Niedawno miałem przyjemność uczestniczyć w uroczystościach weselnych w mojej rodzinie. Ślub i wesele to doświadczenie radości spotkania w gronie najbliższych – wspólne rozmowy, zabawa, pyszne jedzenie, taniec, śpiew... Św. Paweł w liscie do Efezjan podkreśla, że małżeństwo chrześcijańskie to rzeczywistość piękna, radosna, głęboka, bo jest ona obrazem relacji istniejącej między Chrystusem a Kościołem (Ef 5,32). Św. Jan w Apokalipsie nazywa Kościół Oblubienicą Baranka.
Przypominam te fragmenty, bo w Ewangelii słyszymy, że Królestwo Niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swojemy synowi i na tę ucztę zaprasza właściwie wszystkich. Skoro takie porównanie Bożego Królestwa to znaczy, że Bóg dla każdego ma do zaproponowania: radość, spotkanie, jedność, intymność, bliskość. Dla każdego! Nikt nie jest przez Boga wykluczony. To, co zaskakuje w tej przypowieści to fakt, że to zaproszeni odrzucają taką ofertę, bo mają ważniejsze sprawy na głowie. Chociaż tak się dzieje to plan Boga nie zostaje zniweczony. To nie Boży plan zawodzi – jego adresatami stają się wykluczeni – lecz to zaproszeni są tymi, którzy mogą zawieść.
Chociaż król wchodzi na salę, żeby przypatrzeć się biesiadnikom to nie znaczy, że idzie tam po to żeby szpiegować, robić kontrolę. Mowa przecież o weselu a nie o inspekcji przeprowadzonej przez NIK. Król do owego nieubranego w strój weselny zwraca się słowem „przyjacielu”, a więc bardzo życzliwie. Niepokojący jest nie tyle brak stroju owego gościa co jego milczenie. Nic nie odpowiedział – ani „dziękuję” ani „przepraszam”. Przecież król życzliwie go zapytał. Ta przypowieść przypomina nam, że Bóg walczy o każdego z nas do końca. Niektórzy na starcie Mu odmawiają. Inni wtedy, gdy już są na uczcie razem z Nim. Swoim milczeniem zamykają się na Jego dobroć, mówią Mu „nie”. Wolność serca jest warunkiem koniecznym, aby relacja z Bogiem była prawdziwa, autentyczna.