Nie bój się przyjąć Maryi jako twej matki

Dziś w Kościele obchodzimy urodziny Matki Bożej. Ewangelia nie mówi nam nic o okolicznościach przyjścia na świat Maryi, Tradycja przekazała nam, że jej rodzicami byli Joachim i Anna. W Ewangelii mszalnej usłyszymy historię narodzenia Pana Jezusa, gdzie oczywiście jest mowa o Jego Matce. Co ciekawe, Kościół wybrał relację Mateusza, znacznie krótszą niż opowiadanie Łukasza i napisaną z perspektywy św. Józefa. Wydawałoby się, że bardziej pasowałby Łukasz, który o Maryi mówi zdecydowanie więcej.

Myślę, że kluczem są słowa anioła: Józefie, synu Dawida nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki. Anioł kieruje je do męża Maryi, ale w jakiś sposób i do każdego chrześcijanina. Wielu z nas może stwierdzić, że nie ma takiej potrzeby. Nie boimy się Matki Bożej, wręcz przeciwnie. Przez wieki Tradycja Kościoła, tak na poziomie teologii, jak i doświadczenia duchowego świętych i pobożności ludowej, ukształtowała w nas obraz Maryi jako matki, kochającej, bliskiej, czułej i wyrozumiałej. Bardzo dobrze, że tak jest. Duch Święty mówi do nas przez Tradycję, że jesteśmy w Chrystusie dziećmi Maryi i mamy w Niej widzieć najlepszą matkę.

Tym niemniej, doświadczenie Józefa z tamtych dramatycznych dni jest dla nas ważne. Święty patriarcha odczuwa strach, ale nie przed swoją małżonką, którą kochał całym sercem i chciał być jej oparciem i opiekunem. Przeżywa to, co nazywamy bojaźnią Boga. Jest świadom, że stoi w obliczu Jego bezpośredniego działania, którego nie rozumie. Stoi w obliczu tajemnicy, Bóg bowiem jest dla nas zawsze tajemnicą. Nie dlatego, że coś ukrywa, ale dlatego, że nasze umysł nie mogą ogarnąć Jego natury, Jego nieskończonej miłości. Józef jest „człowiekiem sprawiedliwym”, co w języku Biblii oznacza dobrowolne podporządkowanie się prawu Bożemu, a mówiąc prościej — pragnienie spełnienia Jego woli. A w tym momencie nie potrafi jej zrozumieć. Nie dopuszcza myśli, że Maryja mogła go zdradzić i nadprzyrodzona intuicja podpowiada mu, że Bóg bezpośrednio wkracza w ich związek. Józef obawia się, że jest przeszkodą w realizacji nieznanych mu Bożych zamysłów.

Miał rację św. Józef, że dostrzega w tych zdarzeniach tajemnicze działanie Jahwe. Poprzez Maryję sam Bóg wkracza bezpośrednio w naszą historię. Ale anioł mówi mu, aby się nie bał. On też ma być uczestnikiem tej historii. Otrzymał misję bycia ziemskim ojcem Boga, który stał się człowiekiem, choć w porządku biologicznym nie uczestniczył w Jego poczęciu. To co się stało przekracza wyobrażenie jakiekolwiek człowieka, nawet tak wyjątkowego jak św.Józef. Potrzebna jest wiara, całkowite zaufanie Bogu, aby przezwyciężyć lęk przed tą tajemnicą.

Chrystus włącza nas do swej rodziny Trójjedynego Boga. Nie powinniśmy tego traktować jako jednego więcej faktu. „Jestem człowiekiem, mam rozum, wolną wolę, żyję w materialnym świecie”. To wszystko jest dla nas oczywiste, odkąd zaczęliśmy używać rozumu (dla niektórych przestaje być oczywiste, gdy rozumu używać przestają). Ale to, że Bóg stał się jednym z nas, aby uczynić nas swymi przybranymi dziećmi, powinno nas nieustannie zdumiewać. Tym samy, również powinniśmy być nieustannie zdziwieni, że Chrystus chciał, aby Jego Matka była również naszą Matką. Zaś dzisiejsza Ewangelia mówi nam, aby to zdziwienie nie prowadziło do lęku, lecz wdzięczności. Poprzez wiarę, przyjmijmy Maryję jako naszą Matkę, jak Józef przyjął Ją jako swoją małżonkę.

« 1 »