Celnicy i grzesznicy przychodzą do Jezusa, aby Go słuchać. Faryzeusze i uczeni w Piśmie szemrzą: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. W ich ustach był to zarzut. Dla nas jest to najpiękniejsza wiadomość. Jezus przyjmuje grzeszników. Siada z nimi do stołu. Nie czeka, aż staną się doskonali.
W obu przypowieściach to nie zgubiony szuka drogi do domu, ale to szukający wyrusza na poszukiwanie. Pasterz zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec i idzie za jedną. Kobieta zapala światło, wymiata dom i szuka starannie, aż znajdzie drachmę. Bóg nie czeka biernie na nasz powrót. On wychodzi nam naprzeciw. Szuka nas z uporem i cierpliwością.
Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden szczegół. Pasterz, gdy znajdzie owcę, nie karci jej ani nie pędzi kijem z powrotem do stada. Bierze ją na ramiona – „pełen radości”. Tak Bóg traktuje grzesznika, który pozwolił się odnaleźć. Nie z wyrzutem, ale z radością. Nie z karą, ale z czułością. Taka jest reakcja Boga na naszą decyzję nawrócenia.
Może wśród nas są dziś ludzie, którzy czują się jak ta zagubiona owca. Daleko od Boga, daleko od Kościoła, zaplątani w ciernie grzechu. Nie bójcie się. Pasterz już was szuka. Wystarczy nie uciekać. Wystarczy pozwolić się znaleźć. Sakrament pojednania jest miejscem, w którym Dobry Pasterz bierze nas na swoje ramiona.