Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


JAG

Wspieramy swoich



Dramatyczna sytuacja handlu detalicznego oraz podejście samorządów do funkcjonowania małych, lokalnych sklepów mogą sprawić, że znikną one z handlowej mapy Polski.

Ich nieobecność może mieć fatalny wpływ na życie wielu osób, głównie starszych, samotnych czy niepełnosprawnych. Dlatego ruszyła kolejna edycja kampanii „Tu mieszkam, tu kupuję”.

- Wpływ na to, czy samorząd zajmie się daną kwestią zależy przede wszystkim od mieszkańców - tłumaczy dr Rafał Krenz, ekspert z zakresu ekonomii społecznej i bezpieczeństwa ekonomicznego państwa, ekspert kampanii „Tu mieszkam, tu kupuję”. - Jeżeli osoby mieszkające w danej społeczności zorganizują się i stworzą grupę nacisku, to wywalczą ważne dla siebie rozwiązanie. Powinniśmy się więc w tych społecznościach obudzić z marazmu, bierności i dostrzec przełożenie, że samorząd to my. Samorząd to nie są samorządowcy, czy prezydent miasta czy gminy, ale mieszkańcy. W krajach, w których ludzie mają realny wpływ na rozwój swoich społeczności bardzo aktywni są sami obywatele, działający poprzez stowarzyszenia, partnerstwa lokalne czy inne formy instytucjonalne. Dla polskich samorządów dziś wyzwanie stanowi to, aby ludzie chcieli się organizować i współpracować ze sobą. Podstawą współpracy jest bowiem chęć i zaufanie do siebie, umiejętność nawiązania dialogu. Problemem jest brak umiejętności rozmawiania ze sobą i to zarówno na poziomie polityków na szczeblu ogólnopolskim, jak i sporów sąsiedzkich. Tożsamość miejsca tworzą właśnie więzy społeczne - podkreśla.

Mały, ale ważny

Segment handlu detalicznego w Polsce jest szczególnie ważny zarówno dla polskiej gospodarki, jak i społeczeństwa, ponieważ generuje znaczącą liczbę miejsc pracy, szczególnie w rejonach zagrożonych wysokim bezrobociem. Co więcej, blisko 32% badanych uważa, że warunki pracy w małych, osiedlowych sklepach są korzystniejsze dla pracowników, a ich istnienie przekłada się budowanie więzi społecznych w gminie - taką opinię wyraziło aż 91% samorządowców. Jednocześnie małe sklepy osiedlowe są ostoją tradycyjnego, spokojnego stylu życia. Stanowią one zdrową przeciwwagę dla szybkiego tempa życia, braku rzeczywistych kontaktów międzyludzkich oraz wspierają walory ekologiczne gminy.

Jednak osoby prowadzące osiedlowe sklepiki nie czują się wspierane przez nikogo. Założyły swój mały biznes, w czym nikt im specjalnie nie przeszkadzał, ale i nie pomagał. - Problem ten jest niedostrzegalny - mówi dr R. Krenz. - Dyskusja, która dzisiaj toczy się we Francji i w Wielkiej Brytanii, w sprawie miast-duchów, gdzie nieobecna jest infrastruktura społeczna i handlowa, w Polsce jeszcze się nie rozpoczęła. A powinna - podkreśla.

Ekologicznie

Małe, osiedlowe sklepy to także pozytywny wpływ na środowisko, bo ich obecność pozwala na rzadsze korzystanie z samochodu, który dla wielu osób wciąż jest głównym środkiem transportu do większych centrów handlowych położonych na przedmieściach. Sklepy osiedlowe zachęcają do robienia mniejszych zakupów, ale częściej, ponieważ ich bliskość uwalnia konsumentów od konieczności kupowania wielu produktów na raz. Przy coraz większej ilości osiedlowych sklepów pojawiają się również stojaki rowerowe, co jest sygnałem, że właściciele chcą wspierać ten bardziej ekologiczny i zdrowszy środek transportu. Władze gmin, mając na względzie zdrowie swoich mieszkańców i jakość środowiska, powinny wspierać lokalne sklepy, dbać o ich gęste rozmieszczenie, tak by można wybrać się do niego podczas spaceru i stawiać na stojaki rowerowe niż inwestować w nowe parkingi.

