9
czerwca
wtorek
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Efrema, diakona i doktora Kościoła
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
1 Krl 17, 7-16
Psalm responsoryjny:
Ps 4, 2. 3-4a. 4b-5. 7-8 (R.: por. 7b)
Werset przed Ewangelią:
Mt 5, 16
Ewangelia:
Mt 5, 13-16

Patroni:

  • św. Efrem Syryjczyk,
  • św. Prymus i Felicjan,
  • św. Diomedes,
  • św. Wincenty,
  • św. Maksymian,
  • św. Colum Cille,
  • św. Kolumba (Colum Cille),
  • św. Ryszard,
  • bł. Robert Salt,
  • bł. Józef z Anchieta,
  • bł. Józef Imbert,
  • bł. Anna Maria Taigi,
  • św. Alojzy (Luigi) Boccardo

Liturgia na dzisiaj:

Pierwsze czytanie

1 Krl 17, 7-16
Czytanie z Pierwszej Księgi Królewskiej

Potok, przy którym ukrywał się Eliasz, wysechł, gdyż w kraju nie padał deszcz. Wówczas Pan skierował do niego to słowo: «Wstań! Idź do Sarepty koło Sydonu i tam będziesz mógł zamieszkać, albowiem kazałem tam pewnej wdowie, aby cię żywiła». Wtedy wstał i zaraz poszedł do Sarepty.

Kiedy wchodził do bramy tego miasta, pewna wdowa zbierała tam sobie drwa. Zawołał ją i powiedział: «Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił». Ona zaś zaraz poszła, aby jej nabrać, ale zawołał za nią i rzekł: «Weź, proszę, dla mnie i kromkę chleba!»

Na to odrzekła: «Na życie Pana, Boga twego! Już nie mam pieczywa – tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie i memu synowi strawę. Zjemy to, a potem pomrzemy».

Eliasz zaś jej powiedział: «Nie bój się! Idź, zrób, jak rzekłaś; tylko najpierw zrób z tego mały podpłomyk dla mnie i przynieś mi! A sobie i swemu synowi zrobisz potem. Bo tak mówi Pan, Bóg Izraela: Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię».

Poszła więc i zrobiła, jak Eliasz powiedział, a potem zjadł on i ona oraz jej syn, i tak było co dzień. Dzban mąki nie wyczerpał się i baryłka oliwy nie opróżniła się, zgodnie z obietnicą, którą Pan wypowiedział przez Eliasza.

Psalm responsoryjny

Ps 4, 2. 3-4a. 4b-5. 7-8 (R.: por. 7b)
Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże, *
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, *
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie? *
Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?
Wiedzcie, że godnym podziwu *
czyni Pan swego wiernego.

Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Pan mnie wysłucha, *
gdy będę Go wzywał.
Zadrżyjcie i już nie grzeszcie, *
rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.

Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Wielu powiada: «Któż nam szczęście ukaże?» *
Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza!
Więcej wlałeś radości w moje serce *
niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.

Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 5, 16
Alleluja, alleluja, alleluja

Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi,
aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 5, 13-16
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Mdli chrześcijanie nie służą światu

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Mdli chrześcijanie nie służą światu  

Jeszcze do niedawna sól była dość drogą przyprawą. Nie bez powodu kopalnie soli były jednym z ważniejszych źródeł dochodów królewskich w dawnej Rzeczpospolitej. W Palestynie soli jest pod dostatkiem na wybrzeżu Morza Martwego i oczywiście w samej wodzie tego słonego jeziora. Jednak nie było łatwo pozyskać ją w czystej postaci. Sól wydobywano zmieszaną z gipsem, piaskiem i innymi minerałami i sprzedawano w woreczkach, które następnie wkładano do garnka z gotowaną potrawą. Jeśli tak mieszanka nie była odpowiednio przechowywana, wilgoć powodowała, że sól wyciekała i zostawała bezużyteczna ziemia. Dla słuchaczy Pana Jezusa obraz był zrozumiały, podobnie jak gra słów, której używa nasz Pan. Uczniowie mają być „solą ziemi”, to jest nadawać smak całemu światu. Jeśli jednak stracą swą „słoną” tożsamość, stają się po prostu ziemią, która nie różni się od zwykłego piasku czy kamieni. Kiedy przestają się odróżniać od reszty świata, nic do niego nie wnoszą. 

Pokarm bez soli jest mdły i niestrawny. Świat bez Chrystusa jest mdły i niestrawny. W efekcie, chrześcijanin, który traci swą tożsamość, nie przemienia świata, lecz się do niego dostosowuje, również staje się mdły i niestrawny. Jesteśmy częścią świata. Ale Chrystus nas powołuje, abyśmy zbliżali świat do Niego, abyśmy go uświęcali, sami starając się być świętymi. To jednak oznacza trwanie w jedności z Nim. Niestety, często ulegamy pokusie, aby być jak inni, aby dostosowywać się do opinii większości. Skoro w kulturze dominuje przekaz, że małżeństwo na całe życie jest przeżytkiem ograniczającym ludzką wolność, to nie przejmujemy się już słowami Pana Jezusa, który jednoznacznie mówi nam jaka jest natura małżeństwa. Jeśli w moim środowisku jest powszechnie przyjęte mówić źle o nieobecnych, to przyjmuję to jako normę, zapominając o przykazaniu miłości bliźniego. Jeśli w serialach, które oglądam, ideałem jest „samorealizacja”, to słowa Jezusa, „przyszedłem na świat, aby służyć”, stają się wręcz niestosowne. I tak, sól traci swój smak.

Bycie uczniem Chrystusa nie oznacza, że zawsze muszę być w kontrze do otaczającej mnie kultury. Nie chodzi o oryginalność za wszelką cenę, co zresztą też należy do obowiązującej mody. Chodzi o tożsamość. Jeśli moje życie jest ciągłym utożsamianiem się z Chrystusem, Bogiem, który stał się człowiekiem, wówczas jestem solą ziemi. 

Co mam robić aby zachować swój „smak”, który jest smakiem Chrystusa? Sól była w tradycji Izraela jednym z symboli przymierza z Bogiem, oznaczała wierność, niezniszczalność i trwałość zobowiązań. Codzienna modlitwa, w której staram się odkryć wolę Boga wobec mnie i Mu odpowiadać, poprzez konkretne postanowienia, jest potwierdzeniem mojej miłości do Niego. Szczególnie mocnym znakiem wierności przymierzu z Bogiem jest przyjęcie Komunii Świętej.