20
kwietnia
poniedziałek
3. wielkanocny
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Dz 6, 8-15
Psalm responsoryjny:
Ps 119 (118), 23-24. 26-27. 29-30 (R.: por. 1)
Werset przed Ewangelią:
Mt 4, 4b
Ewangelia:
J 6, 22-29

Patroni:

  • św. Anicet Pp,
  • św. Sulpicjusz i Serwicjan,
  • św. Sekundyn,
  • św. Marcelin,
  • św. Marcjan,
  • św. Teodor Trichinas,
  • św. Anastazy,
  • św. Viho,
  • bł. Gerald z Salis,
  • bł. Dominik Vernagalli,
  • św. Agnieszka,
  • bł. Szymon Rinalducci z Tuderto,
  • bł. Jakub Bell i Jan Finch,
  • bł. Ryszard Sargeant i Wilhelm Thomson,
  • bł. Maurycy MacKenraghty,
  • bł. Antoni Page,
  • bł. Franciszek Page i Robert Watkinson,
  • bł. Klara {Dina} Bosatta,
  • bł. Anastazy Jakub Pankiewicz

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

Dz 6, 8-15
Czytanie z Dziejów Apostolskich

Szczepan, pełen łaski i mocy, działał cuda i znaki wielkie wśród ludu.

Niektórzy zaś z synagogi zwanej synagogą Wyzwoleńców oraz Cyrenejczyków i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, przystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał.

Podstawili więc ludzi, którzy zeznali: «Słyszeliśmy, jak on wypowiadał bluźnierstwa przeciwko Mojżeszowi i Bogu». W ten sposób podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli, porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn.

Tam postawili fałszywych świadków, którzy zeznali: «Ten człowiek nie przestaje mówić przeciwko temu świętemu miejscu i przeciwko Prawu. Bo słyszeliśmy, jak mówił, że Jezus Nazarejczyk zburzy to miejsce i pozmienia zwyczaje, które nam Mojżesz przekazał».

A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i zobaczyli twarz jego, podobną do oblicza anioła.

Psalm responsoryjny

Ps 119 (118), 23-24. 26-27. 29-30 (R.: por. 1)
Błogosławieni słuchający Pana
Albo: Alleluja

Chociaż zasiadają możni, przeciw mnie spiskując, *
Twój sługa rozmyśla o Twoich ustawach.
Bo Twe napomnienia są moją rozkoszą, *
moimi doradcami Twoje ustawy.

Błogosławieni słuchający Pana
Albo: Alleluja

Wyjawiłem Ci moje drogi, a Ty mnie wysłuchałeś, *
naucz mnie swoich ustaw.
Pozwól mi zrozumieć drogę Twych przykazań, *
abym rozważał Twoje cuda.

Błogosławieni słuchający Pana
Albo: Alleluja

Powstrzymaj mnie od drogi kłamstwa, *
obdarz mnie łaską Twojego Prawa.
Wybrałem drogę prawdy, *
pragnąc Twych wyroków.

Błogosławieni słuchający Pana
Albo: Alleluja

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 4, 4b
Alleluja, alleluja, alleluja

Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

J 6, 22-29
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Nazajutrz, po rozmnożeniu chlebów, tłum stojący po drugiej stronie jeziora spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie.

A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?»

W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec».

Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?»

Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Żagiel na linią horyzontu

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Pięknoduchy, modnisie. Znudzeni życiem synkowie nowobogackich faryzeuszy – stary rybak znad Jeziora Galilejskiego, który przeżył w życiu niejeden sztorm i nieraz wypadł w ciemną toń fal poza burtę, pogardliwie strzyknął śliną przez usta. Od rana przyglądał się niecodziennym regatom, jakie podniecony tłum urządzał sobie kilka stóp od wybrzeża.

