Dogonić Bośnię. Ostrożny optymizm po masakrze na Stadionie Narodowym

Robert Lewandowski po raz siódmy ustrzelił hat-trick dla reprezentacji Polski. W poniedziałek z Bośnią i Hercegowiną już nie zagra. Kadra Jana Urbana wygrała z Rumunią aż 6:0. Sytuacja w grupie Ligi Narodów ciągle nie jest jednak łatwa.

Polska czekała na zwycięstwo aż 190 dni. Po bezbramkowym remisie z Bośnią i Hercegowiną oraz kompromitującej naszą obronę porażce ze Szwecją trudno było o optymizm przed spotkaniem z Rumunami. Od początku spotkania Polacy przeważali, ale grający na co dzień w Legii bramkarz Otto Hindrich nie miał zbyt wiele pracy. To goście groźnie kontrowali.

Sytuacja zmieniła się w 22. minucie, kiedy to Lewandowski wykorzystał znakomite podanie Sebastiana Szymańskiego i ograł Radu Dragusina, a ten popchnął go w polu karnym. Faul był lekki, ale polski napastnik wychodził na czystą pozycję, więc oprócz podyktowania rzutu karnego, sędzia pokazał obrońcy czerwoną kartkę. „Lewy” z 11 metrów pewnie pokonał Hindricha. Do przerwy utrzymał się wynik 1:0.

Po wznowieniu gry Rumuni nie skupili się na blokowaniu dostępu do własnej bramki. Polacy to wykorzystali. Najpierw Nicola Zalewski poszedł lewą stroną i zgrał piłkę do Lewandowskiego, który wyprzedził obrońców i trafił do siatki. Później Zalewski w podobnej sytuacji podał do Frankowskiego, a ten próbował wystawić piłkę stojącemu na czystej pozycji Świderskiemu. Jednak polski napastnik nie dostał piłki, gdyż do własnej bramki skierował ją Ghita.

W 62. minucie Marin zza pola karnego próbował podać głową do Hindricha. Zamiast tego idealnie wyłożył stojącemu bez krycia w polu karnym Piotrowi Zielińskiemu, a ten w efektowny sposób zdobył gola. Gdyby Zieliński takie podanie dostał od kogoś z własnej drużyny, byłby spalony.

Chwilę później po rzucie rożnym głową przy samym słupku strzelił Jan Bednarek i było 5:0. W 85. minucie Robert Lewandowski znalazł miejsce w zatłoczonym polu karnym i huknął z bliska obok słupka. Hindrich nie miał szans. Mecz zakończył się wynikiem 6:0.

Excel „Lewego” puchnie

Lewandowski zdobył już 92 bramki dla Polski. 8 z nich w meczu z Rumunią. To jego drugi hat trick przeciw rywalom z Karpat. Pierwszego zdobył w 2017 r., także na Stadionie Narodowym. W 2016 r. w Bukareszcie strzelił dwa gole.

Bramkarza Legii trudno pochwalić za mecz, w którym sześć razy musiał wyciągać piłkę z siatki. Jednak wszystkie stracone bramki obciążają defensywę Rumunii. Polacy bezlitośnie wykorzystali jej błędy. W ataku graliśmy szybko i pomysłowo, choć nieraz nieprecyzyjnie.

Polacy mogą sobie gratulować, ale rywal nie zawiesił zbyt wysoko poprzeczki. Zwycięstwo było bardzo wysokie, ale Polacy zaliczyli też wiele kiksów – kilka razy mylił się nawet zdobywca hat tricka.

W poniedziałek biało-czerwonych czeka ostatnie podczas tego zgrupowania spotkanie – wyjazdowy mecz z Bośnią i Hercegowiną. Bośniacy zremisowali 1:1 ze Szwecją, która pokonała nas 3:1. Kadrę Urbana czeka zatem ciężka przeprawa. Tym bardziej, że Lewandowskiego zabraknie – kapitan reprezentacji będzie musiał pauzować z powodu kartek.

W grupie Polska sytuuje się na trzecim z czterech miejsc. Do Bośni i Hercegowiny tracimy punkt, a do prowadzącej Szwecji trzy punkty. Rumuni mają na koncie wyłącznie porażki. Do dywizji A (teraz jesteśmy w dywizji B) awansuje bezpośrednio jedna drużyna. Druga powalczy w barażach.

Źródła: TVP, flaschcore.pl

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »