Drodzy Czytelnicy, zapraszam do pochylenia się nad dzisiejszym Słowem, które kieruje do nas Pan. Widzimy w nim Jeremiasza, który staje przed sądem. Nie dlatego, że uczynił coś złego, lecz dlatego, że miał odwagę powiedzieć prawdę. Kapłani i prorocy domagają się jego śmierci, ponieważ jego słowa burzą ich fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Prorok jednak nie broni siebie. Z niezwykłym pokojem mówi: „Pan mnie posłał”. W tych kilku słowach zawiera się cała tajemnica prorockiego powołania. Jeremiasz nie głosi własnych opinii ani tego, co spodobałoby się słuchaczom. Jest wierny Bogu, nawet wtedy, gdy oznacza to odrzucenie i cierpienie.
Podobną postawę odnajdujemy w Ewangelii. Święty Jan Chrzciciel oddaje życie za prawdę. Nie milczy wobec grzechu Heroda, choć wie, że może go to kosztować życie. Święty Jan Chryzostom zauważał, że Jan nie umarł dlatego, że potępiał człowieka, lecz dlatego, że bronił świętości Bożego prawa. Dla niego prawda nie była przedmiotem negocjacji, ale drogą prowadzącą do Boga.
Obie postacie przypominają nam, że prawdziwa wiara wymaga odwagi. W czasach, gdy coraz częściej próbuje się dostosować Ewangelię do oczekiwań świata, chrześcijanin nie może zapominać, że to nie Ewangelia ma się zmieniać, lecz nasze serca. Ojcowie Kościoła wielokrotnie podkreślali, że największą zdradą ucznia Chrystusa jest przemilczanie prawdy ze strachu przed opinią ludzi.
Dzisiejsze czytania skłaniają również do rachunku sumienia. Czy moje sumienie jest ukształtowane przez słowo Boże, czy raczej przez to, co podpowiada świat? Czy mam odwagę przyznać się do Chrystusa w rodzinie, w pracy, wśród znajomych? A może z obawy przed krytyką wybieram milczenie?
Warto zauważyć, że zarówno Jeremiasz, jak i Jan Chrzciciel nie pozostają sami. Nad Jeremiaszem czuwa Boża Opatrzność, a śmierć Jana staje się zapowiedzią męki samego Chrystusa. Bóg nigdy nie opuszcza tych, którzy są Mu wierni. Nie zawsze wybawia od cierpienia, ale zawsze daje siłę, by je przeżyć.
We wspomnienie św. Alfonsa Marii Liguoriego, wielkiego doktora Kościoła i patrona spowiedników, prośmy o odwagę życia w prawdzie oraz o sumienie wrażliwe na głos Boga. Niech jego przykład uczy nas, że świętość rodzi się z wierności Ewangelii, nawet wtedy, gdy wymaga ona ofiary. A słowa Chrystusa pozostaną dla nas źródłem nadziei: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.