Ludzie pakowali się dziesiątkami do łódek. Krzyczeli, szturchali łokciami, rzucali brudne wyzwiska jedni przeciwko drugim. Na tratwie bogacza z Tyberiady, co to od dawna szukał sposobu jak pozyskać nowych zwolenników i wspiąć się o stołek wyżej, chybotał się na cienkich nogach jakiś rabin ze zwojem Tory w ręku. Bezbarwnym, skrzeczącym ze starości głosem wykładał, że trzeba dogonić tego Jezusa z Nazaretu, bo to pewnie On będzie kiedyś mesjaszem, który odbuduje jerozolimską świątynię, ponownie wyprowadzi lud z niewoli niczym nowy Mojżesz i obejmie władzę, rzucając wreszcie podłych Rzymian na kolana. Tłum zawył na te słowa z nieopanowaną wściekłością i z jak najwyższą gotowością.

Rybak natomiast, z ironicznym uśmiechem przez zęby, palcem wskazywał coś swoim młodym praktykantom, wyciągając muskularną rękę w stronę przepastnych wód. O co chodzi szefowi – szeptali młokosy zaskoczeni sytuacją. Bali się, że tego szalonego poranka przepadnie zapłata za dniówkę. Równie dobrze byli pewni, że na szkoleniu u tego właśnie mistrza zawodu, wcześniej czy później nadchodzi taka noc, gdy bezwzględny rybak chwyta praktykanta za kark i ciska w ciemny pokład łodzi. Jeszcze zdąży wepchnąć mu w dłoń jedną, jedyną sieć i kopniakiem wyśle samego na morze, mimo że u szczytu fal czai się już pierwsza, sina chmura, a pod nią błyskawice. Nagle, biegnąc wzrokiem za palcem starego rybaka, spostrzegli na horyzoncie Jeziora Galilejskiego, daleko w oddali, samotny, biały żagiel. Tam jest barka tego ich kaznodziei Jezusa z Nazaretu – wycedził mistrz z nieznanym dotąd ogniem w oczach (por. J 6, 25). Jednym z najbardziej irytujących przejawów zbiorowej głupoty jest domniemanie twórczej mocy w histerii tłumu.

Było już tak, że ludzie setkami biegali za kolorowym refleksem na szybie, uznając odprysk po farbie za cud. Było, że tysiące urzędników państwowych marnowało po sześć lub osiem godzin pracy, wysłuchując w skupieniu wartym lepszej sprawy przemówień komunisty dyktatora. Było wreszcie, że miliony hochsztaplera brały za zdolnego ministra. Autor Dziejów Apostolskich przyznaje, że liczba członków podzielonych synagog przygniata statystycznie bezradnego i osamotnionego Szczepana (por. Dz 6, 9). Ile kamieni spadło mu na głowę? Nikt nie był w stanie policzyć. Ale wśród agresywnego tłumu są też Żydzi z Cylicji, a to prowincja, której stolicą jest Tars. Zaś w Tarsie Bóg upatrzył sobie już jednego, jedynego człowieka, który przedrze się przez sztywne komentarze żydowskiej większości.

Za chwilę spektakularne nawrócenie Szawła rozszerzy pierwszą ewangelizację chrześcijan na wielką i wielowiekową misję Kościoła. Pan profesor Jan Maria Rokita, znakomity komentator wydarzeń społecznych oraz politycznych, interpretując wynik wiosennych wyborów na Węgrzech, zwrócił uwagę – przyznając co prawda, że jemu się to nie podoba – iż wyniki polityczne współczesnej Europy organizuje nie tyle dobro wspólne, co moda. Innymi słowy, w plebiscycie społecznym dziś zwycięży nie mąż stanu lecz sprawny administrator algorytmu.     

Tłumy i masy nie mają konstruktywnego sensu ani znaczenia. Co najwyżej, służą niewidzialnej ręce do wzniecenia ulicznego tumultu bądź zamachu stanu. Za to wyraziste moralnie osobowości oraz zdrowe jednostki tworzą nadal historię ludzkości.