14
marca
sobota
III Tydzień Wielkiego Postu
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Oz 6, 1-6
Psalm responsoryjny:
Ps 51 (50), 3-4. 18-19. 20-21a (R.: Oz 6, 6)
Werset przed Ewangelią:
Ps 95 (94), 8a. 7d
Ewangelia:
Łk 18, 9-14

Patroni:

  • św. Aleksander,
  • św. Łazarz,
  • św. Leobinus,
  • św. Matylda z Saksonii,
  • św. Paulina,
  • bł. Ewa Montis Cornelii,
  • bł. Jakub Cusmano,
  • bł. Placyd Riccardi

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

Oz 6, 1-6
Czytanie z Księgi proroka Ozeasza

Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę przewiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, jak deszcz późny, co nasyca ziemię.

«Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń».

Psalm responsoryjny

Ps 51 (50), 3-4. 18-19. 20-21a (R.: Oz 6, 6)
Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, *
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy *
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz, *
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, *
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci, *
odbuduj mury Jeruzalem.
Wtedy przyjmiesz prawe ofiary, *
dary i całopalenia.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Ps 95 (94), 8a. 7d
Chwała Tobie, Słowo Boże

Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych,
lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

Chwała Tobie, Słowo Boże

Ewangelia

Łk 18, 9-14
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:

«Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”.

A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”

Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Jaka jest moja modlitwa?

ks. Rafał Hołubowicz ks. Rafał Hołubowicz

Drodzy Czytelnicy, moglibyśmy powiedzieć, że dzisiejsza liturgia Słowa prowadzi nas w samo serce wielkopostnego nawrócenia. Prorok Ozeasz wzywa: „Chodźcie, powróćmy do Pana”. To wezwanie jest zaproszeniem do odnowienia relacji z Bogiem, która nie może opierać się jedynie na zewnętrznych praktykach religijnych. Bóg mówi bardzo wyraźnie: „Miłości chcę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. Pan pragnie przede wszystkim serca człowieka, a nie jedynie jego religijnych gestów.

Tę samą prawdę ukazuje Jezus w przypowieści o faryzeuszu i celniku. Faryzeusz modli się, ale w rzeczywistości nie zwraca się do Boga. Ewangelia mówi znamienne słowa: „stanął i tak w duszy się modlił”. Jego modlitwa jest w istocie monologiem pełnym samozadowolenia. Dziękuje Bogu, ale w rzeczywistości wychwala samego siebie: swoje posty, swoje ofiary, swoją rzekomą moralną wyższość nad innymi. Nawet w modlitwie porównuje się z drugim człowiekiem: „nie jestem jak inni ludzie… albo jak ten celnik”. Taka modlitwa nie jest uwielbieniem Boga, lecz subtelną formą uwielbienia samego siebie. A Bogu taka modlitwa się nie podoba.

Zupełnie inaczej modli się celnik. Nie ma długich słów ani argumentów na swoją obronę. Stoi z daleka, nie śmie podnieść oczu ku niebu i mówi tylko jedno zdanie: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. W tej krótkiej modlitwie jest jednak prawda serca, pokora i zaufanie. Celnik wie, że wszystko zależy od Bożego miłosierdzia. Dlatego to właśnie on – jak mówi Jezus – „odszedł do domu usprawiedliwiony”.

Ta Ewangelia przypomina nam bardzo ważną prawdę o modlitwie. Prawdziwa modlitwa nie jest autoprezentacją człowieka przed Bogiem. Nie jest wyliczaniem własnych zasług ani przekonywaniem Boga, że jesteśmy lepsi od innych. Modlitwa jest przede wszystkim uwielbieniem Boga – zachwytem nad tym, jaki On jest: święty, dobry, miłosierny. Człowiek modlący się naprawdę nie stawia w centrum siebie lecz Boga.

Modlitwa nie może być także jedynie monologiem. Jest dialogiem dwóch osób: Boga i człowieka. A każdy prawdziwy dialog rodzi się z miłości. Czasem wyraża się w słowach, a czasem dokonuje się w ciszy serca. Bywa, że najgłębsza modlitwa to po prostu trwanie przed Bogiem, wsłuchiwanie się w Jego obecność, pozwolenie, aby On mówił do naszego serca. Taka forma modlitwy w pełni realizuje się na adoracji Najświętszego Sakramentu, do której, tak na marginesie, z całego serca Was wszystkich zachęcam.

W świetle dzisiejszej liturgii Słowa, Wielki Post ma stać się dla nas także szczególnym czasem oczyszczania naszej modlitwy. W drodze naszego wielkopostnego pielgrzymowania jesteśmy wezwani, aby coraz bardziej wyzbywać się faryzeizmu i hipokryzji. Niestety te postawy nie są obce także wielu dzisiejszym katolikom. Łatwo jest praktykować religię na zewnątrz, a jednocześnie nosić w sercu pychę, zawiść wobec drugiego, pogardę wobec innych czy przekonanie o własnej duchowej wyższości.

Dzisiejsze słowo Boże przypomina nam, że droga do Boga prowadzi przez pokorę. Tylko człowiek, który uznaje prawdę o sobie, potrafi naprawdę spotkać Boga. Dlatego warto dziś zapytać siebie: czy moja modlitwa jest uwielbieniem Boga, czy raczej dyskretnym uwielbieniem samego siebie? Czy jest dialogiem miłości, czy tylko religijnym monologiem?

reklama