Jest szansa

- W Polsce mamy problem z długofalowym myśleniem, ale wierzę, że z czasem się tego nauczymy - mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związek Pracodawców, ekspert kampanii „Tu mieszkam, tu kupuję”. - Nauczymy się, że jeśli myślimy o gospodarce, również na poziomie lokalnym, to tak naprawdę musimy mieć plan pięcio-, dziesięcio-, a nawet 20-letni. Każdy plan oznacza strategię i taktykę realizacji, i również możliwe korekty. To co jest ważne, to przede wszystkim edukacja przedsiębiorców i wpieranie edukacji konsumentów oraz lokalnych społeczności co do korzyści, jakie wynikają z kupowania w lokalnych sklepach. To sedno kampanii „Tu mieszkam, tu kupuję” i myślę, że to chcielibyśmy przekazać jako partnerzy programu. Reprezentuję producentów żywności i z naszych analiz wynika, że handel tradycyjny w Polsce jest bardzo ważnym elementem ochrony wewnętrznej rynku, bo przez swoją konstrukcję chroni przed napływem produktów z zewnątrz i buduje dobrą opinię o produktach - twierdzi.

(JAG)

Zacznijmy rozmawiać

Dr Rafał Krenz, Stowarzyszenie Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL

Czy społeczności lokalne chętnie angażują się w tego typu projekty?

Ogólny stopień zaangażowania Polaków w różnego typu akcje społeczne jest dosyć skomplikowaną sprawą, ponieważ Polacy wolą pomagać ludziom słabszym, pokrzywdzonym, niepełnosprawnym czy dzieciom. Natomiast te dotyczące problemów, które wydają się nam odległe, takie jak to, że w ciągu kilku lat mogą zniknąć sklepy lokalne i możemy nie mieć możliwości robienia zakupów w pobliżu naszych domów, już mniej.

Bo dlaczego mamy pomagać komuś zarabiać...

Mamy problem z tym, jak popierać ludzi, którzy te sklepy mają i na nich zarabiają - często wynika to po prostu z zazdrości. Natomiast wymiar tego problemu polega na tym, że część mieszkańców ma coraz większy problem z dostępem do podstawowych sklepów codziennych. Dotyczy on głównie osób słabszych, starszych, niepełnosprawnych, czyli najbardziej narażonych na wykluczenie społeczne, które przeważnie nie mają nawet możliwości dotarcia do oddalonego o kilka kilometrów marketu. Musimy uwzględnić także matki z dziećmi, które chciałyby po prostu szybko zrobić potrzebne zakupy. Brak takich miejsc jak osiedlowy lub miejscowy sklep spożywczy powoduje utrudnienia w codziennym życiu wszystkich tych grup.

Niektóre miasta świadomie blokują budowę dużych supermarketów.

Nie uważam, że powinno się blokować budowę tylko dlatego, że od razu będzie to potraktowane jako nastawienie na zniszczenie konkurencji w postaci drobnych sklepików. W kampanii „Tu mieszkam tu kupuję” chodzi o to, by przestrzeń, w której mieszkamy, była zabudowywana w sposób zrównoważony. Bo małe sklepy, oprócz dostarczania artykułów żywnościowych, pełnią również mnóstwo innych funkcji społecznych. Na wsiach często są również świetlicą dla dzieci, które po ukończonych lekcjach czekają tam na rodziców. Są także miejscowym „bankiem”, ponieważ udzielają drobnych pożyczek, sprzedają „na zeszyt”. Mogą być również miejscem tworzenia się dyskusji, gdzie ludzie przychodzą porozmawiać czy nawet tablicą ogłoszeń lokalnych.

Jak wytłumaczyć klientom, żeby kupowali w osiedlowym sklepie, skoro tam jest drożej?

Rzeczywiście, badania pokazują, że średnie ceny zakupów w zwykłym sklepie są większe z racji mniejszej sprzedaży, która automatycznie równa się wyższej marży. Mniejsze sklepy nigdy nie będą tańsze od supermarketów i dużych sklepów sieciowych. Ale - co ciekawe - podczas badań dotyczących postrzegania osiedlowych sklepów przez mieszkańców opowiedzieli się oni za ich istnieniem i nie chcą, by je zamykano. Bo ludzie rzeczywiście dostrzegają te wyższe ceny, lecz cenią to, że - w przeciwieństwie do supermarketów - małe punkty handlowe nadają się one do robienia codziennych zakupów.

Może warto przytoczyć argument, że te małe sklepy wspierają nasze lokalne budżety...

Prowadziliśmy badania na ten temat i w przypadku sklepów sieciowych posiadają one w większości centrale w rożnych państwach europejskich i tam odprowadzają zysk. Natomiast lokalne sklepy, których właścicielami przeważnie są po prostu mieszkańcy danej społeczności, ponad połowę tego zysku reinwestują w rozwój sklepu lub w swoje społeczności. Dlatego zachęcam do refleksji, czy taki problem dotyczy nas i naszego otoczenia, a następnie poparcia oraz włączenia się do naszej akcji.

NOT. JAG

Echo Katolickie 28/2012



opr. mg/mg



Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: supermarket zysk bezrobocie konkurencja żywność sieć handlowa sklep osiedlowy małe sklepy mały handel sklepikarz
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W