Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao



Krzysztof Zanussi

Uroda szczegółów

Pamięć detalu dociera do nas zwykle dopiero z oddalenia. W pierwszej chwili nasza uwaga skupia się na tym, co wydaje się najważniejsze. W logicznym porządku zdarzeń detale wracają jak sen, a więc rzeczywistość nielogiczna, ale właśnie przez to bliska twórczości artystycznej.

Zbieram się już do kolejnej podróży, tym razem do Australii, usilnie pakuję wszystko, co mi w ciągu trzech tygodni może się przydać w upale, kiedy będę pokazywał moje filmy wędrując od Perth do Brisbane (o Sydney czy Melbourne nie warto nawet wspominać, ponieważ będą po drodze).

Pakowanie jest szkołą wyobraźni. Śnieg za oknem, a tu trzeba przewidzieć chodzenie po pustyni i pływanie na koralowej rafie, a jednocześnie oderwany guzik i poplamiony sosem krawat (biały proszek zwany plamoznikiem wzbudził już raz wielki niepokój na lotnisku, ale było to w czasie, kiedy amerykański maniak wysyłał listami śmiertelne bakterie do swych ofiar). W chwilach bezmyślnego rozproszenia wracają w pamięci detale zauważone przed dwoma tygodniami.

Muzeum wyposażenia pekińskich pałaców cesarskich w Tajpei. Przedmioty i zbiory wywiezione po upadku cesarstwa przed interwencją japońską i uratowane na Tajwanie przed ferworem uczestników rewolucji kulturalnej.

Historia, która może przypominać powojenne losy Berlina, gdzie po wschodniej stronie pozostały na miejscu na Wyspie Muzeów wszystkie przedmioty ciężkie, których nie dało się wywieźć. Lekkie natomiast (jak głowa Nefretete) znalazły się na Zachodzie w muzeum w Charlottenburgu.

Pokonując barierę ustrojów można było osiągnąć syntezę i tak teraz dzieje się w Chinach. W Pekinie są pałace ogołocone z detali, a detale spoczywają na Tajwanie. Przy ciągłym braku bezpośrednich połączeń trzeba się przesiadać w Hongkongu, żeby osiągnąć syntezę. Przedmioty z cesarskich pałaców uświadamiają nam sztukę życia wypracowaną przez wieki i dostępną tylko dla wybranych — życia w wyrafinowaniu, a przez to w swoistej ascezie — piękno wymaga wyboru i narzuca ograniczenia. Dalekowschodni smak rozkoszy wyrasta nie tyle z nadmiaru, co z wyboru ograniczenia.

Formy każą drążyć urodę szczegółów. Europejczykom łatwo odrzucać to wszystko powtarzając zdanie, które przypisuje się ponoć Kobzdejowi, ale na pewno ma ono głębsze korzenie. Zdanie o tym, że cały zły gust świata pochodzi właśnie z Chin.

Dziś trzeba straceńczej odwagi, by posługiwać się pojęciem złego gustu, a ja oglądając w przestronnych bunkrach pod ziemią zbiory brązów i porcelany chcę zapomnieć to niemądre zdanie, bo zły gust (w który jednak wierzę) jest zarówno obecny w Chinach jak w Las Vegas i wyrasta zawsze z nadmiaru, jest ekspresją świeżo wzbogaconych, którzy chcą kupić piękno, żądają, żeby było jednocześnie i łatwe, i przyjemne.

Oglądana uważnie chińszczyzna odpiera zarzut łatwości. Jest trudna, bo wynika z surowych ograniczeń.

Przy okazji rzut oka na przedziwną przygodę tej sztuki, która jest związana z włoskim misjonarzem Castiglione, zadomowionym na cesarskim dworze gdzieś w osiemnastym wieku. Włoch na życzenie cesarza maluje portrety i widoki, wprowadza światłocień i nieznaną Chińczykom perspektywę. Jak czytam w katalogu, cesarz prosił swojego ulubieńca, by nie szokował nowinkami. Włoch, jak widać na zebranych obrazach, powstrzymuje się od ostentacji, maluje w Chinach po włosku.

Tak przypominają się po czasie peryferyjne detale. A w centrum pamięci pozostaje projekcja, wielka kilkusetosobowa sala wypełniona przez widzów, których średnia wieku waha się około dwudziestu lat. Morze oszklonych oczu (mimo że są w użyciu soczewki kontaktowe) i pytania tropiące różnice między chrześcijaństwem a myślą Konfucjusza, którą wszyscy studiowali w szkole.

Czy może być dobry uczynek bez nagrody? Dobro wraca w dalszych pokoleniach. Pokazuję siedem różnych filmów, od „Iluminacji” do „Suplementu”, a pytania dotyczą wyłącznie spraw etycznych. Czy cierpienie może być źródłem dobra (to przy okazji „Constansu”)? Przecież cierpienie jest złem — tu przypomnienie Buddy, który jak wyszedł z pałacu i zobaczył cierpienie na ulicy, to już nie mógł wrócić tam, skąd przyszedł. Chiński cesarz dobrze wiedział, dlaczego nie należy opuszczać pałacu.


opr. MK/PO

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska Europa kultura polityka lekarz felieton świat podróże Chiny Berlin Australia zawód Zanussi
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W