6
lutego
piątek
Wspomnienie świętych męczenników Pawła Miki i Towarzyszy
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Syr 47, 2-11
Psalm responsoryjny:
Ps 18
Werset przed Ewangelią:
Łk 8, 15
Ewangelia:
Mk 6,14-29

Patroni:

Liturgia na jutro:

Pierwsze czytanie

Syr 47, 2-11
Czytanie z Mądrości Syracha

Jak tłuszcz oddzielony jest od ofiar dziękczynnych, tak Dawid – od synów Izraela.

Z lwami igrał jakby z koźlętami i z niedźwiedziami jak z jagniętami owiec. Czyż w młodości swej nie zabił olbrzyma i nie usunął hańby ludu, gdy podniósł rękę i kamieniem z procy obalił pychę Goliata? Wezwał bowiem Pana Najwyższego, który dał prawicy jego siłę, by zgładzić człowieka potężnego w boju, by wywyższyć moc swego ludu. Tak wysławiano go po dziesięć tysięcy razy i wychwalano z powodu błogosławieństw Pana, niosąc mu w darze koronę chwały.

Albowiem nieprzyjaciół dokoła wytracił, zniweczył wrogich Filistynów i złamał ich moc aż do dnia dzisiejszego.

Każdym swym czynem oddał chwałę Świętemu i Najwyższemu, słowem uwielbienia z całego serca śpiewał hymny i umiłował Tego, który go stworzył.

Postawił przed ołtarzem śpiewających psalmy, i słodki był dźwięk ich pieśni; świętom nadał przepych i dodał doskonałego blasku uroczystościom, aby wychwalano święte imię Pana i by przybytek już od rana rozbrzmiewał echem.

Pan darował mu grzechy, moc jego wywyższył na wieki, zawarł z nim przymierze królewskie i dał tron chwały w Izraelu.

Psalm responsoryjny

Ps 18
Ps 18 (17), 31. 47 i 50. 51 (R.: por. 47b)

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Droga Boża jest nieskalana, *
słowo Pana wypróbowane w ogniu;
On tarczą dla wszystkich, *
którzy doń się chronią.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Niech żyje Pan, niech będzie błogosławiona moja Opoka, *
niech będzie wywyższony mój Bóg i Zbawca.
Przeto będę Cię, Panie, chwalił wśród narodów *
i pieśnią wysławiał Twoje imię.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Ty dajesz wielkie zwycięstwo królowi *
i okazujesz łaskę dla Twego pomazańca,
dla Dawida *
i jego potomstwa na wieki.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 8, 15
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 6,14-29
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim». Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, mawiał: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał».

Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce.

Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Prawda jest po stronie Jana

ks. Tomasz Jaklewicz ks. Tomasz Jaklewicz

Jan Chrzciciel oddał życie za prawdę o małżeństwie, choć sam żył jak pustelnik. Dopóki napominał zwykły lud, władza go tolerowała jako niegroźnego religijnego fanatyka. Prorokowi nie godzi się jednak upominać ziemskich władców. „Nie wolno ci mieć żony twego brata” – twardo brzmią słowa Jana do Heroda. Nie ma tutaj żadnego pobłażania, ani naginania zasad. Pewnych rzeczy robić nie wolno. Prawo moralne obowiązuje wszystkich, niezależnie od pozycji społecznej. Żyjemy dziś w epoce relatywizowania prawdy. Nawet w Kościele ten duch relatywizmu mocno namieszał w kwestii małżeństwa.

Jednym z negatywnych skutków poprzedniego pontyfikatu jest to, że funkcjonują dziś w Kościele różne, sprzeczne oceny moralne sytuacji rozwodowych. Każda historia jest inna – powiadają zwolennicy tzw. „bardziej duszpasterskiego” podejścia uważając, że normę trzeba dostosować do okoliczności i możliwości człowieka. Św. Jan nie zastosował podejścia „duszpasterskiego”. Jego napomnienie brzmi surowo – „nie wolno”. Przydałby się dziś czytelny głos papieża Leona, który przypomniałby zasady, których nie wolno łamać. Inaczej podziały będą narastać. Jan Chrzciciel potwierdził swoją krwią zasadę niezmienności prawdy moralnej. Jan Paweł pisał w encyklice „Veritatis splendor”: „Męczeństwo odrzuca jako złudne i fałszywe wszelkie «ludzkie tłumaczenia», jakimi usiłowałoby się usprawiedliwić – nawet w «wyjątkowych» okolicznościach – akty moralnie złe ze swej istoty”.

Sumienie Heroda nie było całkowicie uszkodzone. „Czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał”. Kiedy jednak zatańczyła przed nim córka Herodiady, sumienie poszło w odstawkę. A Herodiada doskonale wykorzystała ten moment słabości. Zmysłowe pożądanie często odbiera rozum i usypia sumienie. Lęk przed opinią innych paraliżuje. Kościół stoi dziś na rozdrożu. Czy będzie wsłuchiwał się w uwodzącą muzykę tego świata i próbował tak przedstawiać orędzie Ewangelii, żeby nie psuć światowej zabawy? Czy pójdzie drogą Jana Chrzciciela, gotowy niepokoić tych, którzy dziś sprawują „rząd dusz” i psuć zabawę tak wielu?

Potrzebujemy proroków broniących prawdy o małżeństwie bez oglądania się na władzę dzisiejszych Herodów. Potrzebujemy pasterzy nawołujących do nawrócenia nie tylko słowem, ale i radykalnym stylem życia. Potrzebujemy duchowych przewodników, którzy przypominają, że zło jest złem, a grzech grzechem. Potrzebujemy kogoś, kto upomina się o Boga, o Jego prawo do człowieka; kogoś, kto zdemaskuje bałwochwalstwo strojące się w modne ciuchy. Potrzebujemy oczyszczenia ze zgniłych kompromisów ze złem. Miłosierdzie Boga jest nieskończone, ale przygotowaniem na spotkanie z miłosierdziem jest droga Jana Chrzciciela, czyli skrucha, uznanie własnej winy, uderzenie się w piersi, pokuta, oczyszczenie serca. Radykalizm Jana przypomina, że życie duchowe jest często walką. Dworów Heroda nie brakuje, ani pięknie tańczących Salome. Pokusa dołączenia to tego dworu jest silna. Ale prawda jest po stronie Jana.

reklama