„Kapłan to ten, który prowadzi ludzi do miłosierdzia Bożego” – mówił abp Adam Szal podczas Mszy św. eksportacyjnej ks. Stanisława Zbojnowicza. Metropolita przemyski przypomniał, że jednym z ostatnich znaków posługi kapłana był klucz do tabernakulum, który niósł on do kościoła. W homilii ks. Marian Podolec nazwał zmarłego „męczennikiem konfesjonału”. Dziś uroczystości pogrzebowe.
W poniedziałek 28 września w kościele pw. św. Mikołaja przy Jarosławskim Opactwie rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. Stanisława Zbojnowicza. Kapłan zmarł tragicznie w wyniku ataku nożownika. Eksporcie w intencji zmarłego przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal.
Główne uroczystości pogrzebowe zaplanowano na wtorek w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Grzęsce. Modlitwa różańcowa rozpocznie się o godz. 10.30, a o godz. 11 Mszy św. pogrzebowej przewodniczyć będzie bp Stanisław Jamrozek. Po niej nastąpi odprowadzenie ciała na miejscowy cmentarz.
We wstępie do Mszy św. hierarcha przypomniał istotę kapłańskiej posługi. Hierarcha zwrócił uwagę na dwa szczególne znaki związane z ostatnimi chwilami życia ks. Stanisława: klucz do tabernakulum oraz ostatnią spowiedź.
Eksporta śp. ks. Stanisława Zbojnowicza (28 września 2026) #naŻywo„Co zapamiętamy z jego życia? Chciałbym, żebyśmy zapamiętali dwie rzeczy: klucz do tabernakulum i ostatnią spowiedź tuż przed jego śmiercią” – mówił metropolita przemyski. „ Kapłan to ten, który prowadzi ludzi do miłosierdzia Bożego, który wyprasza miłosierdzie, który w imieniu Chrystusa odpuszcza grzechy i prowadzi nas do Eucharystii. Taka jest misja każdego kapłana. Módlmy się, żeby ta misja była kontynuowana” – mówił abp Szal.
Zraniona ręka kapłana
Przed Mszą św. głos zabrał ks. Rafał Niziołek, administrator kościoła rektoralnego pw. św. Mikołaja przy Jarosławskim Opactwie. Wspomniał o spontanicznych gestach mieszkańców, którzy w ostatnich dniach przynosili znicze pod pomnik bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Jak mówił, osoby te wskazywały na podobieństwo między śmiercią ks. Stanisława a męczeńską śmiercią bł. ks. Jerzego.
Zwrócił również uwagę na przypadające 28 września wspomnienie św. Wacława, który poniósł śmierć męczeńską przy wejściu do kościoła, z rąk własnego brata, od ciosów ostrym narzędziem.
„Choć ksiądz Stanisław umarł w budynku domu, na korytarzu, wiele z czwartkowych wydarzeń miało miejsce tutaj, w kościele, przy kracie, między przedsionkiem a nawą kościoła” – mówił ks. Rafał.
W sposób szczególny zwrócił uwagę na zranienie dłoni kapłana. „Ręka kapłana jest ręką sprawującą Eucharystię. Dłonią wyciągniętą do rozgrzeszenia. Zraniona ręka kapłana jest przebitą dłonią Chrystusa” – powiedział.
Jak zaznaczył, wiele wskazuje na to, że śmiertelne rany ks. Stanisława zostały zadane w czasie, gdy trzymał w dłoni klucz do tabernakulum i niósł go do kościoła na Mszę św.
Ks. Rafał podkreślił również, że tragiczne wydarzenia stały się dla wielu osób impulsem do refleksji i modlitwy.
„Ostatnie wydarzenia wprowadziły wiele osób w atmosferę rekolekcji” – mówił. Wspomniał o świadectwach osób, które doświadczyły od poszkodowanych wiele dobra, oraz o księdze kondolencji, próśb i intencji, która zostanie umieszczona w kościele.
Zaapelował także o modlitwę za pozostałych poszkodowanych – ks. Marka, który nadal walczy o życie, oraz pana Krzysztofa, który pozostaje w ciężkim stanie – a także za ich rodziny.
