„Mówił błogosławiąc Boga”. Ostatnio zagubiłem moje Pismo św. i mój terminarz. Do dziś ich nie odnalazłem. Prosiłem św. Antoniego i nic. Trudno mi błogosławić Boga. Cisną mi się myśli przeciwne błogosławieństwom. Miłość Boga okazała się większa niż słabość Zachariasza. Ufam, że tak będzie ze mną.
Czytelniku! Jakie jest twoje powołanie? Może żyjesz długo w małżeństwie, może ono się rozpadło, może jesteś księdzem z dużym stażem i swoimi niewiernościami wobec Chrystusa, może politykiem, który posmakował rozpadu swoich ideałów, wobec codziennych kompromisów, może lekarzem, który działał wbrew swojemu sumieniu. I wobec tych faktów myślisz, że zmarnowałeś swoje powołanie. Pierwsze czytanie Bóg daje tobie, by ci przypomnieć, że „już z łona twej matki, wspomniał twoje imię”. „Pan, który cię ukształtował od urodzenia na” swoje dziecko, by przez ciebie twoje dzieci, znajomi, przyjaciele, którzy żyją bez Chrystusa, jak poganie, mogli Boga spotkać w tobie nie jako wygrażającego, ale jako światło, które nie razi, lecz po przyjacielsku z Miłością otula.
Kościół wspomina uroczyście urodziny tylko jednego „dziedzica grzechu pierworodnego”. Jest nim Jan Chrzciciel. Jednak Bóg nie daje nam świętych byśmy na nich koncentrowali swą uwagę: „Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie”. Oni mają przenieść twój wzrok na Tego, „któremu nie jestem godzien rozwiązać sandałów na nogach”. Chrystus został zabity na krzyżu przez moje i twoje grzechy. Pokonał jednak śmierć.
Z grobu wyszła światłość Zmartwychwstałego. Ona chce dziś rozbłysnąć w mrokach twojego zniechęcenia twoją historią. Pełno w niej twoich błędów i krzywd wyrządzonych innym. Kościołowi „została przekazana nauka o tym” świetle. Co to za światło? Że Bóg pragnie powiedzieć to o tobie, teraz gdy czytasz ten komentarz: „Znalazłem [wstaw twoje imię], syna (córkę) [wstaw imię twego ojca, którego może nigdy nie poznałaś osobiście], człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę”.
Może budzi się w tobie krzyk: „Czyś ty Nikos oszalał!? Prawie we wszystkim wypełniałem moją wolę i najadłem się gorzkich tego skutków.
Odwagi! Bóg pragnie nadać tobie imię, które nie pochodzi z rodu ludzkiego. To imię to „chrześcijanin”, tzn. ten, który zgadza się na posiadanie natury Chrystusa. Nie bój się powtórzyć: „Niech mi się stanie według Twojego pragnienia Jezu”.