„To było piękne uczucie. Czułem się wolny. Mogłem wszystko. Mogłem iść do normalnej pracy, z bezpieczną pensją. Mogłem wyjechać do pracy za granicę. Nawet mogłem zachorować. Wcześniej moja dłuższa choroba to byłaby katastrofa” – tak Tomasz, właściciel sklepu komputerowego opisuje moment, w którym pozbył się długów. W wyjściu z pętli zadłużenia pomaga precyzyjny plan.
W Krajowym Rejestrze Długów figuruje – stan na koniec września 2026 r. – 1,9 mln Polaków. Łącznie do spłaty mają 40,2 mld zł. Najwyższe przeciętne zadłużenie przypada na osoby między 36. a 65. rokiem życia – wynosi 26,7 tys. zł. W tej grupie jest prawie 1,2 mln niesolidnych płatników, a ich łączne zaległości sięgają 31,2 mld zł. Wśród konsumentów powyżej 65. roku życia średni dług to 17,1 tys. zł (łącznie 3,2 mld zł), natomiast osoby do 35 lat mają do oddania przeciętnie 11,5 tys. zł, zaś całościowo 5,8 mld zł. W tej najmłodszej grupie w KRD widnieje ponad pół miliona osób, a w najstarszej – 190,2 tys.
Dłużnik nie zawsze ma świadomość, w jakiej jest sytuacji. Pętla zadłużenia nieraz tworzy się spontanicznie – mała pożyczka wzięta z powodu trudnej sytuacji, albo dlatego, że człowiek chce coś szybko kupić, a „przecież tyle to łatwo spłaci”. Potem druga, żeby spłacić tę pierwszą – i kolejna. Problem dotyczy często osób o niskich dochodach, ale w przypadku Tomasza problemem okazało się to, że zarabiał na tyle dobrze, iż nie czuł, jak bardzo jest zadłużony. Mężczyzna opowiada w jednym z serwisów, że zaciągnął stosunkowo drobny kredyt (15 tys. zł), żeby otworzyć sklep komputerowy. To była przemyślana decyzja, a firma od razu zaczęła przynosić dochody. Wtedy racjonalne działania się skończyły – właściciel sklepu brał kolejne kredyty, nie przejmując się spłatą – zakładał, że będzie tylko lepiej. Prowadził dokładny spis przychodów i wydatków, ale nie przeszkadzało mu to pożyczać, np. na lepiej wyglądający samochód. Kryzys lat 2008-2009 sprawił, że obroty jego firmy spadły blisko czterokrotnie. Wtedy Tomasz zaczął kredytami ratować płynność finansową sklepu. To oczywiście nie poprawiło koniunktury, więc w pewnym momencie dług osiągnął 160 tys. zł. Spłata była możliwa dlatego, że mimo kłopotów sklep ciągle działał, ale konieczna okazała się sprzedaż domu.
Mniej za wodę
Jak wysoka pożyczka jest bezpieczna? Nie ma sztywnej reguły, ale przyjmuje się, że rata spłaty nie powinna przekraczać 20-30 proc. miesięcznych dochodów. W przypadku długów, których spłata się przeciąga, do RRSO, czyli całkowitego kosztu kredytu, doliczyć trzeba odsetki karne i koszty sądowe. Skoro spłata sprawia trudności, to widocznie bezpieczną granicę już wcześniej przekroczono.
Aby pozbyć się długu, trzeba zmienić nawyki. Należy dokładnie rozpisać swoje miesięczne dochody i wydatki – ile potrzeba na jedzenie i rachunki, ile na ubrania i inne podstawowe zakupy, ile wydajemy np. na rozrywkę. Niekonieczne wydatki trzeba będzie ograniczyć; możliwe też, że w przypadku tych koniecznych uda się coś zaoszczędzić. Taka strategia pomogła Szymonowi, dyrygentowi ze Szczecina. W przeszłości, jak pisze, „z premedytacją odciął się od spraw materialnych”, co w praktyce oznaczało, że niespecjalnie troszczył się o przyszłość swoją i rodziny. Miał maksymalne zadłużenie na kartach i linii kredytowej. W spłacie częściowo pomogli rodzice, ale aby do końca pozbyć się długów, Szymon zaczął ciąć wydatki. Okazało się, że w skali roku udało się je zmniejszyć o kilka tys. zł. Samo zamontowanie perlatorów zmniejszających zużycie wody dało aż 1 tys. zł oszczędności rocznie. Szymon przestał jadać w lokalach gastronomicznych, co było znacznie droższe od gotowania w domu. Z samochodu przesiadł się na rower. Zrezygnował też m.in. z płatnej skrzynki mailowej i drogich kont w bankach. Wszystko to pozwoliło spłacić w całości długi.
Jak postępować, kiedy wierzycieli jest kilku? Praktyka pokazuje, że często sprawdza się strategia spłacania pożyczek począwszy od najmniejszej.
Masz prawo
Dłużnik powinien pamiętać o swoich prawach. Jeśli windykator zadzwoni do drzwi, nie ma obowiązku wpuszczania go (jeśli wszedłby mimo to, odpowiadałby za naruszenie miru domowego). Także komornik musi przestrzegać przepisów. Kiedy zajmuje pensję, musi zostawić równowartość płacy minimalnej. W 2026 r. to 3 605,85 zł netto (przy zwykłych kosztach uzyskania przychodu i kwocie zmniejszającej podatek). Zatem jeśli dłużnik zarabia 4,5 tys. zł, komornik może zabierać ok. 900 zł. Nie wolno też zająć świadczeń socjalnych, w tym 800 plus, a także alimentów, a także zabrać z domu podstawowych sprzętów, jak lodówka, pralka czy łóżko, odzieży, przedmiotów niezbędnych do wykonywania pracy zarobkowej, a także sprzętu medycznego, np. inhalatora.
Dłużnik ma też prawo negocjować z wierzycielami. Firmy windykacyjne, zwłaszcza mniejsze, zwykle nie są skłonne do rozmów, ale zawsze mają obowiązek udowodnienia, że dług w ogóle zaistniał. Czasem okazuje się, że doszło do pomyłki, albo doliczone do długu koszty windykacji są rażąco wysokie. Może też zdarzyć się, że jakiś oszust zaciągnął dług, posługując się naszymi danymi.
Z wierzycielem można też negocjować. W uzasadnionych przypadkach sąd może też zgodzić się na upadłość konsumencką. Sąd ustala wysokość rat i termin spłaty, często redukuje przy tym wysokość długu. W działania włącza się też syndyk, który może nakazać sprzedanie części majątku, np. niektórych sprzętów domowych lub mieszkania.