Dlaczego Pan Jezus wymienił akurat Kafarnaum, Betsaidę i Korozain jako miasta potrzebujące nawrócenia? To proste, te miejscowości znał najlepiej. Spośród nich tylko Kafarnaum miało większe znaczenie, jako miasto położone na ważnym szlaku handlowym. W Kafarnaum Żydzi żyli w symbiozie z poganami, czy to miejscowymi, czy przejezdnymi kupcami. To z pewnością nie budziło zachwytu u religijnych Żydów z Judei, którzy zresztą cały ten region uważali za zepsuty, zaś swoich rodaków tam mieszkających za Izraelitów „gorszego sortu”. Ale już Korozain było dobrze prosperującą osadą rolniczą i wpływy świata pogańskiego były tam mniejsze. Nie można go porównać z Seforis czy Tyberiadą, gdzie atmosfera z punktu widzenia religijnego i moralnego była z pewnością gorsza. Pan Jezus jednak nie upomina Galilejczyków za to, że są bardziej liberalni w traktowaniu prawa mojżeszowego niż ortodoksyjni Żydzi z Judei. Ostatecznie, nawrócenia wymagają wszyscy, również dumna stolica ludu wybranego. To, co jest dla Niego najważniejsze to odpowiedź na Boże wezwanie, którym jest nawrocenie. A z tym problem ma nie tylko Kafarnaum czy Korozain. Z jeszcze większym bólem będzie wkrótce mówił o samej Jerozolimie, która Go odrzuciła, jak wcześniejszych proroków.
Mieszkańcy wymienionych miast zmarnowali okazję, otrzymaną od Boga. Mówiąc językiem wiary – zmarnowali łaskę. Sama obecność Jezusa jest dla nich darem bezcennym, ale tu jeszcze można znaleźć usprawiedliwienie. Chrystus swą boską naturę objawia stopniowo. Choć od samego początku są ludzie którzy widzą w Nim mesjasza, to można zrozumieć, że wielu, mimo dobrej woli, miało wówczas wątpliwości. Ale widzieli cuda i uznawali je za cuda. Cud jest widzialnym działaniem Boga, które wykracza poza reguły przyrody, które On sam ustanowił. Nie dlatego, żeby ominąć jakieś błędy w porządku, który przecież On sam ustanowił. Cud nie jest czymś w rodzaju objazdu uszkodzonego odcinka autostrady. Jest znakiem, za pomocą którego mówi do nas Bóg, dając nam wyraźniej do zrozumienia, że do nas się zwraca. Kto jest czuły na Jego głos, usłyszy go i bez tych znaków, mogą być jednak one pomocą. Mieszkańcy Kafarnaum czy Betsaidy wiedzieli więc, że przez Jezusa mówi do nich Bóg, nawet jeśli w Nim samym Boga jeszcze nie widzieli. Nie potraktowali jednak Go na serio. Może byli przez chwilę zachwyceni, a nawet przelęknieni, ale potem przechodzili do porządku dziennego nad tymi wydarzeniami, nie wyciągając wniosków. Nawrócenie wymaga wysiłku. Miłość wymaga wysiłku.
Ten brak odpowiedzi jest brakiem wdzięczności. Już w starożytnych mitach greckich pojawia się motyw niewdzięczności jako największej obrazy wobec bogów. W pogańskich wierzeniach zawartych było wiele trafnych intuicji. Kiedy Bóg zwraca się ku mnie, aby mi pomóc zaleźć właściwą drogę do szczęścia, a ja to lekceważę, odrzucam Jego miłość.
Ktoś powie: „a jeśli nie byłem świadkiem żadnego cudu, czy wówczas moja obojętność wobec Boga jest usprawiedliwiona?” Cud jest zdarzeniem wyjątkowym. Nie musimy go doświadczyć, aby wiedzieć o miłości Boga do mnie. On działa przez zwykłe okoliczności mojego życia. Często zresztą osoby o większej wrażliwości, dostrzegając to działanie mówią o „cudzie”, choć ktoś patrzący z boku nie zobaczy niczego, czego nie dałoby się wyjaśnić w porządku naturalnym. Na przykład, jeśli wiarę przekazali mi jeszcze w dzieciństwie moi rodzice i wychowawcy, mogę to potraktować jako fakt naturalny, jak na przykład zmianę pór roku. I wtedy może przytrafić mi się to co mieszkańcom galilejskich miast. To co jest darem, uważam za coś co mi się należy albo owoc zwykłego przypadku. Ten pozornie subtelny brak wdzięczności może mieć bardzo poważne konsekwencje. Skoro wiara nie jest darem Boga, lecz wyłącznie wiedzą otrzymaną od rodziców, mogę uznać, że jest mi niepotrzebna, ba, nawet narzucona. Znamy przypadki ludzi, którzy porzucając wiarę oskarżają swoich rodziców, wychowawców, Kościół o manipulację. Nie docenili daru, nie podjęli więc wysiłku aby nań odpowiedzieć. Może dziś jest dobry moment zastanowić się nad tym, co otrzymałem od Boga i jak wielkie cuda wydarzyły się dotychczas w moim życiu. Dziękczynienie niech będzie równocześnie odpowiedzią, za którą idą konkretne postanowienia nawrócenia.