27
kwietnia
poniedziałek
4. wielkanocny
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Dz 11,1-18
Psalm responsoryjny:
Ps 42
Werset przed Ewangelią:
J 10, 14
Ewangelia:
J 10,1-10

Patroni:

  • św. Szymon (Symeon),
  • św. Pollio,
  • św. Teodor,
  • św. Liberalis,
  • św. Mauganus {Macaldus},
  • św. Jan,
  • bł. Zyta,
  • bł. Piotr Armengol,
  • bł. Jakub Varinguer z Iadere,
  • bł. Katarzyna z Monte Nigro,
  • bł. Mikołaj Roland,
  • bł. Maria Antonia Bandrés y Elósegui

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

Dz 11,1-18
Czytanie z Dziejów Apostolskich

Apostołowie i bracia, przebywający w Judei, dowiedzieli się, że również poganie przyjęli słowo Boże. Kiedy Piotr przybył do Jeruzalem, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki. «Wszedłeś do ludzi nieobrzezanych – mówili – i jadłeś z nimi». Piotr więc zaczął wyjaśniać im po kolei:

«Modliłem się – mówił – w mieście Jafie i w zachwyceniu ujrzałem jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego z nieba. I dotarł aż do mnie. Przyglądając mu się uważnie, zobaczyłem czworonożne zwierzęta domowe i dzikie, płazy i ptaki podniebne.

Usłyszałem też głos, który mówił do mnie: „Zabijaj, Piotrze, i jedz!” Odpowiedziałem: „O nie, Panie, bo nigdy nie wziąłem do ust niczego skażonego lub nieczystego”. Ale głos z nieba odezwał się po raz drugi: „Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił”. Powtórzyło się to trzy razy i wszystko zostało wzięte znowu do nieba.

Zaraz potem trzech ludzi, wysłanych do mnie z Cezarei, stanęło przed domem, w którym mieszkaliśmy. Duch powiedział mi, abym bez wahania poszedł z nimi. Razem ze mną poszło też tych sześciu braci. Przybyliśmy do domu owego człowieka. On nam opowiedział, jak zobaczył anioła, który zjawił się w jego domu i rzekł: „Poślij do Jafy i sprowadź Szymona, zwanego Piotrem. On cię pouczy, jak zbawisz siebie i cały swój dom”.

Kiedy zacząłem mówić, Duch Święty zstąpił na nich, jak na nas na początku. Przypomniałem sobie wtedy słowa, które wypowiedział Pan: „Jan chrzcił wodą, wy zaś ochrzczeni będziecie Duchem Świętym”. Jeżeli więc Bóg udzielił im tego samego daru co nam, którzy uwierzyliśmy w Pana Jezusa Chrystusa, to jakżeż ja mogłem sprzeciwiać się Bogu?»

Gdy to usłyszeli, zamilkli. Wielbili Boga i mówili: «A więc i poganom udzielił Bóg łaski nawrócenia, aby żyli».

Psalm responsoryjny

Ps 42
(Ps 42 (41), 2-3; Ps 43 (42), 3. 4 (R.: por. Ps 42 [41], 3ab)

Boga żywego pragnie moja dusza
Albo: Alleluja

Jak łania pragnie wody ze strumieni, *
tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.
Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego, *
kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?

Boga żywego pragnie moja dusza
Albo: Alleluja

Ześlij światłość i wierność swoją, *
niech one mnie wiodą,
niech mnie zaprowadzą na Twą górę świętą *
i do Twoich przybytków.

Boga żywego pragnie moja dusza
Albo: Alleluja

I przystąpię do ołtarza Bożego, *
do Boga, który jest moim weselem i radością.
I będę Cię chwalił przy dźwiękach lutni, *
Boże, mój Boże!

Boga żywego pragnie moja dusza
Albo: Alleluja

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 10, 14

Alleluja, Alleluja, Alleluja

Ja jestem dobrym pasterzem
i znam owce moje, a moje Mnie znają.

Alleluja, Alleluja, Alleluja

Ewangelia

J 10,1-10
Słowa Ewangelii według Świętego Jana [rok B, C]

Jezus powiedział:

«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych».

Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.

Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości».

