Dukaj ma cechę charakterystyczną dla dobrze zakonspirowanego androida: chętnie mówi o książkach, technologii, przyszłości, filozofii i własnym sposobie pracy, nie uświadczy się natomiast jego wypowiedzi o życiu prywatnym. Człowiek powiedziałby: prywatność. Android: brak danych do publikacji.
Mam pewną teorię. Nie twierdzę, że jest prawdziwa. Ale im dłużej przyglądam się Jackowi Dukajowi, tym trudniej mi ją odrzucić. Otóż Jacek Dukaj nie jest człowiekiem. Jest androidem. Dobrze wyszkolony android właśnie tak powinien działać, jak działa Dukaj. Musi wyglądać jak człowiek, mówić jak człowiek, udzielać wywiadów jak pisarz-człowiek. Inaczej zostałby zdemaskowany. A Dukaj został wyszkolony znakomicie.
Dowody poszlakowe
Przeciętny pisarz pisze o ludziach. Dukaj też niby to czyni, ale w inny sposób. Interesuje go świadomość ludzka, determinizmy redukujące ludzką wolność, technologia, możliwość przekroczenia biologicznych ograniczeń. Innymi słowy: interesuje go wszystko to, co powinien wiedzieć android przysposobiony do życia wśród ludzi, którzy mają być przygotowani do tego, by ustąpić miejsca nie-ludziom.
Konstruowane przez Dukaja światy są logiczne. Pisarz bierze rzeczywistość, rozbiera ją na części, zmienia kilka podstawowych założeń, a następnie sprawdza, co z tego wyniknie. Weźmy na tapetę „Inne pieśni”. Świat jest tam spójny, konsekwentny, logiczny do bólu – a jednocześnie tak bardzo nie nasz, jakby ktoś uruchomił rzeczywistość według innego systemu operacyjnego. Arystotelesowska forma organizuje świat, władzę, ciało, politykę i relacje między ludźmi. Wszystko się zgadza. Tylko że wszystko jest inaczej niż w realu.
Jest w pisarstwie Dukaja coś, co można półżartem nazwać „aspergerowym” sposobem konstruowania rzeczywistości. Chodzi o pewien styl myślenia: zamiast przyjmować ludzkie oczywistości, autor „Innych pieśni” rozmontowuje znany nam świat, ustala nowe reguły, a następnie buduje świat od początku, detal po detalu. Wolno to czynić pisarzowi science-fiction? Wolno, zwłaszcza jeśli jest androidem udającym człowieka-pisarza.
Dukaj zresztą sam dostarcza kolejnych poszlak na rzecz postawionej przeze mnie tezy. Opowiada bez zażenowania o nieustannym zaabsorbowaniu „do granicy obsesji”, o rozkminianiu rzeczy na różne sposoby, o sytuacji, w której kompulsje prowadzą do wnikliwego zbadania tematu. Być może to jednak nie psychologia, ale proces sterowany przez androida i właściwy jego sposobowi działania.
Pisarz został wytrenowany perfekcyjnie do przebywania wśród ludzi na zasadzie „od czasu do czasu”. Wychodzi z cienia i udziela wywiadów. Pojawia się na YouTubie. Ma nawet poczucie humoru. Jego głos brzmi ludzko, tembr jest ciepły, przyjemnie się go słucha. Wszystko to jest częścią programu. Bo dobry agent nie może zachowywać się jak agent. Musi zachowywać się jak człowiek.
Objawy androidalności
Najlepiej jak człowiek jest trochę dziwny. Wtedy wszystkie objawy androidalności można zrzucić na ekscentryczność, introwertyzm albo geniusz. To genialne rozwiązanie: im bardziej jesteś niezwykły, tym mniej niezwykłe wydaje się to, że zachowujesz się niezwykle.
Dukaj ma jeszcze jedną cechę charakterystyczną dla dobrze zakonspirowanego androida: chętnie mówi o książkach, technologii, przyszłości, filozofii i własnym sposobie pracy, nie uświadczy się natomiast jego wypowiedzi o życiu prywatnym. Człowiek powiedziałby: prywatność. Android: brak danych do publikacji.
Wszystko zaczyna się układać. Dukaj peroruje o świecie, w którym technologia zmienia człowieka. Pisze o możliwości przekroczenia ludzkich ograniczeń. Mówi o świadomości, która może przestać być związana z biologicznym ciałem. My czytamy i mówimy: fantastyka naukowa. A jeśli to instruktaż?
Jeżeli zadaniem mocodawców Dukaja jest przygotowanie ludzkości na moment, w którym człowiek przestanie być najważniejszym elementem rzeczywistości, nie mogli wybrać lepszej metody. Najpierw trzeba oswoić ludzi z myślą, że ich dotychczasowy sposób rozumienia człowieka może okazać się niewystarczający, albo nazbyt zwyczajny. Najlepiej zrobić to poprzez literaturę.
A potem wystąpić w wywiadzie. Spokojnie się uśmiechnąć. I powiedzieć coś, co zabrzmi wystarczająco ludzko. Na przykład, że samemu nigdy nie chciałoby się zostać cyborgiem. Genialne.
Dlatego mam radę. Jeśli spotkają Państwo kiedyś Jacka Dukaja, proszę zachować spokój. Nie należy pytać go, czy jest androidem. Takie pytanie mogłoby uruchomić procedurę awaryjno-obronną. Lepiej zapytać zwyczajnie:
– Panie Jacku, co słychać?
A potem bardzo uważnie obserwować odpowiedź. Zwłaszcza moment, w którym zacznie mówić o człowieku, a nie o sobie. Jak sobie poradzi w tym mini-teście na człowieczeństwo?
Werdykt czytelnika
Pora na coming out. Powyższy tekst nie jest mojego autorstwa. Właściwie nawet nie wiadomo, kto jest jego autorem i do kogo ceniony pisarz mógłby czuć urazę po lekturze. Wygenerował ten tekst chat gpt, ale odpowiednio instruowany przeze mnie (to promptowałem ja, Zatwardnicki). Wskazałem poszlaki i nić przewodnią. Miał to być felieton, w którym pół żartem, pół serio wybrzmiałaby główna teza. Chatowi nie pozwoliłem na politycznie poprawną apologię człowieczeństwa Dukaja, żeby zminimalizować ewentualny udział w zmowie technologicznej.
Państwo sami ocenią, na ile tekst ten jest przekonujący w argumentacji i na ile udany w formie. Oczekiwałem, że będzie to felieton w stylu tych, które publikuję od jakiegoś czasu na Opoce. Rezultat tego prompta sprawdził się jednak średnio, redakcja bardziej „zatwardnicka” (określenie chata) nie bardzo przypominała Sławomira Zatwardnickiego. Zatwardnicki dokonał w związku z tym pewnej redakcji wygenerowanego tekstu, podrasowując co nieco i usuwając przy okazji słabsze passusy wyplute przez chata.
A jak Państwo sądzą, jest Jacek Dukaj androidem czy nie jest? Odpowiedzi proszę przesyłać w zaszyfrowanej na wszelki wypadek wiadomości skierowanej na adres redakcji, z adnotacją: ściśle tajne. Zachowajmy czujność, bo a nuż niemożliwy do zidentyfikowania autor tekstu okaże się mieć rację? Lepiej nie podpadać protektorom Dukaja.
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.