„Zraniłem Miłość, ale pragnę powrócić do Ojca” – tak można streścić istotę autentycznej skruchy. Bp Krzysztof Józef Nykiel przypomina, że spowiedź nie powinna być skupieniem na własnych porażkach, lecz spotkaniem z Bożym miłosierdziem, które daje siłę do nawrócenia i naprawienia wyrządzonego zła.
Podczas V Seminarium Formacyjnego pod hasłem „Sprawowanie sakramentu pojednania” w Pałacu Kancelarii Apostolskiej, regens Penitencjarii Apostolskiej bp Krzysztof Józef Nykiel, wyjaśnił najgłębsze znaczenie contritio cordis, czyli skruchy.
„Autentyczna skrucha nie rodzi się z pogardy dla samego siebie ani z pierwszoplanowego skupienia uwagi na popełnionym złu, lecz ze spojrzenia skierowanego ku miłosierdziu Bożemu. Człowiek odważa się zatem spojrzeć na swój grzech, ponieważ przede wszystkim wie, że jest kochany i przyjęty”. W tym sensie, jak wyjaśnił, „skrucha nie jest ceną, którą trzeba zapłacić, lecz początkiem nowego stworzenia dokonywanego przez Ducha Świętego” – podkreślił regens.
Budować na ruinach
Bp Nykiel mówił również o „poczuciu winy”, które – gdy ma charakter „psychologiczny, statyczny i skoncentrowany na sobie” – „przygniata człowieka iluzją, że sam jest winą” oraz „prowadzi do bezruchu albo do gorączkowych spowiedzi podejmowanych wyłącznie dla emocjonalnej ulgi”.
Przypominając encyklikę papieża Franciszka „Dilexit nos”, polski hierarcha zatrzymał się także nad „nierozerwalną więzią między skruchą wewnętrzną a zadośćuczynieniem zewnętrznym”. Zadośćuczynienie – wyjaśnił – „nie jest jedynie moralizatorskim obowiązkiem”, lecz „owocem serca przeszytego bólem, które wybiera budowanie na ruinach spowodowanych przez grzech”.
W tym kontekście powracają doświadczenia św. Piotra, „którego gorzki płacz rodzi się ze spotkania jego spojrzenia ze spojrzeniem Jezusa”, wewnętrzna walka św. Augustyna oraz ignacjańska pedagogia trzech pytań: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię? Co uczynię?”. Doświadczenia te „uczą, że spowiedzi nie należy mylić z psychoterapią”.
Wskazówki, jak „uczyć się spowiadać”
Regens Penitencjarii Apostolskiej wyraża zatem nadzieję, że seminarium stanie się dla wszystkich uczestników „szkołą modlitwy i pojednania” oraz „przyniesie konkretne owoce” w ich „życiu duchowym”.
Przedstawił więc cztery praktyczne wskazówki dotyczące życia wiarą. Pierwsza z nich brzmi: „Zaczynać od miłości, a nie od wewnętrznego trybunału”.
„Dobry rachunek sumienia nie powinien rozpoczynać się od chłodnego wykazu porażek ani od oskarżania samego siebie, lecz od kontemplowania miłosierdzia Bożego i Ukrzyżowanego” – zaznaczył. „Dopiero gdy uznajemy, jak bardzo jesteśmy kochani, znajdujemy odwagę, by spojrzeć na ciężar naszego grzechu, nie usprawiedliwiając się, ale też nie popadając w rozpacz”.
Nie osądzać braci i każdego dnia zaczynać od nowa
Następnie należy „nazwać grzech po imieniu i przezwyciężyć skupienie na sobie”. Oznacza to „przezwyciężenie pułapki poczucia winy, która każe nam mówić: «Nie jestem nic wart», aby przyjąć ewangeliczną skruchę, która mówi: «Zraniłem Miłość, ale pragnę powrócić do Ojca»”.
Kolejna wskazówka to „przedłużać działanie sakramentu poprzez zadośćuczynienie”: „Spowiedź nie kończy się na końcowym rozgrzeszeniu. Jeśli skrucha kieruje spojrzenie ku Bogu, zadośćuczynienie kieruje je ku bratu i wspólnocie”.
Stąd płynie zachęta, by „zachować serce wrażliwe i podatne na zranienie przez Słowo Boże, zdolne do nieosądzania braci i gotowe każdego dnia zaczynać od nowa, z nadzieją”.
Źródło: www.vaticannews.va/pl
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.