10
lutego
wtorek
Wspomnienie św. Scholastyki, dziewicy
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
1 Krl 8, 22-23. 27-30
Psalm responsoryjny:
Ps 84 (83), 3-4. 5 i 10. 11 (R.: por. 2)
Ewangelia:
Mk 7, 1-13

Patroni:

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

1 Krl 8, 22-23. 27-30
Czytanie z Pierwszej Księgi Królewskiej

Salomon stanął przed ołtarzem Pańskim wobec całego zgromadzenia izraelskiego i wyciągnąwszy ręce do nieba, rzekł: «O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty, ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak dochowującego przymierza i łaski względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego serca.

Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj tego wołania i tej modlitwy, którą dziś Twój sługa zanosi przed Ciebie. Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię, na miejsce, o którym powiedziałeś: Tam będzie moje imię – tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu.

Dlatego wysłuchaj błaganie sługi Twego i Twojego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz».

Psalm responsoryjny

Ps 84 (83), 3-4. 5 i 10. 11 (R.: por. 2)
Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich, *
serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo, †
gdzie złoży swe pisklęta: *
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!

Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, *
nieustannie wielbiąc Ciebie.
Spójrz, Boże, Tarczo nasza, *
wejrzyj na twarz Twojego pomazańca.

Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Doprawdy, dzień jeden w przybytkach Twoich *
lepszy jest niż innych tysiące.
Wolę stać w progu domu mojego Boga, *
niż mieszkać w namiotach grzeszników.

Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Alleluja, alleluja, alleluja

Nakłoń me serce do Twoich napomnień,
obdarz mnie łaską Twojego Prawa.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 7, 1-13
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.

Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?»

Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie».

I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, oraz: „Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Faryzeusze poszli na łatwiznę

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. Całkiem rozsądny zwyczaj, który zmniejszał ryzyko rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych. Niektórzy historycy uważają, że takie jest źródło wielu zwyczajów religijnych. Doświadczenie pokazywało, że ci co myją ręce rzadziej chorują, więc myciu rąk nadano znaczenie nadprzyrodzone. Być może nawet w tym przypadku tak było. Tylko że w dyskusji między faryzeuszami a Panem Jezusem zdrowotne walory mycia nie miały znaczenia. Było to jedno więcej oczyszczenie rytualne, mające podkreślić pragnienie człowieka, aby usunąć to wszystko, co przeszkadza nam w relacji z Bogiem. Chodziło o brud moralny, a nie bakterie, o których zresztą nic nie wiedziano. Pan Jezus nie neguje tej potrzeby, wręcz przeciwnie. Chce jednak uświadomić nam, że różne rytuały mają znaczenie symboliczne. Tym samym nabierają sens tylko wtedy, jeśli idą w parze z tym, co się dzieje w naszym sercu. Prawo mojżeszowe zawierało wiele takich gestów, Faryzeusze chcieli być wierni Bogu, skupili się jednak na samych symbolach. Pozornie wymagali od siebie wiele, „poszerzając” prawo objawione Mojżeszowi. W rzeczywistości była to droga łatwiejsza od tej, którą wskazywali prorocy, podkreślający konieczność nawrócenia serca. Pierwotne założenia były słuszne, trzeba być wiernym prawu Bożemu w najmniejszych szczegółach. Z czasem jednak doszło do wypaczenia. Żydzi przestali widzieć właściwy sens prawa i znaczenie symboli

Pan Jezus wskazuje wąską drogę i poleca wchodzić przez ciasną bramę. Wymaga od swoich uczniów o wiele więcej niż faryzeusze. Nie chce, żeby rozpraszali się na przestrzeganie tradycji, które zostały oderwane od pierwotnego sensu prawa mojżeszowego.

Ciekawe, że tylko niektórzy spośród uczniów przestali przestrzegać tradycji obmywania rąk. Pan Jezus ich broni, a przecież to On ustanowił prawo Starego Przymierza. Z pewnością nie pochwalałby lekceważenia wobec tego, co naród wybrany otrzymał od Boga. Raczej chodziło o to, że owi „kontestatorzy tradycji” czuli, że będąc blisko Jezusa, słuchając Go, patrząc na Niego, są nieustannie „oczyszczani”, nie symbolicznie, lecz realne. Może uznali, że w tej sytuacji lepiej jest symbolicznie nie obmyć rąk, podkreślając wiarę w Chrystusa i oczyszczającą moc Jego łaski?

Co ta scena oznacza dla nas? Istnieje pokusa, i niestety wielu jej ulega, aby uznać za nieważne wszelkie formy zwracania się do Boga, wypracowane w ciągu wieków istnienia Kościoła. Wystarczy, że kocham Pana Jezusa, zaś sakramenty, liturgia, wspólne nabożeństwa, odprawiane według określonego rytuału, są zbędne. Byłaby to postawa odległa od tego, co uważali apostołowie. Zarówno oni, jak i ich następcy również tworzyli nowe tradycje, w dużej mierze w oparciu o to co istniało. I czynili to z posłuszeństwa Panu Jezusowi. Najważniejszym przykładem jest Msza święta, której zręby opierają się na liturgii Paschy żydowskiej. To czyńcie na moja pamiątkę. Chrześcijanie stworzyli jednak nowe formy, aby lepiej wyrażały prawdę o Eucharystii, aby wiernie wypełnić nakaz naszego Zbawiciela. Sakramenty nie pochodzą od ludzi, ale od samego Pana Jezusa. Kościół nadaje im określona formę, bo tego potrzebujemy. Może ona ulegać zmianie, pod warunkiem, że dzieje się to w obrębie wspólnoty Kościoła. Nota bene w czasie liturgii Mszy, kapłan obmywa ręce mówiąc „obmyj mnie Panie z mojej winy”. To symbol i można go zmienić, zastąpić innym. Nie można jednak tego robić na własną rękę w oderwaniu od wspólnoty Kościoła. Przede wszystkim zaś nie wolno zmieniać tego, co ustanowił sam Chrystus, czyli znaków sakramentalnych. On sam jest w nich obecny, usuwając znak, usuwamy Jego samego. Jeśli zaś pojawia się rutyna, np. kapłan wypowiada wspomniane słowa bezmyślnie, nie trzeba rezygnować symbolu, ale starać się go zrozumieć, pragnąć aby odzwierciedlał to co mam w sercu.   

reklama