[Ewangelia do odczytania w roku A]
J 10,11-18
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział:

«Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Wojna religijna

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Prokurator nie przyglądał się twarzom przesłuchiwanych osób ale całą uwagę koncentrował na zwartości pytań. Atrament i pieczątka zawsze były pod ręką, sekretarka wnosiła arkusz śledczy oraz kawę. Dlaczego zdecydował się N. wstąpić do sekty apostoła zwanego Tomaszem — prokurator profesjonalnie nie wymieniał ani nazwiska, ani imienia oskarżonych, tytułując wszystkich anonimowym N. N. usłyszał pytanie lecz zanim odpowiedział zerknął przez ramię na księdza, który czekał za okratowaną szybą. Spotkali się wzrokiem. Duchowny podniósł dłoń i wykonał w stronę chłopca szybki znak krzyża. Interesowałem się filozofią — odpowiadał N. na zeschniętym gardle — apostoł zwany Tomaszem podbijał bębenek, że będę najbardziej inteligentny we wspólnocie. Że dopiero moje idee zbawią cywilizację. Jakie szczególne praktyki religijne odbywaliście podczas zebrań sekty — ciągnął śledztwo prokurator. Apostoł zwany Tomaszem wyrzucał z nas demony, nakładał ręce na głowę dla czyszczenia jaźni, udzielał daru kontemplacji, gdy uznał to za stosowne. Wtedy trzeba było leżeć na podłodze i toczyć ślinę z ust, straszne — N. po ostatnich słowach zwiesił głowę. Kiedy zrozumiał pan, że należy do niebezpiecznej grupy religijnej? Czułem to przez dłuższy czas ale tamtego dnia, kiedy apostoł zwany Tomaszem okłamał policję, mówiąc im, że nie ma nas w środku, a przedtem sam rozkazał wszystkim ukrywać się na poddaszu - tak, wówczas uznałem, że zabrnąłem i zdecydowałem się zeznawać. Prokurator postawił pieczątkę na arkuszu do zwolnienia, ksiądz ujął N. za dłoń i wyprowadził na zewnątrz aresztu. N. czekała teraz długa praca w katolickim ośrodku pomocy i wsparcia dla osób pokrzywdzonych. Bo prawdziwe pastwisko Chrystusa jest miejscem bezpiecznym (por. J 10, 16-18). Tylko w sektach czają się religijni najemnicy, gotowi do skoku i podgryzienia owcom osobowościowej tętnicy.                        

Fundamentalizm religijny to niepohamowany lęk o gniew obrażonego Boga, który musi przecież wybuchnąć, bo stracono szansę przebłagania. Fundamentalistom, przedtem dobrym i pobożnym ludziom, uroiło się na modlitwie, że stworzenie tak dalece zaszło w obrażaniu Stwórcy, iż On sam teraz zamierza zniszczyć wszystko, co przedtem z miłości stworzył. U podstaw fundamentalizmu leży postawienie znaku równości między przymiotem Bożej wszechmocy a sumą wszystkich sił doczesności. Według fundamentalistów dostępne fundusze tego świata bez wyjątku, dywizje wojskowe i partie polityczne, mają obowiązek składać się na wszechmoc Pana. Dlatego fundamentaliści religijni zdobywają się na szaleństwo przymusowego dopasowania wieczności do każdej, ludzkiej duszy. Stąd jednakowe klękanie na sygnał, bicie czołem o ziemię przed ołtarzem, niekończące się modlitwy, pokłon na dywaniku, godziny w klęczniku albo straszna śmierć wśród męczarni dla niewiernych — z powodu imienia Boga. Nie, żywa wiara nie zrodzi nigdy fundamentalizmu. Paradoksalnie, wskrzeszają go z mroków i odmętów rozumu ci barbarzyńcy, którzy likwidują wolność religijną i na wszelkie sposoby wyrywają duszom życie Boże. Okradziony z ducha, osaczony lewacką dyktaturą człowiek reaguje w odpowiedzi obronną alergią fundamentalnej religijności. Tak zamierzali postąpić Rzymianie z Żydami, dlatego Bóg wprowadza na scenę historii zbawienia setnika Korneliusza, który chrzci się i z pogaństwa nawraca do Chrystusa wraz z całym swoim domem (por. Dz 11, 11-14). Pierwszy raz otworzyło to chrześcijanom oczy na inny świat poza zbunkrowaną synagogą. Kiedy John Henry Newman w roku 1879 przyjmował w Rzymie kardynalski kapelusz, powiedział: „Chrześcijaństwo zbyt często było w sytuacji, która wydawała się fatalnym zagrożeniem, żebyśmy mieli się teraz obawiać jakiejkolwiek nowej próby. Czasami nasz wróg staje się przyjacielem; czasami niszczy samego siebie; czasami robi tylko tyle, ile przynosi korzyść, a potem się usuwa. Zazwyczaj Kościół nie musi robić nic innego, tylko wypełniać dalej swoje obowiązki w ufności i pokoju, oczekując zbawienia od Boga”.  

Między końcem epoki a początkiem kolejnej wybucha zazwyczaj dramatyczna godzina historii, w której fundamentaliści religijni przestają dręczyć chrześcijan ale stają do walki jedni przeciwko drugim. Od Manhattanu po Persję. Co na to Kościół? Katolicy nie przyczynią się do ocalenia cywilizacji inaczej, jak tylko głosząc wiarę, którą zawsze głosili i żyjąc nią, jak zawsze żyli.