16
stycznia
piątek
I Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
1 Sm 8, 4-7. 10-22a
Psalm responsoryjny:
Ps 89 (88), 16-17. 18-19 (R.: por. 2a)
Werset przed Ewangelią:
Łk 7, 16
Ewangelia:
Mk 2, 1-12

Patroni:

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

1 Sm 8, 4-7. 10-22a
Czytanie z Pierwszej Księgi Samuela

Zebrała się cała starszyzna izraelska i udała się do Samuela do Rama. Odezwali się do niego: «Oto ty się zestarzałeś, a synowie twoi nie postępują twoimi drogami; ustanów raczej nad nami króla, aby nami rządził, tak jak to jest u innych narodów».

Nie podobało się Samuelowi to, że mówili: «Daj nam króla, aby nami rządził». Modlił się więc Samuel do Pana. A Pan rzekł do Samuela: «Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą».

I powtórzył Samuel wszystkie słowa Pana ludowi, który od niego zażądał króla. Mówił: «Oto jest prawo króla mającego nad wami panować: Synów waszych będzie on brał do swego rydwanu i swych koni, aby biegali przed jego rydwanem. I uczyni ich tysiącznikami, pięćdziesiątnikami, robotnikami na swojej roli i żniwiarzami. Przygotowywać też będą broń wojenną i zaprzęgi do rydwanów. Córki wasze zabierze do przyrządzania wonności oraz na kucharki i piekarki. Zabierze również najlepsze wasze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, a podaruje je swoim sługom. Zasiewy wasze i winnice obciąży dziesięciną i odda ją swoim dworzanom i sługom. Weźmie wam również waszych niewolników, niewolnice, waszych najlepszych młodzieńców i osły wasze i obarczy pracą dla siebie. Nałoży dziesięcinę na trzodę waszą, wy zaś będziecie jego sługami. Sami będziecie narzekali na króla, którego sobie wybierzecie, ale Pan was wtedy nie wysłucha».

Odrzucił lud radę Samuela i wołał: «Nie, lecz król będzie nad nami, abyśmy byli jak wszystkie narody, aby nas sądził nasz król, aby nam przewodził i prowadził nasze wojny!»

Samuel wysłuchał wszystkich słów ludu i przekazał je do uszu Pana. A Pan rzekł do Samuela: «Wysłuchaj ich głosu i ustanów im króla!»

Psalm responsoryjny

Ps 89 (88), 16-17. 18-19 (R.: por. 2a)
Na wieki będę sławił łaski Pana

Błogosławiony lud, który umie się cieszyć *
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem, *
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.

Na wieki będę sławił łaski Pana

Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi, *
a przychylność Twoja dodaje nam mocy.
Bo do Pana należy nasza tarcza, *
a król nasz do Świętego Izraela.

Na wieki będę sławił łaski Pana

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 7, 16
Alleluja, alleluja, alleluja

Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 2, 1-12
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę.

I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy».

A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: «Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?»

Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!»

On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Moje miejsce w tej Ewangelii

ks. Tomasz Jaklewicz ks. Tomasz Jaklewicz

„Jezus, widząc ich wiarę...”. To nie wiara paralityka zadecydowała o cudzie, lecz wiara niosących go. Warto porozmyślać o tych czterech. Jak bardzo ufali w moc Jezusa! Jak mocno musieli kochać paralityka! Jakim sprytem i determinacją się wykazali, żeby pomóc swojemu przyjacielowi! W tych czterech ludziach można zobaczyć obraz Kościoła, który od dwóch tysięcy lat zanosi przed Jezusa ludzi chorych i grzesznych, błagając dla nich o miłosierdzie. Żeby pomóc człowiekowi, nie wystarczy samo współczucie, potrzebne są odwaga, inteligencja, współpraca, determinacja, zaufanie w moc Jezusa. Nieraz napotykamy trudności, to normalne, ale zawsze jest jakieś wyjście. Nie wolno żałować poświęcenia takich „drobiazgów” jak dach, by uratować człowieka.

Jezus zwraca uwagę najpierw nie na paraliż ciała, ale ducha. Bóg widzi inaczej niż my. Paraliż można odczytać metaforycznie jako rodzaj duchowej niemocy, która dopada wielu z nas. Czasem klękamy do modlitwy i nic. Żadnej wzniosłej myśli, żadnych uczuć, wzruszeń, natchnień, totalne zero. Całkowita bierność. Ale może być tak, że taki stan okaże się błogosławieństwem. Dopóki radzimy sobie jakoś sami z życiem, myślimy że tak będzie zawsze i łatwo rezygnujemy z myślenia o Bożej pomocy. Dopiero, kiedy człowiek utkanie w jakimś problemie na dobre, rozumie, że konieczna jest interwencja z Góry. Grzechy paraliżują serce człowieka. Nikt nie jest w stanie sam sobie udzielić rozgrzeszenia. Tylko Bóg może to zrobić.

I robi to dziś przez posługę Kościoła. Faryzeusze uważali, że Jezus nie ma władzy odpuszczania grzechów. Odrzucali Jego posłannictwo. „Czemu nurtują te myśli w waszych sercach?” – pytał ich Jezus widząc ich wątpienie. Dziś podobne zwątpienie dotyczy Kościoła. Jak bardzo pomyta została wiara w działanie Jezusa przez pośrednictwo sakramentu pokuty! Wielu pyta, czy w konfesjonale naprawdę Bóg odpuszcza grzechy? Po co mam się spowiadać przed księdzem? Na Zachodzie konfesjonały zarosły pajęczynami. A może w ogóle trzeba odrzucić pojęcie grzechu jako stresujące i dołujące. Nie żyjemy w średniowieczu…itd., itp. Może i nas musiałby zapytać Pan: „Czemu nurtują te myśli w waszych sercach?

„Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” Spotkanie z Bożym Miłosierdziem uwalnia z niemocy, podnosi. Spowiedź jest jak małe zmartwychwstanie. Wziąć swoje łoże – to polecenie można odczytać jako uświadomienie, że choroba może wrócić. Uzdrowieni w sakramencie pojednania wciąż pozostajemy podatni na upadek i mało odporni na pokusy. Duchowy rozwój nie unicestwia naszych prymitywnych cech. One pozostają w nas jako punkt, ku któremu cześć naszej osoby zawsze dąży. To jest nasz cień. Trzeba go zaakceptować. To łoże musimy nieść ze sobą idąc w stronę wiecznego domu.

Szukając swojego miejsca w tym tekście mogę raz być sparaliżowanym, raz niosącym pomoc drugiemu albo sceptycznym faryzeuszem, który nie wierzy w Boże działanie. Oczywiście nie da się być w trzech miejscach na raz w jednym momencie, ale idąc przez życie nasza sytuacja bywa różna. W jakimkolwiek miejscu jestem jedno jest pewne – Jezus walczy o moją wiarę, o moje życie, sprzyja mi, abym był po Jego stronie z wolnego wyboru.

reklama