Na Twoje słowo

Całą noc pracowali i nic nie złowili. Piotr zna to jezioro, zna swoje rzemiosło, wie, kiedy ryby biorą. I wtedy słyszy od Jezusa: wypłyń na głębię i zarzuć sieci. W środku dnia. Mógł odmówić. Miał ku temu wszystkie argumenty. Zamiast tego wypowiada zdanie, które jest sercem całej tej sceny: „Na Twoje słowo zarzucę sieci”. Benedykt XVI zauważa, że Jezus nie był rybakiem z zawodu, a jednak Piotr zaufał Mu, bo Chrystus nie żądał odpowiedzi, lecz aktu zaufania. Piotr postawił na słowo Jezusa wbrew własnemu doświadczeniu i zobaczył cud.

Święty Ambroży tłumaczy, że ta obfitość ryb nie jest dziełem ludzkiej umiejętności, lecz darem Bożego powołania. Ludzka praca, talent, organizacja, wytrwałość mają swoją wartość, ale same z siebie nie wydają owoców łaski. Sieci napełniają się dopiero wtedy, gdy Piotr działa na słowo Chrystusa. To samo dotyczy naszego życia. Są chwile, kiedy po ludzku nie ma już na co liczyć: przebaczenie wydaje się niemożliwe, nowy początek po porażce bezsensowny, zaufanie nierozsądne. To właśnie są momenty, w których albo stawiamy na własną ocenę, albo stawiamy na słowo Chrystusa.

Reakcja Piotra po cudownym połowie zaskakuje. Nie cieszy się swoim sukcesem, nie liczy ryb. Pada na kolana i mówi: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. Jan Paweł II nazywa te słowa wyznaniem świętości Mistrza i własnej niegodności. Im bliżej światła, tym wyraźniej widać własne cienie. Ale Chrystus nie mówi do Piotra: masz rację, odejdę. Mówi: nie bój się. I właśnie tego grzesznika, świadomego swojej słabości, powołuje na apostoła. Bóg nie czeka, aż staniemy się godni. Powołuje nas takimi, jakimi jesteśmy, bo apostolstwo jest tajemnicą miłosierdzia, a nie nagrodą za doskonałość.

« 1 »