Sąd zdecydował: szpital musi przekazać dokumenty Prokuraturze w sprawie dzieci zabitych zastrzykami

Szpital św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie ma niezwłocznie wydać Prokuraturze Gdańsk-Oliwa dokumentację pacjentek, których dzieci zostały zabite zastrzykami dosercowymi przed przerwaniem ciąży w 2025 roku. Prawda o praktykach mających miejsce w szpitalu musi wreszcie zostać ujawniona przed organami ścigania

27 października br. Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ wydał prawomocne postanowienie w sprawie dotyczącej uporczywego niewydawania dokumentacji, o którą prokurator wnioskował kilkakrotnie – w tym w formie zanonimizowanej. Spółka Copernicus, organ prowadzący szpitala na Zaspie przez 10 miesięcy odmawiała wydania żądanych dokumentów, a teraz ma ostatecznie udostępnić je śledczym.

Dzieci zabite przed przerwaniem ciąży, odmowa wydania dokumentów

W grudniu 2025 roku Fundacja Życie i Rodzina złożyła do Prokuratury Gdańsk-Oliwa zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zabójstwa w związku z podawaniem chlorku potasu do serc dzieci przed procedurą przerwania ciąży. Wykonawcom zastrzyków chodziło o to, aby maluchy, które osiągnęły już zdolność do życia poza organizmem matki, na pewno nie przeżyły aborcji. Zastrzyk dopłodowy nie jest jednak „przerwaniem ciąży” dopuszczalnym przez polskie prawo. Jest po prostu wewnątrzmacicznym zabiciem dziecka. W styczniu 2026 Fundacja złożyła uzupełnienie zawiadomienia, gdyż okazało się, że śmiertelnych iniekcji było więcej, niż zostało to pierwotnie zgłoszone, w sumie 5 w samym 2025 r.

Prokuratura wystąpiła do spółki Copernicus, zarządzającej Szpitalem im. św. Wojciecha, o wydanie dokumentacji medycznej. Placówka odmówiła jednak jej wydania. Nie chciała przekazać prokuratorowi dokumentów nawet w formie zanonimizowanej. Złożyła też skargę do sądu na działania Prokuratury.

Czy śledztwo ws. chlorku potasu wreszcie ruszy?

Sądy przerzucały się sprawą aborcji na Zaspie jak gorącym kartoflem: żaden z nich nie chciał zająć się sprawą. Najpierw Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ odmówił wydania decyzji i przekierował sprawę do Sądu Okręgowego w Gdańsku, a ten z kolei stwierdził, że właściwym sądem do wydania decyzji jest Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ i wszczął postępowanie w sprawie właściwości sądu w Sądzie Apelacyjnym. Sąd Apelacyjny wskazał ostatecznie, że postanowienie ws. wydania dokumentacji medycznej Prokuraturze ma wydać Sąd Rejony Gdańsk-Północ. Ten – niemal rok po złożeniu przez Fundację pierwszego zawiadomienia do organów ścigania – ogłosił decyzję: Copernicus ma niezwłocznie wydać dokumentację dotyczącą zastrzyków dopłodowych.

Teraz Copernicus nie ma wyjścia: musi przestać ukrywać dowody. Sam fakt, że spółka tak długo odmawiała przekazania Prokuraturze materiałów, świadczy o strachu jej zarządu przed ujawnieniem, co działo się na oddziale ginekologiczno-położniczym szpitala św. Wojciecha!

Dziś, ponad tydzień po postanowieniu sądu, Copernicus wciąż nie wydaje dokumentacji, pod pretekstem prowadzenia „czynności wygenerowania” i przygotowania jej na nośniku elektronicznym. Jednocześnie jednak w piśmie do Prokuratury zobowiązuje się do odpowiedzi na wezwanie „w terminie wskazanym przez prokuratora”.

Prawda o praktykach w szpitalu musi wreszcie zostać ujawniona przed organami ścigania. A ci, którzy brali udział w przygotowaniu i wykonaniu śmiertelnych zatrzyków w serca maleńkich pacjentów, muszą podnieść adekwatną do swych czynów odpowiedzialność.

Źródło: Fundacja Życie i Rodzina

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »