Nasz Mistrz nie zachęca nas do polowania na czyjeś błędy, do tropienia czyichś upadków z wnikliwością typową dla służb bezpieczeństwa w czasie wojny hybrydowej. Nie o to chodzi w wezwaniu do napomnienia. A o co? Po pierwsze chodzi o zasadę, a po drugie o metodę.
Zasada – miłość. „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo” (Rz 13,8). Rzeczywiście warto się troszczyć o to, żeby nie mieć u innych osób nieuregulowanych długów – należy zwrócić innym to co się im słusznie należy. Jednak w kwestii miłości jest inaczej – byliśmy, jesteśmy i do końca życia pozostaniemy w jej zakresie dłużnikami. Miłość jestem winien wszystkim – na każdej ulicy, w każdej rozmowie, w każdym spojrzeniu... Nigdy nie uda mi się wyrównać wszystkich zaległości” z nią związanych. Jakże byłbym w stanie spłacić dług miłości, na przykład, wobec moich rodziców albo wobec Boga? Skoro nigdy takiego typu długów miłości nie spłacę, to nie pozostaje mi nic innego jak „zapożyczyć się w mocach łaski” (bł. Stefan Wyszyński), czyli wciąż brać „pożyczkę miłości” u Boga, po to aby kochać Boga, drugiego, siebie. W tym sensie chrześcijaństwo to życie „na kredyt”.
Metoda – spotkanie twarzą w twarz. Miłość jako zasada ma zastosowanie w kontekście tzw. „upomnienia braterskiego”. Św. Augustyn tak skomentował związek miłości z upomnieniem: „Miłuj i czyń, co chcesz. Gdy milczysz, milcz z miłością, gdy mówisz, mów z miłością, gdy upominasz, czyń to z miłością; gdy przebaczasz, przebaczaj z miłością” (Tract. In Joh., 7,8). Upomnienie wyklucza chęć zemsty, popisywania się słowem, udowadniania komuś swojej moralnej czy intelektualnej wyższości. Braterskie upomnienie implikuje miłość, miłosierdzie, cierpliwość, cichość, szacunek, otwartość, szczerość... Braterskie upomnienie rozpoczyna się od spotkania twarzą w twarz – „idź i upomnij go w cztery oczy” zamiast “za jego plecami rozmawiaj z innymi o nim”. A kiedy nie posłucha Ciebie, nadal z nim rozmawiaj, ale w poszerzonym składzie. A kiedy nie wysłucha, odejdzie ze wspólnoty, zrezygnuje z dialogu, jesteś nadal jego dłużnikiem. Jesteś mu „winien” jeszcze więcej miłości...