonalne naruszają me poczucie bezpieczeństwa, które wynika z konwencji — póki wszystko się mieści w przewidywanych ramach, uważamy, że nic nam nie grozi. Kiedy konwencja się łamie, nie wiemy, co jeszcze może nam się przydarzyć i jesteśmy pobudzeni do czujności.

Zdarzyło mi się stanąć w kościele za kimś, kto też stojąc nieustannie przebierał  palcami i nie mogłem opędzić się od myśli, że mam do czynienia z mordercą, który ćwiczy ruch niezbędny po to, aby kogoś obezwładnić lub udusić, albo też że to pianista, który ćwiczy koncert z pamięci zamiast przykładnie się modlić. Dopiero kiedy spostrzegłem twarz wykrzywioną jakimś spazmem, uspokoiłem się widząc, że jest to powikłanie natury neurologicznej, a więc te wszystkie ruchy składające się na niekonwencjonalne zachowanie nie są wymierzone ani przeciw mnie, ani też przeciw nikomu, nie zagrażają powadze obrządku i świętości przestrzeni w świątyni.

W dawnym wychowaniu dzieciom mówiło się nieustannie: „nie rób tego, nie rób tamtego, bo tym denerwujesz otoczenie”. „Nie drap się, bo ludzie pomyślą, że masz pchły, a jak ty masz pchły, to i oni mogą się poczuć zapchleni. Nie kołysz nogą, bo diabła kołyszesz, opanowuj ruchy mimowolne, bo inaczej one ciebie opanują”. Dziś częściej mówi się dzieciom — rób co chcesz, byle nie na naszych oczach, i stąd stosunkowo więcej ludzi stwarza swoim zachowaniem poczucie zagrożenia, które najczęściej wynika z niezrozumienia ich zamiarów.

Kiedy już wszedłem na niepewne pole zachowań, które można zdefiniować jako niekonwencjonalne, korci mnie, żeby opisać różne przykłady takich zdarzeń, które są naturalnym tworzywem do budowania scenariuszy. Poseł, który na oczach kamer rozmawia podskakując na dwóch nogach, jest zaledwie niekonwencjonalny, bo przecież podskakiwanie nie ma żadnej treści moralnej czy politycznej. Starszy człowiek, który w publicznym lokalu oddaje mocz do doniczki — to niesmaczne, ale stosunkowo nieszkodliwe zachowanie, które zdarza się w chorobie Alzheimera. Znany aktor na uroczystości zamknięcia festiwalu transmitowanej na żywo przez telewizję publiczną, zamiast stać na nogach, wychodzi i staje na głowie i w tej pozycji wygłasza parę konwencjonalnych słów. Niby nic, a w mediach jest już temat.

Niekonwencjonalne zachowania mają czasem podłoże chorobowe, czasem są manifestacją aspołeczną, a najczęściej są po prostu nieporozumieniem. W tej pierwszej kategorii bardzo często nie istnieje wyraźna granica między tym, co stanowi już wyraz jakichś problemów psychicznych, a tym, co jest tylko wynikiem niedostosowania osobnika do warunków, w których się znalazł. Często dzieci, które godzinami siedzą przy telewizorze albo przy komputerze, niewybiegane, zaczynają powtarzać nerwowo jakieś ruchy. Nie potrafią ich opanować i robią wrażenie, że są chore, bo ich zachowanie staje się po prostu niekonwencjonalne, a naprawdę brak im po prostu wybiegania.

Często dzieci nadpobudliwe w domu trafiają do szkół baletowych i tam znajdują szansę na wyładowanie napięć; wtedy problem lekarski znajduje rozwiązanie poprzez sztukę. Intensywne ćwiczenia tancerek i tancerzy dają im rękojmię fizycznej równowagi, a skoro wedle przysłowia w zdrowym ciele zamieszkuje zdrowy duch, w ramach zwykłej obserwacji widać, że ludzie, którzy w pełni używają swojego ciała, rzadko kiedy cierpią na nerwice.

Pisząc to zmierzam tą okrężną drogą do baletu. Parę tygodni temu rozczarowany warszawskim „Jeziorem łabędzim” napisałem o tym, że pod koniec zeszłego stulecia balet, w którym krótkie spódnice odsłaniały zgrabne nogi kobiet, był powszechną podnietą seksualną dla podstarzałych panów. Po namyśle muszę dopisać, że to tylko jedna z możliwych interpretacji tańca klasycznego. Poza nią jest jeszcze miejsce na autentyczną sublimację. Ruchy łabędzi znaczyły coś więcej i do dziś więcej znaczą, jeśli są naprawdę pięknie wykonane.


opr. JU/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: zachowanie sztuka kultura wychowanie polityka seksualność seks felieton nerwica Zanussi przyzwyczajenie politycy balet
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W