16
marca
poniedziałek
IV Tydzień Wielkiego Postu
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Iz 65, 17-21
Psalm responsoryjny:
Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b (R.: 2a)
Werset przed Ewangelią:
Am 5, 14
Ewangelia:
J 4, 43-54

Patroni:

  • św. Hilary i Tacjan,
  • św. Papas,
  • św. Julian,
  • św. Euzebia,
  • św. Heribertus,
  • bł. Jan Cacciafronte,
  • bł. Jan Sordi lub Cacciafronte,
  • bł. Jan Amias i Robert Dalby,
  • św. Jan de Brébeuf

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

Iz 65, 17-21
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Tak mówi Pan:

«Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą.

Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu – radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ani krzyku narzekania.

Nie będzie już w niej niemowlęcia, co miałoby żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat, będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce».

Psalm responsoryjny

Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b (R.: 2a)
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś *
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie mój, Boże, †
z krainy umarłych wywołałeś moją duszę *
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Śpiewajcie psalm, wszyscy miłujący Pana, *
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę, †
a Jego łaska przez całe życie. *
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną, *
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament, *
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Am 5, 14
Chwała Tobie, Królu wieków

Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli,
a Pan Bóg będzie z wami.

Chwała Tobie, Królu wieków

Ewangelia

J 4, 43-54
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus odszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto.

Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający.

Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie».

Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko».

Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł.

A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina.

Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Godzina honoru

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Podobno Herod Antypas wściekł się – żołdak z garnizonu stacjonującego w Kafarnaum szeptał plotkę do ucha sprzedawcy warzyw, niespokojnie zerkając przez ramię na lewo i na prawo, jakby podsłuchiwany. Najbardziej zaufany zausznik z królewskiego salonu, przez posłańca miał wysłać satrapie krótki list o swojej rezygnacji z urzędu. Mówi się, że nagromadzone bogactwa rozdał żebrakom, a stroje, spinki i kosztowne buty, które podarował mu władca, kazał odnieść tragarzom w koszach do pałacu Herodów w Jerozolimie. Gdy Antypasowi odczytano pismo tego szaleńca, król wył jak zwierzę, tupał, krzyczał, wygonił grajków oraz kobiety lekkich obyczajów z komnaty i tłukł porcelanowe wazy o kamienne ściany. Potem do samej północy nic nie jadł, a nawet nie pił. Powiadają, że królewski urzędnik został chrześcijaninem (por. J 4, 53). Trzeba by dopytać uczonych w Piśmie, co to dokładnie za sekta. Wiadomo jedynie, że zarządza ich mózgami ten sam Jezus z Nazaretu, który otwarcie Antypasa nazywał lisem. A to był najzdolniejszym z królewskich urzędników. Herod niejeden raz rozkazywał mu podtruwać tego i owego, niewygodnego, dosypując proszku do kielicha z winem podczas uczty – a ten sypał. Jak trzeba było szpiegować – to szpiegował, a jak przekupić – to korumpował w mgnieniu oka. Był najlepszy z całego salonu tak, że Antypas zamyślał mianować go ambasadorem na dworze cezara w Rzymie. Ale w jedną godzinę, złamany bólem po śmierci syna, urzędnik królewski na stos rzucił taką karierę. Podobno widują go teraz, jak w synagodze z Kafarnaum śpiewa psalmy. Przebywa w towarzystwie drugiego z nawiedzonych – Lewiego, który wcześniej jeszcze i z tego samego powodu zostawił intratny stołek na komorze celnej. Nikt nie wróży długiego życia temu cieśli z Nazaretu. Za dużo gada, posiada magiczny wpływ na ludzi, więc Antypas w końcu chwyci Go za gardło. Dziwne i niepojęte jest w tym wszystkim to, że chrześcijanie wybierają raczej ostatnie miejsce niż pierwsze, miłość a nie karierę, skromność nad luksusy, ciche, rodzinne życie, a nie splendory pałaców. I mówią, że są w tym najszczęśliwsi.

Żydzi, choć o podobnych przywilejach milczy Stary Testament, powszechnie wyobrażali sobie, że obfitość i długie życie oznacza Bożą przychylność dla wierzącego człowieka. Przeciwnie zaś, choroba, bieda lub przedwczesna śmierć to znak, że Pan odwrócił od kogoś oblicze (por. Iz 65, 20). Z biegiem stuleci utrwaliło się nie wiadomo jak i skąd przekonanie, że sam Mesjasz, gdy nareszcie przyjdzie, zainauguruje wiek obfitości na ziemi. Jednak prawdziwy Chrystus – Jezus z Nazaretu, przełożył myślenie wierzących na wartości. Miarą sensu istnienia od tej pory będzie budowanie żywych więzi, sumienie, ideał heroizmu, odwaga, dom, rodzina z dziećmi, uczciwa praca bez względu na nagrody, a nie kariera za wszelką cenę. Kiedy przed laty marszałek Sejmu, motywując swoją decyzję czystym aktem etycznym, zrezygnował z wysokiego stołka w parlamencie, aby radykalnie stanąć po stronie prawa nienarodzonych dzieci do życia, wylewano na niego strumienie pomyj – także ze strony katolików i duchownych Kościoła. Pukano się bez końca w czoło, dyskutując nad tym że to nie było praktyczne, że marszałek nie zna się na polityce, że teraz na nic nie będzie miał już wpływu. A jednak historię tworzą mężowie Boży i mężowie stanu, a nie polityczni klakierzy.

Chrześcijanie to ludzie honoru. Nikt za żadne pieniądze ani awans nie kupi ich na służbę kacykom.

reklama