Męczennik konfesjonału
Homilię podczas eksporty wygłosił ks. Marian Podolec. Wspominając zmarłego kapłana, mówił o jego niezwykłej osobowości, gorliwości i wierności kapłańskiemu powołaniu.
„Kiedy umiera bliska nam osoba, uświadamiamy sobie, kim ona naprawdę dla nas była i jak bardzo będzie nam jej brakowało. (...) Dopiero wtedy zaczynamy rozumieć, czym tak naprawdę jest życie” – przypomniał słowa ks. Stanisława wypowiedziane po śmierci jego mamy.
Ks. Podolec przypomniał kolejne miejsca posługi zmarłego: Wolę Zarczycką, Rogi, Domostawę, Rzeszów, Przeworsk, Wojewódzki Szpital w Krośnie oraz Jarosławskie Opactwo. To właśnie opactwo – jak mówił – stało się dla ks. Stanisława „Nazaretem”.
„To opactwo było dla ciebie wszystkim i z całych sił starałeś się właśnie w tym opactwie posługiwać” – zwracał się do zmarłego kapłana.
Szczególne miejsce w jego wspomnieniu zajęła posługa w konfesjonale.
„Byłeś bardzo gorliwym spowiednikiem. Ostatnio, jak wiem, na swoich dniach skupienia tutaj w opactwie, spotykając się z ludźmi, mówili: to jest męczennik konfesjonału” – mówił ks. Podolec.
Wyjaśnił, że ks. Stanisław traktował posługę w konfesjonale niezwykle poważnie. Przychodził punktualnie i pozostawał tam tak długo, jak długo czekali penitenci.
„Jeżeli było więcej ludzi do spowiedzi, to spowiadał dotąd, aż wszystkich wyspowiadał” – wspominał.
„Był wierny Ewangelii i tradycji Kościoła”
Ks. Podolec podkreślał również niezwykłą obowiązkowość zmarłego kapłana.
„Przygotowanie do Eucharystii było wprost perfekcyjne. Kazania przygotowywane tak samo od kropki do kropki przemyślane. One były trudne, one były teologiczne, ale zmuszały słuchacza do uwagi, do myślenia i wyciągania praktycznych po prostu wniosków” – mówił.
Przypomniał także zasadę, którą ks. Stanisław kierował się w życiu: „Tak, tak; nie, nie”.
„Niektórzy twierdzili, że to jego upartość. Nie, jego konsekwencja. Był wierny Ewangelii i tradycji Kościoła i nie było mowy, żeby od tego po prostu odszedł, gdyby nawet miał ponieść jakiekolwiek konsekwencje” – powiedział.
Życie jest darem Boga
W dalszej części homilii ks. Podolec mówił o kruchości ludzkiego życia. „Nasze życie jest darem, darem samego Boga. Ono nie należy do nas. Jak często o tym po prostu zapominamy” – mówił.
Śmierć ks. Stanisława – jak zaznaczył – może stać się dla innych okazją do spotkania z Bogiem i przypomnienia sobie o własnej kruchości.
„Śmierć i cierpienie mogą być i dla nas szansą do uświadomienia sobie, że jesteśmy tylko ludźmi. Zrozummy, nie jesteśmy bogami. Jak życie jest po prostu kruche” – powiedział, przywołując słowa Chrystusa: „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny”.
Ks. Marian Podolec wspominał ks. Stanisława jako kapłana, który do końca pozostał wierny Kościołowi.
„Pozostanie, przynajmniej w mojej pamięci, jako człowiek, który nie odejdzie od Kościoła, żeby nie wiem jakie były propozycje, jakie byłyby ideologie, jakie byłyby nurty takie czy inne – taki pozostał po prostu do końca” – mówił.
Podkreślił, że fundamentem chrześcijańskiej nadziei pozostaje zmartwychwstanie Chrystusa.
„Chrystus zmartwychwstał i to powinno być fundamentem przeżywania tego wszystkiego, co spotkało nas właśnie w tym opactwie. Chrystus zmartwychwstał i my zmartwychwstaniemy” – powiedział.
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.