„Ja jestem Pawła, ja jestem Apollosa.” Jest we mnie wiele pragnień, by ludzie mówili: „Ja jestem Nikosa”. Wiem, że to jest „ślepa uliczka”. To czytanie obnaża mojego starego człowieka.
Pierwsze czytanie można odczytać w perspektywie dojrzewania wiernych i pasterzy. Podziały, o których mowa były wynikiem tego, że Koryntianie wiązali się z tymi, którzy pierwsi głosili im Ewangelię (Paweł-sianie), lub umacniali ich w powołaniu chrześcijańskim (Apollos-podlewanie). Jest to pierwszy krok w procesie duchowego dojrzewania. Człowiek emocjonalnie łączy się z tym, którego Bóg ustanowił siewcą Bożego Słowa. To czas bycia „cielesnym”. Pozostawanie jednak na tym etapie rodzi spory i zawiści. Dlatego Bóg zaprasza do stawania się „człowiekiem duchowym”, który nie robi z głosiciela swojego celu. Słuchacz pozwala, by Bóg przez głosiciela prowadził go do osobistej relacji z Chrystusem.
I małżonkowie w małżeństwie, i dzieci w rodzinie, doświadczają konieczności tej przemiany. Jeśli dla żony mąż pozostaje wciąż celem, biada mu i odwrotnie. Wciąż będą oczekiwania, rywalizacje i porównywanie się na swoją korzyść. Jeśli dla dzieci celem będą ich rodzice, to albo nigdy się nie usamodzielnią, albo ich współmałżonkowie będą mieli doświadczenie bycia porównywanymi z teściami: „Mama robiła super jajecznicę”.
Istnieje ból rodzenia nieustannego, czyli dojrzewania. Mleko matki daje dziecku wszystko, co niezbędne na pierwszym etapie rozwoju. Brak przejścia na pokarm stały – choć bywa on trudny do przyjęcia przez delikatne ciało – uniemożliwia dziecku osiągnięcie pełnej dojrzałości. Jeśli ty, Czytelniku nie zgodzisz się na tę Bożą logikę wzrostu duchowego, wówczas będziesz zawsze niezadowolony z oblicza Kościoła. Twoje serce będzie wciąż skłaniało się ku jednym pasterzom, negując innych. To dotyczy także nas pasterzy, bo wszyscy jesteśmy owcami. Ja, ksiądz Nikos, mogę także wciąż mieć na celu innych pasterzy. Wówczas grozi mi to, że nie spotkam się w Kościele z Chrystusem. Ten Kościół będzie wciąż dla mnie złym miejscem na takie spotkanie.
Odwagi! Ewangelia pokazuje, że Chrystus wie, że twoje życie bez spotkania z Jego Miłością nie ma sensu. Jezus „objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi”. Dlatego sam ciebie szuka przez dzisiejszą Ewangelię, by położyć na tobie swoje ręce.
Czy pozwolisz Mu na ten gest? Czy w sercu powtórzysz: „Niech mi się stanie według Twojej Tajemnicy mojego Odkupienia?”