Dzisiejsza Liturgia Słowa prowadzi nas do samego serca chrześcijańskiego objawienia: do prawdy o miłości Boga, która staje się źródłem naszej wiary, ale także naszej wolności oraz szczególnej misji, którą otrzymujemy, jako uczniowie Chrystusa.
W Pierwszym Liście św. Jana słyszymy fundamentalne zdanie: „My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował”. Dlaczego to fundamentalne zdanie? Ponieważ Umiłowany Uczeń Pana nie pozostawia tu żadnych wątpliwości co do kolejności miłości. Z jego słów jasno wynika, że inicjatywa zawsze należy do Boga. Miłość nie rodzi się z ludzkiego wysiłku, moralnej doskonałości czy religijnego heroizmu, ale z doświadczenia bycia umiłowanym. Egzegeza tego fragmentu ukazuje ścisły związek między miłością Boga a miłością brata (bliźniego). Nie można tych dwóch wymiarów miłości rozdzielać bez popadania w sprzeczność. Wiara, o której pisze św. Jan, nie jest jedynie aktem intelektu, lecz postawą całego życia, zdolną „zwyciężyć świat”, czyli wszystko to, co próbuje zamknąć człowieka w egoizmie, lęku i niewierze.
Z kolei dzisiejsza Ewangelia przenosi nas do synagogi w Nazarecie, gdzie Jezus – powracający „w mocy Ducha Świętego” – ogłasza program swojej misji. Cytując proroka Izajasza, objawia się jako Mesjasz posłany do ubogich, zniewolonych, niewidomych i uciśnionych. Kluczowe są tu następujące słowa Mistrza: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. To „dziś” ma znaczenie teologiczne – oznacza moment zbawczego działania Boga, który nie jest zamknięty w przeszłości, ale staje się aktualny tu i teraz. Reakcja słuchaczy, początkowo pełna zachwytu, zapowiada jednak także późniejsze odrzucenie, gdy okaże się, że Mesjasz nie spełnia ludzkich oczekiwań.
Jeśli chcielibyśmy to dzisiejsze Słowo odnieść do naszej rzeczywistości, to należałoby zadać sobie pytanie o nasze „dziś”. Czy my dziś pozwalamy, by miłość Boga naprawdę kształtowała nasze relacje, nasze wybory i nasz sposób patrzenia na świat? Czy wiara jest dla nas siłą zdolną zwyciężać to, co niszczy nadzieję – obojętność, podziały, brak odpowiedzialności za drugiego człowieka? Chrystus wciąż staje pośród nas i ogłasza Ewangelię wyzwolenia, ale potrzebuje serc otwartych, gotowych przyjąć Jego słowo nie tylko z podziwem, lecz także z posłuszeństwem wiary. To właśnie w codziennym życiu – w rodzinie, pracy i wspólnocie – rozstrzyga się, czy „dziś” zbawienia stanie się także naszym doświadczeniem.