Kościół i kasa

Dlaczego kościelne finanse są tematem wzbudzającym kontrowersje? Częściowo powodem są niedomówienia, brak jawności, często jednak kontrowersje są sztucznie podsycane przez osoby mające niewiele wspólnego z Kościołem

Kościół i kasa

Image: www.sxc.hu

Tam gdzie w grę wchodzą pieniądze, tam rodzą się problemy, negatywne emocje i psują się relacje międzyludzkie. Zazdrościmy znajomym, sąsiadom, kolegom z pracy, którym się lepiej powodzi i po cichu życzymy by im się podwinęła noga, wszędzie doszukujemy się niesprawiedliwości mówiąc na przykład: „przy jego marnych umiejętnościach, to on nie powinien tyle zarabiać”, podejrzliwie patrzymy na bogatych ludzi posądzając ich, że na pewno dorobili się w nieuczciwy sposób. Nie inaczej jest z naszym podejściem do Kościoła.

Kościelne finanse są tematem jaki budzi wielkie kontrowersje, a wiele osób, wręcz odpycha od Kościoła. Wielokrotnie słyszałem narzekania na chciwych księży zdzierających z ludzi opłaty za wszystko co się da i rozbijających się Mercedesami, czy też pretensje, że Kościół zamiast przeznaczać zebrane pieniądze na cele charytatywne wydaje je na nowe kościoły, samochody i wysokie pensje dla księży.

Z pewnością takie opinie nie wzięły się znikąd. Sam od lat żyję w parafii, w której przez kilkanaście lat budowany jest kościół i w tym czasie regularnie w każdą niedzielę ponawiana jest prośba o zwiększone ofiary na jego budowę, a zarazem ksiądz proboszcz narzeka na parafian, którzy dają za mało lub nie dają wcale. Gdy kolejny raz słyszę tą samą prośbę o to by dać jeszcze więcej pieniędzy, to nawet ja się trochę denerwuję. Innym przykładem jakim mogę się podzielić jest to jak na jednym ze ślubów usłyszałem hasło, że im kto lepiej życzy młodej parze tym powinien więcej pieniędzy przeznaczyć „na tacę” (czyt. na parafię), a Bóg wynagrodzi to młodym. Ostatnio opowiedziano mi też historię o tym jak proboszcz jednej parafii nie chciał się zgodzić na to by jego parafianka wzięła ślub gdzie indziej, bo w ten sposób nie zarobiłby na ceremonii i dopiero „koperta” rozwiązała problem. Takich przypadków jest mnóstwo.

Mimo to uważam, że nasza krytyka Kościoła za jego podejście do pieniędzy w dużej mierze jest przesadzona. Najczęstszym grzechem księży nie jest bowiem chciwość, a zwyczajny brak wyczucia, tak jak to jest w przypadku mojej parafii.

Takiego wyczucia bardzo często brakuje też nam. Denerwujemy się, gdy mamy zapłacić za ślub, a przecież sami chcemy by był piękny — by były kwiaty przed ołtarzem, by odpowiednio przystrojone były ławki, by zadbano o oprawę muzyczną. To wszystko kosztuje. Podobnie jak oświetlenie czy ogrzewanie tak dużego budynku jakim z reguły jest kościół. Irytujemy się, że wydawane są duże pieniądze na budowę nowych kościołów czy utrzymanie dotychczasowych, a sami nie chcemy gnieść się w jakiś małych kapliczkach, bez ogrzewania i miejsc siedzących, lubimy jak nasz kościół ładnie się prezentuje, zaś wiele kościołów podziwiamy jako zabytki kultury. Skarżymy się, że księża przychodzą do nas na kolędę wyciągnąć od nas pieniądze, a z reguły to my sami wpychamy im koperty z banknotami.

Kościół nie jest organizacją charytatywną a religijną. Pomoc potrzebującym jest jednym z obszarów jakim zajmuje się Kościół ale najważniejsza pozostaje działalność duszpasterska i misyjna. Podstawowym zadaniem księży jest głoszenie dobrej nowiny, udzielanie sakramentów, pomoc wiernym w stawaniu się lepszymi osobami. Wbrew temu co może się wydawać działania ewangelizacyjne także wymagają środków finansowych. Tylko osoby, które samemu w życiu nic nie organizowały mogą sądzić, że jakąś działalność można prowadzić bez kosztów.

Swoją drogą, mimo że działalność charytatywna nie jest głównym celem Kościoła, to działającemu przy Kościele Caritasowi udało się w 2009 roku udzielić pomocy potrzebującym w wysokości 438 mln złotych. Kościół prowadzi też 5500 ośrodków pomocy społecznej (m.in. 61 szpitali, 272 ambulatoria, 241 domów opieki dla ludzi starych i chorych, 548 domów dziecka, 68 żłobków, 1905 centrów edukacji społecznej i reedukacji); 530 szkół, w których kształci się 56 997 uczniów, 489 przedszkoli, do których uczęszcza ponad 23 tys. dzieci.

Bycie księdzem jest służbą dla Boga i dla ludzi, a więc kapłan nie powinien przy wykonywaniu swoich zadań kierować się tym by zarobić jak najwięcej pieniędzy. Niemniej elementarna sprawiedliwość wymaga tego, by osoby dobrze wykonujące swoją pracę otrzymywały odpowiednie wynagrodzenie. Działanie na rzecz wartości chrześcijańskich i Boga nie może być utożsamiane z dziadostwem. Działałoby to zniechęcająco zarówno na kandydatów do seminariów, księży, jaki i samych wiernych. Kto traktowałby z szacunkiem, jako autorytet, księdza, który mógłby uchodzić za nieudacznika? Lubimy narzekać jak to czasem jesteśmy pokrzywdzeni i sami w porównaniu z innymi osobami zarabiamy za mało. Dlaczego więc tak trudno przychodzi nam uznanie, że ksiądz też ma prawo do należnego mu zarobku za dobrze wykonywane zadania?

Wydaje mi się więc, że zarówno księża jak i wierni powinni popracować nad podejściem do kwestii kościelnych finansów. Z jednej strony powinny być one bardziej przejrzyste. Być może pomogłoby zatrudnienie świeckich finansistów albo przedstawienie rozliczeń finansowych parafianom. A już na pewno większa wrażliwość i wyczucie po stronie duchownych. Z drugiej jednak strony, my sami powinniśmy być bardziej sprawiedliwi w swoich osądach.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama