„Gdy milicja rozpoczynała swoje śledztwa, obaj duchowni już byli zawieszeni przez Kościół w obowiązkach i oddaleni od miejsca popełnienia przestępstwa” – piszą Tomasz Krzyżak i Piotr Litka, którzy przebadali dokumenty z archiwum krakowskiej kurii. Opisują działania kard. Karola Wojtyły w sprawie księży oskarżonych o pedofilię.
„Ani w archiwach państwowych, ani kościelnych nie ma dowodów na to, by kard. Karol Wojtyła, będąc metropolitą krakowskim (1962-1978), tuszował pedofilię” – piszą dziennikarze „Rzeczpospolitej” (Tomasz Krzyżak jest też przewodniczącym komisji badającej skandale w diecezji sosnowieckiej).
Autorzy przypominają, że w latach 2022-2023 badali archiwa Instytutu Pamięci Narodowej. Teraz zapoznali się z aktami krakowskiej kurii.
„Z obu kwerend – tłumaczą – wynika, że Wojtyła nie przenosił księży z parafii do parafii, gdy dowiedział się o ich przestępczej działalności, ale podejmował szybkie działania, które nakazywało prawo kościelne. Niektóre jego decyzje – jak np. wysłanie w 1969 r. księdza podejrzewanego o krzywdzenie dzieci na badania psychiatryczne – były jak na tamte czasy ponadstandardowe”.
Setki stron akt
„Niedostępne od kilku lat dla badaczy Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie otworzyło się na początku lutego” – czytamy. Obecny metropolita krakowski, kard. Grzegorz Ryś, udzielił Krzyżakowi i Litce zgody na zbadanie dokumentów księży Eugeniusza Surgenta, Józefa Loranca oraz Bolesława Sadusia. Dwaj pierwsi w latach 70. zostali skazani na kary pozbawienia wolności za seksualne wykorzystanie dzieci. Z kolei, wedle przekazów medialnych z początków 2023 r., Wojtyła dowiedziawszy się, iż ks. Saduś krzywdzi dzieci, wysłał go do Austrii.
Dzięki archiwom obaj dziennikarze ustalili szczegóły tych trzech spraw.
Dokumenty tych księży to w sumie dziewięć zwartych tomów akt oraz kilkaset dotyczących ich pism, które w ramach kwerendy znaleziono w innych jednostkach aktowych (np. w teczkach parafii, w których pracowali). Są tam m.in. opinie proboszczów o ich pracy, listy wiernych z prośbami o ich pozostawienie w parafii, dokumenty oficjalne przenoszące z jednej placówki na drugą, a także zwalniające ich z pracy i zakazujące sprawowania funkcji kapłańskich.
Nie przywracał do posługi
W dokumentach brak „dowodów, by kard. Karol Wojtyła świadomie tuszował pedofilię”. Wiadomo natomiast o przenosinach niektórych księży z powodu ich konfliktowego charakteru. Gdy Wojtyła dowiedział się o przestępstwach ks. Surgenta oraz ks. Loranca, działał szybko i zdecydowane. Zostali oni zawieszeni w obowiązkach, otrzymali nakaz opuszczenia parafii i polecenie zamieszkania w wyznaczonym miejscu do czasu wyjaśnienia sprawy.
„W obu przypadkach decyzje Wojtyły wyprzedzały działania organów ścigania. Gdy milicja rozpoczynała swoje śledztwa, obaj duchowni już byli zawieszeni przez Kościół w obowiązkach i oddaleni od miejsca popełnienia przestępstwa. A kiedy po odbyciu kary wyszli z więzienia, nie przywrócono ich do pracy, ale wysłano na pokutę do klasztorów bez prawa odprawiania mszy i spowiadania”
– czytamy.
W przypadku ks. Sadusia, Krzyżak z Litką nie znaleźli dowodu na to, „by do Wojtyły kiedykolwiek doszły wiadomości o tym, że miał on krzywdzić dzieci. Wysłanie go zatem do Austrii nie było próbą jego ukrycia”.
Do dziś nie jest zresztą jasne, czy ks. Saduś dopuszczał się pedofilii. Pewne jest to, że był homoseksualistą.
Artykuł w „Rz” jest zapowiedzią dłuższego tekstu, jaki ma się ukazać w weekendowym „Plusie Minusie”.
Źródło: rp.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.