Spotkanie Jezusa z Janem nad Jordanem początkowo wcale nie przebiega harmonijnie. Zderzają się ze sobą ludzka i boska wizja tego, co się godzi uczynić, a czego należy zaniechać. Jan przeczuwa, że ten jeszcze nieznany szerzej mężczyzna, stojący przed nim, nie jest – jak inni – grzesznikiem potrzebującym chrztu pokuty i oczyszczenia. Jednak jego wyobrażenia o nadejściu Mesjasza sprawiają, że widzi pokorny gest Jezusa jako całkowicie nie na miejscu. W swojej porywczości próbuje „ustawić” spotkanie z Jezusem według swojego scenariusza, który uważa za jedynie właściwy. Jezus nie gani Jana, ale prosi, by ustąpił. I tłumaczy, że jest to w tym momencie jedyna droga, by wypełnić Boży zamiar nie tylko częściowo, fragmentarycznie, ale, by mogło się spełnić wszystko, co Bóg zamierzył. Kiedy Jan ustępuje, zostaje mu dany decydujący znak jednoznacznie wskazujący, z Kim ma do czynienia.
Bycie ochrzczonym w imię Chrystusa to nie tylko świadomość jednorazowego wydarzenia z przeszłości. To także wchodzenie w Jego sposób życia, myślenia i postępowania, by Duch Święty mógł także we mnie ukształtować charakter Chrystusa, by stać się synem czy córką w Synu i na Jego wzór. To oczywiste, że będąca owocem chrztu św. wiara wymaga stałości, nieraz nieustępliwości i wytrwałości, szczególnie, jeśli chodzi o zmaganie się z własnymi słabościami, z duchową inercją, która wiedzie na manowce. Jednak jej częścią jest także sztuka ustępowania tam, gdzie własny upór mógłby zaciemnić Bożą wolę. Nie brakuje ludzi ochrzczonych, szczerze gotowych do pełnienia woli Bożej, ale często chcących to robić po swojemu, nie słuchających do końca Bożych natchnień. Przez to Bóg nie potrafi spełnić „wszystkiego, co się godzi”, bo otwartość na Boga miesza się w człowieku z własnymi wyobrażeniami, ambicjami i próżnością.
Jan, którego nauczanie było twarde i bezkompromisowe, potrafił w decydującym momencie rozpoznać, czego Bóg od niego tu i teraz oczekuje. I ta uległość, która nie była wyrazem słabości, kapitulacji, lęku czy kalkulacji, została nagrodzona. Jan mógł się upewnić, że jego życiowe posłannictwo osiągnęło swoje apogeum.