21
lipca
wtorek
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Wawrzyńca z Brindisi, prezbitera i doktora Kościoła albo wspomnienie św. Apolinarego, biskupa i męczennika
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Mi 7, 14-15. 18-20
Psalm responsoryjny:
Ps 85 (84), 2-3. 5-6. 7-8 (R.: por. 8a)
Werset przed Ewangelią:
J 14, 23
Ewangelia:
Mt 12, 46-50

Patroni:

Liturgia na wczoraj:

Pierwsze czytanie

Mi 7, 14-15. 18-20
Czytanie z Księgi proroka Micheasza

Paś lud Twój, Panie, laską Twoją, trzodę dziedzictwa Twego, co mieszka samotnie w lesie, pośród ogrodów. Niech wypasają Baszan i Gilead jak za dawnych czasów. «Jak za dni Twego wyjścia z ziemi egipskiej ukażę mu dziwy».

Któryż bóg podobny Tobie, co oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego? Nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie.

Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości. Wrzucisz w morskie głębiny wszystkie ich grzechy. Okażesz wierność Jakubowi, Abrahamowi łaskawość, co poprzysiągłeś przodkom naszym od najdawniejszych czasów.

Psalm responsoryjny

Ps 85 (84), 2-3. 5-6. 7-8 (R.: por. 8a)
Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje

Łaskawym się okazałeś, Panie, dla Twej ziemi, *
odmieniłeś los Jakuba.
Odpuściłeś winę swojemu ludowi *
i zakryłeś wszystkie jego grzechy.

Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje

Odnów nas, Boże, nasz Zbawco, *
Twego oburzenia na nas poniechaj.
Czyż będziesz się gniewał na wieki, *
czy gniew swój rozciągniesz na wszystkie pokolenia?

Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje

Czyż to nie Ty przywrócisz nam życie, *
a Twój lud w Tobie będzie się weselił?
Okaż nam, Panie, łaskę swoją *
i daj nam swoje zbawienie.

Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 14, 23
Alleluja, alleluja, alleluja

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,
a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 12, 46-50
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim rozmawiać. Ktoś rzekł do Niego: «Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą pomówić z Tobą».

Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?»

I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Tłum staje się rodziną

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Tłum staje się rodziną  

Z opisu Mateusza można łatwo wywnioskować, że tego dnia Pan Jezus nauczał w jakimś pomieszczeniu, skoro Jego rodzina czekała na dworze. A przemawiał do tłumów, co wskazywałoby na jakąś dużą budowlę, halę widowiskową czy centrum konferencyjne. Tylko że takich budowli na galilejskiej prowincji nie było. Gdyby ktoś chciał znaleźć salę mieszczącą tłumy, musiałby jechać do Rzymu, gdzie największe bazyliki mogły z trudem zmieścić parę tysięcy osób. Pan Jezus nauczał w jakiejś synagodze lub atrium dużego domu. W najlepszym wypadku mogło być paręset osób. Czemu więc Mateusz mówi o tłumach? Może chciał zaznaczyć, że nauczyciel z Nazaretu przyciągał ogólnie dużo ludzi, jak na warunki tego wiejskiego regionu. Lekko więc podkoloryzował pisząc „tłumy”. Nawet jeśli tak było, to w ostateczności użył tego słowa kierowany natchnieniem Ducha Świętego. Dlatego warto się zastanowić, jakie ma ono znaczenie, aby zrozumieć sens sceny, która z oczywistych powodów budzi nasze zdumienie.

Ludzi było wielu, biorąc pod uwagę okoliczności. Przede wszystkim jednak, będzie ich wielu. W przeciągu wieków setki milionów ludzi będzie słuchać, mniej lub bardziej uważnie, słów Pana Jezusa. Chrystus przychodzi do wszystkich ludzi, żyje i składa siebie w ofierze za wszystkich. Gdy oczyma wyobraźni ujrzymy całą ludzkość, to będzie to nieprzebrany tłum. Ponieważ zaś przychodzi do wszystkich, nie chce wyróżniać członków swojej rodziny, nawet Matki. Nie przerywa swego nauczania i ma to znaczenie symboliczne. Pan Jezus nie bierze urlopu z przyczyn rodzinnych (w polskim prawie nazywa się to urlop okolicznościowy). Nie chodzi tylko o czas. Zanim zaczął działalność publiczną, większość czasu poświęca przecież najbliższej rodzinie, w szczególności Matce. Ale teraz każdy, kto do Niego przychodzi może mieć Jezusa „dla siebie”.

Słowo „tłum” oznacza duże zgromadzenie ludzi, wśród których nie ma jeszcze poczucia wspólnoty. Są razem, bo coś ich przyciągnęło, ale bycie razem ma znaczenie drugorzędne. Pan Jezus chce z tego tłumu uczynić lud, czyli społeczność połączoną jakimś wspólnym dobrem, którym jest On sam. I właśnie dlatego między Jego słuchaczami tworzy się więź i to więź szczególna. Ci co uwierzą w Chrystusa, stają się rodziną. Syn Boży wprowadza nas do swojej rodziny, Trójcy Świętej i stajemy się rodziną dzieci Bożych. To jest nowy Lud Wybrany. Spoiwem jest już nie tylko świadomość Bożego wyboru. Nie tylko obietnica dana przez Boga i wiara, że On ją kiedyś spełni. To łączyło lud wybrany Starego Testamentu. Jeśli zaufaliśmy Chrystusowi, wierzymy, że obietnica już się spełnia. Kościół jest nowym Ludem Wybranym. Jest rodziną, opartą nie na wspólnym pochodzeniu etnicznym, ale przynależności przez łaskę do rodziny Trójjedynego Boga. Kościół w Bożym zamyśle jest rodziną. Niestety, często swoim zachowaniem tworzymy wrażenie, ze jest to rodzina patologiczna…

Teraz rozumiemy lepiej zachowanie Pana Jezusa wobec swej Matki i kuzynów. Jego rodzina nie opiera się na więzach krwi, lecz wierze, która jest przyjęciem łaski. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, pozornie szorstkie słowa skierowane do najbliższych, w szczególności do Matki, brzmią inaczej. Kto bowiem najbardziej ze wszystkich wypełnia wolę Ojca? Maryja, Matka Jezusa Chrystusa.