Gdańsk: broń soniczna i miotacze gazu przeciw modlącym sie obrońcom życia

Pod szpitalem na gdańskiej Zaspie odbył się kolejny Publiczny Różaniec o Zatrzymanie Aborcji. Modlących się ludzi otoczyła policja uzbrojona w miotacze gazu łzawiącego i broń soniczną, która – użyta – może powodować ból, dezorientację, a nawet trwałe uszkodzenie słuchu. A w polskim prawie nie jest w ogóle dopuszczona!

Pomiędzy proliferami krążyli też cały czas gdańscy urzędnicy, przeszkadzając im w modlitwie i uciszając ich. Tymczasem głośne manifestacje proaborcyjne partii Razem i pomorskiego oddziału KOD odbywające się tuż obok nie budziły ich sprzeciwu.

W związku z ujawnionymi informacjami o aborcjach wykonywanych w Szpitalu im. św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie Fundacja Życie i Rodzina organizuje cyklicznie modlitwy pod tą placówką. 

„W niedzielę 15 lutego atmosfera podczas zgromadzenia była niezwykle napięta. Pomiędzy jego uczestnikami nieustannie kursowali urzędnicy z Urzędu Miasta Gdańsk, a nieopodal głośno manifestowała partia Razem oraz pomorski oddział KOD. Im urzędnicy nie robili żadnych problemów. Gdy zaczęliśmy modlitwę, a proaborcyjne zgromadzenie zaczęło nas zakrzykiwać, urzędnicy wyglądali na zadowolonych. Natomiast obrońcom życia kazali się uciszyć!” – relacjonuje na swoje stronie internetowej fundacja. 

DYSKRYMINACJA ŚRODOWISK PRO-LIFE W GDAŃSKU
Fundacja Życie i Rodzina

„Największe zaskoczenie wzbudziło jednak przybycie kilkudziesięciu policyjnych radiowozów: niektóre z nich miały zamontowane urządzenia LRAD (Long Range Acoustic Device), czyli broń soniczną, a część funkcjonariuszy była wyposażona w kanistry i miotacze z gazem łzawiącym. Wszystko to przeciwko modlącym się ludziom!” – czytamy dalej. 

Broń soniczna, w którą wyposażone były niektóre radiowozy policyjne przybyłe na różaniec pod szpitalem, to kierunkowy emiter dźwięku o bardzo dużym natężeniu (do ok. 150–160 dB), wykorzystywany do odstraszania (np. piratów morskich) oraz do kontroli tłumu. Emitowany przez niego dźwięk – o bardzo wysokim poziomie ciśnienia akustycznego – może powodować ból, dezorientację, a nawet trwałe uszkodzenie słuchu. W polskim prawie LRAD nie jest dopuszczony jako broń, a jednak Policja jest wyposażona w takie urządzenia – oficjalnie na potrzeby… „komunikacji” z tłumem. 

Część policjantów miała też na plecach kanistry i miotacze z gazem łzawiącym – stali w pełnej gotowości, gdy ludzie zaczynali powoli gromadzić się na Różaniec.

„Trzeba też wspomnieć, że zupełnie nieodpowiedzialnie zachował się zarząd szpitala św. Wojciecha. W dniu, gdy miał odbyć się Publiczny Różaniec, spółka Copernicus nakazała zamknięcie parkingu przed głównym wejściem do szpitala, choć zgromadzenie prolife nie stanowiło żadnego ryzyka dla parkujących aut. Mimo to chorzy zmierzający tego dnia do gdańskiej lecznicy musieli parkować swoje samochody nawet kilkaset metrów dalej i iść do wejścia po chodniku – nieodśnieżonym i mocno oblodzonym! Za to miejsca parkingowe zostały zajęte przez zaparkowane radiowozy – oznakowane i nie – a wokół chodziły uzbrojone oddziały policji” – piszą obrońcy życia.

I zapewniają: „Nie damy się jednak uciszyć. Publiczny Różaniec pod szpitalem na Zaspie będzie dalej się odbywać: do momentu, gdy w tej placówce nie przestaną być zabijane dzieci”.

Najbliższy Różaniec na Zaspie już 15 marca w samo południe.

Źródło: Fundacja Życie i Rodzina

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama