„A chodzimy w ciemności”. W ostatnim tygodniu miałem walkę, czy iść do spowiedzi, czy to odwlec. Chciałem pozostać w ciemności z moimi grzechami, bo mnie za mocno demaskowały. Kolejny skok w przepaść. Ponownie nie zawiodłem się na Chrystusie.
Ostatnio miałem dwie trudne rozmowy. Obie dotyczyły tego, czy Bóg jest dobry. W obu przypadkach stawiano mi pytanie: „Jak można mówić, że Bóg jest Miłością, skoro jest wszechmocny i tylu ludzi niewinnych cierpi, tyle dzieci?” Ja odpowiadałem, że dla mnie są dwa fundamentalne punkty w mojej relacji z Bogiem: Bóg jest wszechmocny i Bóg jest Miłością. I mówiłem im, że nie mam odpowiedzi na te ich pytania. Może właśnie ta moja szczera bezradność sprawiła, że obie osoby postanowiły spróbować posmakować tej Miłości Boga, na którą aktualnie się zamknęły.
Dziś święto św. Katarzyny Sieneńskiej. Jest Doktorem Kościoła. Przedostatnia z 25 dzieci. Nie umiała pisać. Wszystkie swoje pisma dyktowała. Była prostaczkiem. Nie uważała, że nie ma grzechu. Przeciwnie, tradycja zachowała pewne zdanie, które oddaje jej duchowość: „Jestem nic plus grzech”. Jednocześnie powtarzała: „Nie patrz na swoje słabości. W Chrystusie Ukrzyżowanym możesz wszystko”.
To, co cię zniechęca, to kontemplowanie twoich grzechów. Tego, że wciąż przegrywasz ze swoim starym człowiekiem. To jest prawdziwe utrudzenie i obciążenie. To prowadzi niektórych do odrzucenia spowiedzi świętej, „aby się nie stresować”. Grzechy masz wyznawać, a nie kontemplować.
Św. Augustyn stwierdził, że „Kto oskarża siebie, łączy się z Bogiem”. To nie oznacza: „Kto potępia siebie”. Oskarżenie siebie jest wynikiem spotkania z Miłością Chrystusa. Kto nie spotkał tej Miłości wciąż oskarża innych, oskarża Boga.
Wciąż nie możesz przebaczyć komuś, kto cię skrzywdził; nie możesz zaakceptować siebie z twoim powtarzającym się głupim zachowaniem; nienawidzisz złych, twoim zdaniem, polityków. Chrześcijanin, to nie ten, który ciągle oskarża innych. On jak Chrystus „jest ofiarą przebłagalną za grzechy całego świata”.
Dziś przychodzi do ciebie Rzecznik u Ojca, Jezus. „On odpuszcza wszystkie twoje winy i leczy wszystkie choroby”. Nieważne, ile razy i jak mocno upadniesz. Ważne jest to, byś zaakceptował, Jego Miłość. Po grzechu pierworodnym wszyscy musimy nieustannie przechodzić z ciemności grzechu do światła Jego Miłości. Czy pozwolisz Chrystusowi dziś, teraz, by cię pokrzepił?