W szkole Maryi

Fragmenty rozważań różańcowych

W szkole Maryi

S. Irena Jezierska FMA

W SZKOLE MARYI
rozważania różańcowe

ISBN: 978-83-7505-644-0
wyd.: Wydawnictwo WAM 2011

Wybrany fragment
Przesłanie

O, jak dobrze, gdy wielcy tego świata mają jeszcze matki i szanują je; jak dobrze, że ludzkość może mieć Matkę, Maryję i odnosić się do Niej całkowicie po dziecięcemu
kard. Stefan Wyszyński, Kromka chleba

Niech Maryja będzie z Wami przez dalsze lata i pokolenia, przybliżając wam Chrystusa — i Jego królestwo: królestwo łaski i prawdy, królestwo wiary, nadziei i miłości, królestwo życia wiecznego.
bł. Jan Paweł II, Częstochowa, 19 VI 1983

PRZESŁANIE

Maryja „szła naprzód w pielgrzymce wiary”.
Lumen gentium, 58

U początków nowej wspólnoty chrześcijańskiej była Maryja — Matka. Dziś na progu nowej drogi XXI wieku — drogi jednoczącej się Europy — również staje przed nami Maryja, Matka Kościoła. Staje jako Pośredniczka, Ta, która współdziała w zbawczym dziele Syna, Odkupiciela świata. Jest nam Matką, Nauczycielką i Przewodniczką.

W Jej szkole uczymy się, jak być człowiekiem zawierzenia i miłości do Jej Syna i drugiego człowieka. I dziś Maryja przypomina, mówi, jak kiedyś w Kanie Galilejskiej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5).

„Słowa te (...) są syntezą naszych powinności względem życia. Wskazują, że jego pełnię, a także jego sens: odnajdziemy wówczas, gdy zachowamy wierność temu, czego uczy nas Chrystus i Jego Ewangelia” (S. L. Głodź, Drogami Narodu i Kościoła, Warszawa 1999, s. 302).

„Szkoła Maryi okazuje się tym skuteczniejsza, jeśli pomyśleć, że prowadzi ją Ta, która uzyskuje dla nas w obfitości dary Ducha Świętego, a zarazem daje nam przykład owej «pielgrzymki wiary», w której jest niezrównaną Mistrzynią” (Jan Paweł II, List apostolski Rosarium Virginis Mariae, 14).

Maryja towarzyszy uczniom swojego Syna, od początku do dziś, na drogach XXI wieku. Towarzyszy człowiekowi, który często wykorzeniany jest z historii, tradycji ojczystej, z ideałów, wartości moralnych i religijnych, a nawet z prawdy o samym sobie.

Zawsze, a zwłaszcza dziś — jak mówił Ojciec święty Benedykt XVI — „wszyscy potrzebujemy chwil ciszy i skupienia, aby wejść do Jej szkoły, aby Ona nas pouczała, jak żyć wiarą, jak w niej wzrastać, jak obcować z tajemnicą Boga w zwyczajnych, codziennych momentach naszego życia (...) Maryja podtrzymywała wiarę Piotra i apostołów w wieczerniku i dziś podtrzymuje Ona moją i waszą wiarę” (Częstochowa, 26 V 2006).

A kiedy przyszedł czas męki Syna, Maryja idzie aż pod krzyż, wpatrzona w Jego umęczone Oblicze — współcierpi. Przyjmuje Jego ostatni testament z krzyża: „Niewiasto, oto syn Twój”, a do ucznia: „Oto Matka twoja”
(J 19, 26-27).

Oto Matka nasza — Matka wszystkich ludzi na drogach czasu i historii. Matka i Nauczycielka. Uczy swoją postawą, jak trwać pod krzyżem, gdy cierpienie nas dotyka. Tą wiarą i miłością pragnie oddziaływać na wszystkich, którzy Jej po synowsku się zawierzają.

„Matko, z nami bądź, do Syna swego nas prowadź”. I prowadzi, napomina oraz prosi, jak czyni to matka wobec dzieci: „Przyszłam upomnieć ludzkość, aby zmieniła życie i nie zasmucała Boga ciężkimi grzechami. Niech ludzie odmawiają różaniec i pokutują za grzechy” (Fatima, 13 X 1917). Tak prosiła Matka Boża dzieci w Fatimie i tak prosi każdego z nas, ludzi XXI wieku!

Jej Serce — Serce Matki bije zawsze wydarzeniami dziejów. Modlitwa różańcowa jest ratunkiem dla świata i dla każdego człowieka — w każdym czasie.

Oto jeden z wielu przykładów, szczególnej opieki Maryi...

Podczas drugiej wojny światowej, gdy Rosjanie wkroczyli do Polski, w jednej z miejscowości aresztowali, rozbroili grupę polskich żołnierzy i oficerów. Zaczęli ich segregować. Zwykłych żołnierzy przeznaczyli do obozu, albo na roboty... Oficerów, natomiast na śmierć, do rozstrzelania. Oficerowie, chcąc przeżyć, zrywali ze swoich mundurów odznaki, wszystko to, co wskazywało na wojskowy stopień. Wtedy — Rosjanie kazali pokazywać dłonie. Według nich, dłonie delikatne wskazywały na oficera, inteligenta, a dłonie szorstkie, wypracowane, na zwykłego, prostego żołnierza.

