6
lipca
poniedziałek
Wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Oz 2, 16. 17b-18. 21-22
Psalm responsoryjny:
Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9 (R.: por. 8a)
Werset przed Ewangelią:
2 Tm 1, 10b
Ewangelia:
Mt 9, 18-26

Patroni:

  • św. Maria Goretti,
  • św. Romulus,
  • św. Syzoes,
  • św. Palladiusz,
  • św. Monenna,
  • św. Goar,
  • bł. Tomasz Alfield,
  • bł. Augustyn Józef {Eliasz} Desgardin,
  • bł. Zuzanna Agata {Maria Rosa} de Loye,
  • bł. Maria Teresa Ledóchowska,
  • bł. Nazaria od św. Teresy March Mesa

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

Oz 2, 16. 17b-18. 21-22
Czytanie z Księgi proroka Ozeasza

Tak mówi Pan:

«Zwabię oblubienicę i wyprowadzę ją na pustynię, i przemówię do jej serca. I tam odpowie Mi jak w dniu, w którym wychodziła z ziemi egipskiej.

I stanie się w owym dniu – mówi Pan – że nazwie Mnie: Mąż mój, a już nie powie: Mój Baal.

I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana».

Psalm responsoryjny

Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9 (R.: por. 8a)
Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Każdego dnia będę błogosławił Ciebie *
i na wieki wysławiał Twoje imię.
Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały, *
a wielkość Jego niezgłębiona.

Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Pokolenie pokoleniu głosi Twoje dzieła *
i zwiastuje Twe potężne czyny.
Głoszą wspaniałą chwałę Twego majestatu *
i rozpowiadają Twoje cuda.

Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Mówią o potędze Twoich dzieł straszliwych *
i głoszą wielkość Twoją.
Przekazują pamięć o wielkiej Twej dobroci *
i cieszą się Twą sprawiedliwością.

Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Pan jest łagodny i miłosierny, *
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich, *
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

2 Tm 1, 10b
Alleluja, alleluja, alleluja

Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył,
a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 9, 18-26
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jezus mówił do uczniów, oto przyszedł do Niego pewien zwierzchnik synagogi i oddając Mu pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i połóż na nią rękę, a żyć będzie». Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.

Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Mówiła bowiem sobie: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa».

Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa.

Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: «Odsuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

