Były proboszcz oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Ruszył proces ks. Mirosława M.

Przed Sądem Okręgowym w Radomiu rozpoczął się proces byłego proboszcza parafii w Przypkach. Ks. Mirosław M. odpowiada za zabójstwo Anatola C., a także wcześniejsze usiłowanie pozbawienia go życia. Według śledczych duchowny miał zaatakować mężczyznę siekierą, a następnie oblać go łatwopalną substancją i podpalić. Grozi mu od 15 lat więzienia do dożywocia.

Obrońcy oskarżonego chcieli, aby cały proces odbywał się przy wyłączonej jawności. Sąd nie przychylił się do tego wniosku w całości i zdecydował o utajnieniu rozprawy jedynie na czas składania wyjaśnień przez oskarżonego. Następnie prokurator odczytał akt oskarżenia.

Według ustaleń śledczych tłem konfliktu między ks. Mirosławem M. a Anatolem C. była zawarta wcześniej umowa darowizny nieruchomości. Mężczyzna przekazał ją duchownemu, który miał w zamian zapewnić mu pomoc i opiekę, w tym znaleźć odpowiednie miejsce do zamieszkania.

Poszukiwania lokum nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu. Według prokuratury narastające nieporozumienia dotyczące mieszkania doprowadziły do eskalacji konfliktu między mężczyznami. Anatol C. miał domagać się od duchownego znalezienia lokum odpowiadającego jego oczekiwaniom.

Zbrodnia w lipcu 2025 roku

Do tragedii doszło 24 lipca 2025 roku w miejscowości Lasopole. Z ustaleń śledztwa wynika, że podczas wspólnej jazdy samochodem doszło między mężczyznami do kłótni. Ks. Mirosław M. miał zatrzymać pojazd, wyjąć z bagażnika siekierę i uderzyć nią Anatola C. w głowę. Następnie miał oblać mężczyznę łatwopalną substancją, podpalić go i odjechać z miejsca zdarzenia. 68-latek zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

Duchowny został zatrzymany na terenie swojej parafii. Prokuratura przedstawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Za zarzucany czyn grozi mu kara od 15 lat pozbawienia wolności do dożywotniego więzienia.

Wcześniej miał zaatakować znajomego

Śledztwo wykazało również, że do ataku na Anatola C. miało dojść już wcześniej – około trzy tygodnie przed jego śmiercią. Według prokuratury duchowny zatrzymał wówczas samochód na polnej drodze i poprosił znajomego o sprawdzenie silnika.

Kiedy mężczyzna pochylił się nad samochodem, ks. Mirosław M. miał uderzyć go w głowę. Sytuacja nie zakończyła się wówczas śmiercią pokrzywdzonego. W pobliżu pojawił się traktorzysta, dlatego – według ustaleń śledczych – duchowny zabrał rannego na plebanię i wezwał pogotowie.

Mirosław M. miał wówczas przedstawiać zdarzenie jako wypadek, twierdząc, że Anatol C. został przypadkowo uderzony tylną klapą samochodu. Późniejszy eksperyment procesowy miał jednak wykluczyć taką wersję wydarzeń. Prokuratura uznała, że także w tym przypadku mogła zostać użyta siekiera znajdująca się w bagażniku samochodu. W związku z tym duchownemu przedstawiono również zarzut usiłowania zabójstwa.

Ks. Mirosław M. przyznał się do winy

Mirosław M. przyznał się do zabójstwa i złożył obszerne wyjaśnienia. Miał również wyrazić skruchę. W toku śledztwa został poddany obserwacji psychiatrycznej. Biegli nie stwierdzili u niego choroby psychicznej i uznali, że jest poczytalny, a więc może ponosić odpowiedzialność karną za swoje czyny.

Sprawa wzbudziła szczególne zainteresowanie ze względu na fakt, że oskarżony był proboszczem, a ofiarą był człowiek pozostający w kryzysie bezdomności. Po tragedii głos zabrał arcybiskup warszawski Adrian Galbas. Wyraził żal z powodu zbrodni, wskazał na moralną odpowiedzialność Kościoła i przeprosił wiernych za tę „okropną zbrodnię”.

Źródło: RMF24, PAP

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »