2
czerwca
wtorek
Dzień powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Marcelina i Piotra
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
2 P 3, 12-15a. 17-18
Psalm responsoryjny:
Ps 90 (89), 2 i 4. 10. 14 i 16 (R.: por. 1b)
Werset przed Ewangelią:
Ef 1, 17-18
Ewangelia:
Mk 12, 13-17

Patroni:

  • św. Marcelin i Piotr,
  • św. Potyn, Blandyna i 47 towarzyszy,
  • św. Erazm,
  • św. Eugeniusz Pp I,
  • św. Nicefor (Nikifor),
  • św. Gwidon,
  • św. Mikołaj,
  • bł. Sadok i towarz.

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

2 P 3, 12-15a. 17-18
Czytanie z Drugiego Listu Świętego Piotra Apostoła

Najmilsi:

Oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo, płonąc, pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których zamieszka sprawiedliwość. Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby On was znalazł bez plamy i skazy – w pokoju, a cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną.

Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku. Wzrastajcie zaś w łasce i poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa! Jemu chwała zarówno teraz, jak i do dnia wieczności! Amen.

Psalm responsoryjny

Ps 90 (89), 2 i 4. 10. 14 i 16 (R.: por. 1b)
Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Zanim narodziły się góry, †
nim powstał świat i ziemia, *
od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach †
jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt, *
osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni.
A większość z nich to trud i marność, *
bo szybko mijają, my zaś odlatujemy.

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Niech sługom Twoim ukaże się Twe dzieło, *
a Twoja chwała nad ich synami.

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Ef 1, 17-18
Alleluja, alleluja, alleluja

Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem,
abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 12, 13-17
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?»

Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę? Przynieście mi denara; chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?»

Odpowiedzieli Mu: «Cezara».

Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».

I byli pełni podziwu dla Niego.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Uproszczenie nie zawsze prowadzi do prawdy

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Faryzeusze żądają od Jezusa odpowiedzi „tak” lub „nie”. Pozornie, dążą do prawdy, która jest jedna, można więc ją z sformułować jednoznacznie. Tak lub nie, zero-jeden, czarne i białe. Ale im nie o prawdę chodziło. Dobrze wiedzieli, że są pytania na które odpowiedź „tak” lub „nie” jest niewystarczająca i dlatego byłaby nieprawdziwa. Na kursach retoryki podawane są często przykłady pytań, które pytający formułuje w taki sposób, aby zarówno odpowiedź „tak” jak i „nie”, kompromitowała rozmówcę. W takiej sytuacji rozmowa nie jest bowiem dla niego sposobem dochodzenia do prawdy lecz walką. „Czy przestał pan bić swoją żonę?”. Takie pytanie jest manipulacją, bo przyjmuje, że odpowiadający zgadza się z przyjętymi w pytaniu wstępnymi założeniami. To dość toporny chwyt, faryzeusze są subtelniejsi i świadomi, że Pana Jezusa tanimi sztuczkami erystycznymi nie da się podejść. Wiedzą, że rzeczywistość jest złożona i upraszczają ją na siłę. Daje to pozór szczerości i dążenia do czystej prawdy, w której nie ma światłocieni. W rzeczywistości, prawda ich nie obchodzi. Natomiast Pan Jezus, który jest „drogą, prawdą i życiem” sięga do istoty problemu. Do relacji miedzy Bogiem i człowiekiem. Tutaj rzeczywiście są tylko dwie opcje. Albo zwracam się ku Bogu i przyjmuję bezwarunkowo Jego wolę, albo ją odrzucam. „Tak” oznacza świętość, czyli udział w życiu Boga, „nie” oznacza grzech, czyli odwrócenie się od Boga, stawiając w jego miejsce coś innego. Jednak ten podstawowy wybór w bogatej rzeczywistości, jaką jest stworzenie, oznacza wielość wyborów. Na wiele sposobów można czynić dobro, na wiele sposobów grzeszyć. To jeden z wymiarów naszej wolności, która jest nam dana od Boga, o czym często zapominamy. Jest stosunkowo niewiele czynów, które są zawsze i w każdych okolicznościach złe. Kościół mówi w tym przypadku o czynach złych samych w sobie, np. zabójstwo niewinnej osoby ludzkiej. I tutaj jednak potrzeba sprecyzować, na czym dokładnie polega dany uczynek.

Czasami, tocząc z kimś gorącą dyskusję o ważnych sprawach moralnych, żądamy jednoznacznej odpowiedzi. Co jest dobre, co złe, po czyjej jesteś stronie. Czarne albo białe, szarości nie znoszę. U źródeł takiej postawy leży słuszne przekonanie o obiektywności dobra i zła, bo Bóg jest samym dobrem, a wszystko, co sprzeciwia się Jemu jest brakiem dobra, czyli złem. Jednak emocje i ludzka pycha mogą wypaczyć to słuszne dążenie. Dzieje się tak, gdy zapominamy o Bogu jako stwórcy świata i praw nim rządzących.

Kilka dni temu Papież ogłosił encyklikę Magnifica Humanitas, która traktuje o wyzwaniach dla ludzkości jakie niosą nowe narzędzia stworzone przez człowieka, które zbiorczo nazywamy sztuczną inteligencją. Czy jest ona dobra lub zła? Papież, mówiąc w imieniu Kościoła i prawdy, którą głosi, nie dokonuje fałszywych uproszczeń. Nota bene, takie właśnie upraszczanie rzeczywistości jest ryzykiem, które niosą ze sobą technologie informatyczne. Aby komputer mógł pracować, trzeba rzeczywistość przełożyć na kod, który sprowadza się do zer i jedynek. W wielu obszarach jest to pożyteczne, ale matematyka nie jest jedynym wymiarem ludzkiego rozumu. Matematyka nie opisze miłości. Papież zaczyna swój wywód od dwóch biblijnych obrazów. Budowniczy wieży Babel to obraz ludzi, którzy chcą ułożyć świat według swojego pomysłu, w kontrze do Boga. Nehemiasz, który wraz z powracającymi z wyganiania Izraelitami odbudowuje Jeruzalem to symbol tych, którzy chcą kształtować rzeczywistość słuchając Boga, a w konsekwencji – budując prawdziwą wspólnotę między sobą, opartą na miłości. To jest klucz tej encykliki, niestety duża część mediów w ogóle po niego nie sięgnęła, próbując wykorzystać wypowiedź Kościoła do promowania swoich przekonań i ideologii.

Papież zwraca więcej uwagi na zagrożenia, które niesie AI niż na potencjalne korzyści. Powodem jednak nie jest niechęć do rozwoju techniki, ale niepokojące tendencje wielu spośród tych, którzy na kształt technologii AI mają decydujący wpływ. Widać wśród nich dużą skłonność do budowy wieży Babel. Problem nie leży w maszynach, lecz w ludzkich sercach. Kończy swą refleksję rozważając postawę Maryi, która mówi Bogu „tak” i Jemu podporządkowuje swoje życie. Młoda dziewczyna śpiewająca hymn wdzięczności Bogu zmienia świat, choć jego władzy nawet nie wiedzą o jej istnieniu.