W nowicjacie

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Młodzież polska, mimo wciskanego im siłowo zepsucia, nie jest ateistyczna. Im bardziej starsi, którzy zbudowali młodym taką, a nie inną cywilizację, naciskają – tym bardziej młodzież opiera się nieraz buntem, częściej pasywną rezygnacją, w istocie kierując się po omacku na wiarę, na wartości. Siostra Bernadetta wiedziała o tym najlepiej. Nie z podręczników dla formatorek ale z historii osobistego nawrócenia. Inne, żeńskie zakony w Polsce zamykały domy nowicjackie, a ona przed kilkoma laty zawiązała sobie misyjny pakt z Marią Teresą Ledóchowską i co roku wprowadzała kilka, nawet kilkanaście dziewcząt w progi postulatu. Jak to robiła? Po prostu, postanowiła utrzymać zakonną równowagę między kaplicą, klęcznikiem i brewiarzem, a kontaktem z młodymi w parku, na ulicy, w każdym razie poza linią demarkacyjną oficjalnej, topniejącej z roku na rok do zaniknięcia, szkolnej katechezy. Z powodu misyjnego stylu życia nieraz ucierpiała od innych sióstr nazbyt surową krytykę. Nie brała sobie tego do serca – Jezu, uczyń mnie głuchą od wnętrza. Moje siostry wychodzą z innego świata. One nie są złe. Nie potrafią tylko poukładać sobie, co się wydarzyło i co się teraz dzieje – modliła się często w sercu. Koniec końców przełożona generalna postanowiła z siostry Bernadetty zrobić mistrzynię nowicjatu. Po długich, nocnych rozmowach zgodziła się zaryzykować. Zanim przeniesie się w klasztorze na piętro formacji, musi najpierw stanąć oko w oko z radą wyższą zakonu. Po prawej i lewej stronie przełożonej generalnej, która raz za razem rzucała w stronę skupionej siostry Bernadetty uspokajające spojrzenia, siedziały dwie inne zakonnice – tak zwane socjuszki generalnej. Reprezentowały w zgromadzeniu różne pokolenia, odmienne mentalnie lecz niespodziewanie spotykające się jakoś w skrajnościach epokowych podejrzeń, bezradności albo niepokojów. Czy ma siostra kontakt z terapeutą, aby od początku zapewnić kandydatkom niezbędną opiekę i formację psychologiczną? Czy młode nowicjuszki będą przychodzić z dobrych rodzin katolickich i czy jest siostra w stałym kontakcie z rodzicami – padały niekończące się pytania. Co z utrzymaniem nowicjuszek i ubezpieczeniem? Czy jest siostra otwarta na przychodzenie do naszego zgromadzenia sióstr, które zdecydowały się opuścić inne, upadające lub gorzej stojące zakony? Nie, jestem temu przeciwna lub przynajmniej ostrożna. Jeśli ktoś opuszcza swój dom w stanie zagrożenia, zawsze i wszędzie będzie niósł ze sobą na karku instynkt ulotnego hotelarza, z trudem wychowując w sobie tożsamość domownika – siostra Bernadetta dotąd odpowiadała minimalnie, zdawkowo, teraz jednak zabrała głos zdecydowanie. Miałą twarz dojrzałą, już nie młodą – ale właśnie tylko ludzie z doświadczeniem, co przeszło w mądrość, pielęgnują duchowe macierzyństwo albo ojcostwo. To błąd, jeśli do duszpasterstwa młodzieży odsyła się byle chłystków. No dobrze, po przesłuchaniu rozumiem, że nie ma żadnego sprzeciwu – przełożona generalna usiłowała zakończyć konsultę  - zatem pragnę siostrę Bernadettę oficjalnie powołać do posługi mistrzyni nowicjatu. Chwileczkę – głos radnej z prawej strony wybrzmiał twardo – moja ostatnia wątpliwość. Rozumiem młodzież zebraną przez siostrę dosłownie z dyskotek albo z ulicy. Ale proszę siostry Bernadetty. Miesiąc temu przyprowadziła siostra do postulatu dziewczynę wcześniej molestowaną przez byłego księdza! Czy to nie jest dla nas ryzykowne? Największym ryzykiem dla nas byłoby pozostawić ją w stanie moralnej bezdomności – nowa mistrzyni nowicjatu patrzyła na siostrę radną z odwagą – postulantka, o której siostra wspomina, kiedy spotkałam ją pierwszy raz, powiedziała mi zdanie, jakiego nigdy nie zapomnę: ksiądz drapieżnik tym, co robił, usiłował wyrwać Boga z mojej duszy. A teraz Bóg wraca do niej jako jedyny Oblubieniec. Proszę tego nie psuć. Wieczorem siostra Bernadetta, noga za nogą niosła bagaż na najwyższe piętro klasztoru. Otworzyła swoją nową celę – pokój mistrzyni nowicjatu. Na ścianie nad biurkiem zawiesiła maleńką, nieco już wyblakłą, oprawioną w ramki kartkę papieru – fragment listu, który kiedyś przysłała jej dawna katechetka, obecnie misjonarka. A na nim krótkie zdanie Marii Teresy Ledóchowskiej: „Nie Bóg nas potrzebuje i nie misje ale to my potrzebujemy Boga i misji”.                        

W proroctwie z księgi Ozeasza czas pustyni rozpoczyna czas dla bohaterów (por. Oz 2, 2). Narzekanie na ciężkie lata przeczy duchowi ewangelii. Dobra Nowina pokonuje każdy marazm i można ją stosować na wszystkie okoliczności. Młodzież pod opieką Jezusa nigdy nie umiera (por. Mt 9, 24). Kto ma w sobie ducha Chrystusowego, potrafi młodych podnieść ze snu – wyciągnąć z nałogu, z bezsensu, z cywilizacyjnego zużycia.

Klasztorne lub diecezjalne duszpasterstwo młodzieży jest czasem zbyt ciasne, by prawidłowo rozeznać stan moralny i duchowy młodego pokolenia. Jezus ciekawie prowadzi ich drogą ponownego odrodzenia. Owszem, młodzi nie odnajdują się ani w katolicyzmie urzędowym, ani w jego formie rozrywkowej. Będzie to jednak pierwsze od lat pokolenie, które ma szansę prawidłowo wejść do Kościoła. Nie przez księgi parafialne, ani pieczątki, ani religijne podniety. Przez bezpośrednie życie duchowe z Chrystusem.