Jeden z tych oficerów w mundurze zwykłego szeregowca podchodząc trzymał rękę w kieszeni i ściskał różaniec. Był to moment oczekiwania na wyrok i cichej modlitwy na różańcu, który otrzymał na drogę od swojej matki ze słowami: „Synu, weź ten różaniec i niech ci towarzyszy w dniach trudnych. Matka Boża będzie z tobą — tylko pamiętaj, bądź z Nią i módl się, gdziekolwiek będziesz, ja także będę modlić się za ciebie. Niech różaniec nas złączy, byśmy mogli się jeszcze zobaczyć. Zaufaj Jej!”. I tak się stało...

Kiedy podchodził, dowódca rosyjski powiedział: „Pokaż dłonie!”. Ten, wyciągając dłoń z kieszeni, wyciągnął różaniec, który upadł mu na ziemię. Pochylił się, żeby go podnieść, wówczas, po raz drugi usłyszał mocne słowa: „Pokaż dłonie!”. Oficer wyciągnął dłonie, a na jednej z nich leżał rozerwany różaniec. Dowódca rosyjski spojrzał zdumiony i po chwili wahania oznajmił: „To musi być zwykły żołnierz, bo tylko ludzie prości odmawiają różaniec — modlą się! Ocalał! Różaniec go uratował! A innych rozstrzelano.

I poszli...
Odrąbani od pnia ojczystych korzeni,
poszli...,
aby zapisać nową kartę
historii polskiej!
Świat milczał,
jakby strzałów nie słyszał!
Ich imiona — Tysiące!
Ich dom — gruda ziemi
na „cmentarzach” świata,
których nie ma!
Na ich prochach wyrosły
młode sosny...,
i rosną...,
szumiąc żałośnie...
Przypominają ludzi,
którzy zginęli,
ale żyją w sercach
milionów...
Tylko świeca płonąca szepce,
ja się o nich upomnę...,
po latach!

A dziś? Wielu, zamiast medalika, nosi na szyi amulet. W kieszeni telefon komórkowy, a na biurku komputer z Internetem. Wieczorem, dziesiątki telewizyjnych programów! Właściwie cały świat jest pod ręką! I może powiesz: „co mi jeszcze potrzeba?”.

A może potrzebna jest modlitwa, aby wszystko połączyć razem z niebem paciorkami różańca. Nadać właściwy kierunek swojemu życiu, patrzeniu na świat i ludzi. Miłość w sercu obudzić do Boga, Ojczyzny i bliźnich! Bo w obliczu cierpienia trudno będzie ugiąć kolana temu, kto w życiu się nie modli. A cierpienie nikogo nie ominie! Śmierć może przyjść niespodziewanie, przez zaskoczenie i wówczas może zabraknąć czasu, aby myśleć o modlitwie.

Nikt nie zna „ani dnia, ani godziny”.

Jan Paweł II często przypominał, że odmawiać różaniec „to udać się da szkoły Maryi i od Niej uczyć się, jak żyć całkowicie zgodnie z wymaganiami wiary chrześcijańskiej”. A po dwudziestu latach swego pontyfikatu prosił wiernych, cały Kościół o modlitwę w Fatimie, przestrzegając: „Będziemy się musieli wkrótce przygotować na wielkie doświadczenia, które mogą nawet domagać się narażenia naszego życia i całkowitego poświęcenia się Chrystusowi i dla Chrystusa. Może to być złagodzone dzięki waszej i naszej modlitwie, ale nie może być już odwrócone, ponieważ tylko tak może nastąpić rzeczywiste odnowienie Kościoła”.

Dodał jeszcze: „Jakże często przez krew, Kościół się odnawiał! Nie inaczej dokona się to także i tym razem. Obyśmy byli silni, przygotowani i ufni wobec Chrystusa i Jego świętej Matki. Odmawiajmy wiele razy i często różaniec”. Ostatnie wydarzenia w naszej Ojczyźnie winny skłonić nas do głębokiej refleksji, do zatrzymania się i popatrzenia na drogę, którą idziemy.

Czy jest to droga pewna, droga, która prowadzi do Boga?

BOGARODZICO!

Matko,
Królowo naszej historii,
okaleczona,
przez czas i ludzi,
z raną
na smutnej Twarzy,
której nikt już nie wymaże!
Od naszych próśb
poczerniało Ci Oblicze.
Werniks popękany,
rozwarstwienia niewielkie,
niepokój budzą
tych ludzi,
którzy zapominają,
że każde pęknięcie
mówi o wieku,
a każdy wiek
przybliża
obraz człowieka
i jego problemy...
A Ty, Matko,
z miłością patrzysz
i słuchasz każdego.
Od wszystkich przyjmujesz prośby,
które są tak wielkie,
jak wielką jest ich boleść.
One były wczoraj,
są dziś,
i jutro będą!
Nie zawsze wyrażają skruchę,
często są niepokorne,
natarczywe,
suche!
Daj nam, Matko, prosimy,
wspomóż, zachowaj,
to brzmi jak rozkaz!
Uproś u Syna zdrowie,
bo już nie mogę sprostać!
I tak, w kółko,
od rana do nocy
wszyscy wzywamy
Twojej pomocy!
A Ty, Matko, zawsze,
cierpliwie nas słuchasz.
Przez tyle wieków słuchasz tych,
którzy uciekają się
pod Twoją opiekę,
„pod srebrny maszt Częstochowy”.
Niebiosa ku nam nachylasz...

opr. ab/ab

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama