Przed prawie 10 laty w Polsce i innych krajach Europy wprowadzono przepisy dotyczące ochrony danych osobowych popularne zwane RODO. Była to odpowiedź na rosnące w zachodnich społeczeństwach obawy, że wciąż rozwijające się techniki informatyczne mogą prowadzić do nadmiernego ingerowania państwa i prywatnych w firm w naszą prywatność. Jak to często bywa, efekty tych działań są niejednoznaczne, pewnie wielu z nas spotkało się z absurdami spowodowanymi przez przepisy RODO. Tym niemniej, jesteśmy bardziej wrażliwi na kwestię prywatności, czasami wręcz przewrażliwieni. Równocześnie jednak, w większości krajów rozwiniętych od lat narasta tendencja odwrotna.
Gwałtowny rozwój wszelkiego rodzajów mediów społecznościowych spowodował, że wielu z nas zaczęło dzielić się w internecie swoim życiem z przypadkowymi osobami. Często wynika to z niewiedzy, umieszczając zdjęcia i wpisy nie zdajemy sobie sprawy, że mogą trafić do osób z którymi nasze relacje są luźne lub żadne, a z pewnością zasilają algorytmy i bazy danych. Kultura wytworzona przez media społecznościowe sprawia jednak, że często nieświadomie popadamy w jakiś rodzaj ekshibicjonizmu, również wobec naszych znajomych.
Na przykład kolegom i koleżankom z pracy opowiadam na swoim koncie o sprawach, którymi wcześniej dzieliłem się tylko z najbliższymi przyjaciółmi czy rodziną.
Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was samych. Słowa Pana Jezusa brzmią brutalnie. Chyba nie nasz Pan nie chce, abyśmy traktowali innych ludzi jak psy czy wieprze? Aby nie było wątpliwości zaraz dodaje: Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Szokująca metafora ma nam jednak uzmysłowić, czym jest brak szacunku do tego co święte. Święte, a więc wszystko to, co bezpośrednio odnosi się do Boga. Do rzeczy świętych należą Jego dary, a wśród nich godność, którą dał człowiekowi jako swojemu umiłowanemu stworzeniu. Mamy obowiązek jej strzec, to jest przejaw właściwie rozumianej miłości siebie samego. Naruszeniem mojej godności może zaś być sytuacja, w której to, co najbardziej osobiste staje się publicznym widowiskiem. Dlatego powinniśmy strzec tego, co nazywamy intymnością.
Często kojarzymy słowo „intymność” ze sferą seksualności. Rzeczywiście, ten wymiar ludzkiego życia, jest bardzo osobisty, gdyż z natury jest on ściśle związany z miłością erotyczną, ta zaś z kolei żąda wyłączności. Dlatego z woli Boga realizuje się w pełni tylko w nierozerwalnym małżeństwie. Są zaś takie obszary relacji małżeńskiej, które są zarezerwowane wyłącznie dla małżonków.
Jednak intymność nie odnosi się tylko do sfery seksualnej. Moje ciało, myśli, uczucia nie mogą być widowiskiem. O pewnych sprawach mogę powiedzieć wszystkim. Gdy wychodzę na ulicę, każdy może na mnie spojrzeć czy do mnie się zwrócić i bardzo dobrze. Relacje z innymi są niezbędną częścią mego życia.
Są jednak rzeczy, które są tak osobiste, że aby się nimi dzielić potrzebna jest relacja przyjaźni. Moje najbardziej osobiste myśli, pragnienia nie mogą być dla wszystkich, lecz tylko dla tych, którzy mogą je zrozumieć i uszanować – bo są mi bliscy, jest między nami miłość. Są też takie sprawy, o których mówię tylko Bogu. Do nich należą moje grzech i żal za nie. O niektórych nie chcę mówić nikomu tylko Bogu. Dlatego kapłan słuchający spowiedzi jest zobowiązany do zachowania tajemnicy, z której nikt nie może go zwolnić. Jest świadkiem intymniej rozmowy penitenta z Bogiem, reprezentuje Chrystusa, nie może więc nikomu mówić tego co usłyszał.
Bądźmy rozważni dzieląc się naszymi opiniami i zdjęciami w mediach społecznościowych. Są narzędziem komunikacji, mogą pomagać budować więzi przyjaźni, ale przy ich używaniu obowiązują te same kryteria roztropności, co przy rozmowie na żywo. Muszę zawsze brać pod uwagę, przed kim i na ile otwieram swe serce. Jeszcze bardziej muszę uważać na to, co mówię o innych, których godność jest tak samo święta jak moja.