Bóg nie pozostawi naszego ciała w grobie. Zmartwychwstanie dotyczy całego człowieka 

Wyobrażamy sobie życie po śmierci jako egzystencję nagiej duszy, tymczasem biblijna wizja obejmuje całego człowieka. Bóg Stwórca nie może przecież pozostawić naszego ciała w grobie – mówi ks. dr hab. Marcin Kowalski, biblista, członek Papieskiej Komisji Biblijnej.

W rozmowie z „Gościem Niedzielnym” opowiedział, jak z perspektywy biblijnej wygląda zmartwychwstanie ciała.

Jak tłumaczył, cielesność zmartwychwstania ma kilka wymiarów. Pierwszy z nich to całościowa wizja człowieka, która nie jest rozbita przy zmartwychwstaniu. 

„W biblijnej perspektywie jesteśmy uduchowionym ciałem i ucieleśnioną duszą, a  zbawienie dotyka każdego z wymiarów naszej egzystencji. Ewangeliści, podobnie jak inni autorzy Pisma Świętego, nie interesują się życiem wiecznym jako życiem duszy. Nie mówią o trwaniu pierwiastka duchowego po śmierci, ale o całym człowieku, który przechodzi do nowego, zmartwychwstałego życia”.

Drugi aspekt to wymiar komunikacyjny.

„Ciało nie jest dodatkiem do naszej osoby, ale jej integralną częścią. Jest potrzebne duszy i umysłowi oraz wszystkim naszym zmysłom, aby wchodzić w relację i kontakt z innymi. Chrystus potrzebuje ciała, aby komunikować się ze swoimi uczniami także po zmartwychwstaniu (por. Mt 28,9; J 20,20)”

Trzeci natomiast wskazuje na ciągłość życia Zmartwychwstałego. 

„W ewangelicznych opisach Zmartwychwstałego, ukazującego się w ciele, widzimy ciągłość Jego historii – jest On tożsamy z ziemskim Jezusem, którego apostołowie spotkali w Galilei”.

Pismo Święte opisuje, że zmartwychwstały Jezus pytał apostołów o posiłek, sam go przygotowywał i z nimi jadł. To świadczy o tym, że naprawdę żyje. Jednak niektórzy uczniowie nie rozpoznają Jezusa od razu. Jego ciało po zmartwychwstaniu zmieniło się. Nasze ciała też ulegną takim zmianom. Jak tłumaczył ks. Kowalski:

„To będzie nowe ciało, które jednak będzie przejawiało jakąś kontynuację z naszym ziemskim ciałem. Będzie różniło się od niego, używając obrazów Pawłowych, podobnie jak ziarno, które wpada w ziemię, różni się od rośliny, która z niego wyrasta (por. 1 Kor 15,37). Paweł stwierdza, że po zmartwychwstaniu otrzymamy ciało duchowe (soma pneumatikon; 1 Kor 15,44), utkane z ducha, czyli lekkie, pełne światła, ciepła, ognia, z łatwością przemieszczające się i przenikające wszystko, komunikujące się z otaczającym nas światem i Bogiem, ciało boskie, dobre, przemienione, zdrowe i piękne. Tak właśnie starożytni wyobrażali sobie pneumę, czyli ducha. Będziemy zatem mieli ciało, dzięki któremu będziemy mogli bez problemu podróżować, pokonywać bez wysiłku ogromne przestrzenie i przenikać materialne powierzchnie. Nasze możliwości znacznie się poszerzą, a my sami będziemy podobni do Zmartwychwstałego, którego ciało tak właśnie funkcjonuje w ewangelicznych opisach”.

Zaznaczył, że już w starożytności ludziom było trudno przyjąć prawdę o zmartwychwstaniu ciała. Dziś też wiele osób ma co do tego wątpliwości. 

„Współczesne problemy z wiarą w zmartwychwstanie, o których mówią sondaże, często wynikają z nieznajomości Biblii. Wyobrażamy sobie życie po śmierci jako egzystencję nagiej duszy, tymczasem biblijna wizja obejmuje całego człowieka. Bóg Stwórca nie może przecież pozostawić naszego ciała w grobie”.

Dodał, że zmartwychwstanie to etap końcowy zbawienia, kulminacja historii, eksplozja życia i zwycięstwo Bożej sprawiedliwości.

„Wówczas dopiero objawi się nam nowy świat, nowe niebo i nowa ziemia, piękniejszy niż ten, w którym żyjemy obecnie. Paweł pisze, że już dzisiaj mamy w  życiu zmartwychwstałym udział, ponieważ od momentu chrztu, walcząc o naszą świętość, przyoblekamy na siebie nieśmiertelność Chrystusa (por. 1 Kor 15,51-57). To udział w Jego zwycięstwie, które w pełni objawi się na końcu czasów”.

Źródło: „Gość Niedzielny”

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama