Zbieranie podpisów za przeprowadzeniem referendum w stolicy kończy się w poniedziałek o godz. 14:00. „To naprawdę ostatnia szansa” – przekonują inicjatorzy akcji ze Stołecznej Operacji Referendalnej.
„Dziś kończymy zbiórkę podpisów. To ostatnie godziny, żeby dopisać swoje nazwisko do wniosku o referendum. Jeśli jeszcze się nie podpisałeś – zrób to dziś. Jeśli masz u siebie wypełnione karty – przynieś je natychmiast do naszych wolontariuszy” – przekazała SOR we wpisie.
Organizacja wyznaczyła kilka punktów, w których można przekazywać wypełnione karty.
Bielany: 7:00–9:30, stacja metra Młociny, północne wyjście od ul. Nocznickiego,
Mokotów: 8:30–12:00, siedziba Stołecznej Operacji Referendalnej przy Al. Niepodległości 18, 6. piętro,
Śródmieście: 8:30–11:00, Metro Centrum, „Patelnia”,
Mokotów: 8:30–11:30, ul. Modzelewskiego 27, przy Biedronce,
Praga-Północ: 8:00–13:00, Targowa 72, Dworzec Wileński, przy Galerii Wileńskiej,
Śródmieście: 8:30–14:00, Metro Ratusz-Arsenał, plac Bankowy.
Celem zbiórki jest uzyskanie wymaganej liczby podpisów mieszkańców, która pozwoli na złożenie wniosku o referendum. Według publikowanych informacji próg wynosi około 132 tys. ważnych podpisów, czyli 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Warszawy. Szef Stołecznej Operacji Referendalnej Maciej Wilk zaznaczał na samym początku akcji, że realnie trzeba zebrać około 150-160 tys. podpisów, bo część na pewno będzie nieważna. 100 tys. podpisów zebranych było w połowie września.
Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tys. osób.
Prezydent i Rada
Inicjatywa dotyczy referendum w sprawie odwołania zarówno prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, jak i stołecznej Rady Miasta.
W Warszawie odbyło się już referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta – w październiku 2013 r. – i dotyczyło odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Główną przyczyną było niezadowolenie części mieszkańców i opozycji z jej decyzji. Inicjatorzy zarzucali jej m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci i opóźnienia w kluczowych inwestycjach (np. budowie metra i Mostu Północnego).
Blisko 95 proc. głosujących opowiedziało się za odwołaniem prezydent, ale referendum okazało się niewiążące z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło jedynie 25,66 proc. uprawnionych, co nie spełniało wymaganego wówczas progu 30 proc. uprawnionych.
Inicjatorzy obecnej zbiórki podpisów zarzucają Rafałowi Trzaskowskiemu m.in. nieprawidłowości z zarządzani służbą zdrowia (afera w Szpitalu Południowym) i brak zainteresowania sprawami miasta.
Źródła: x.com, niezalezna.pl
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.