Dzisiejsza Ewangelia przynosi nam esencję nauczania Jezusa – Jego osiem błogosławieństw. Otwierają one bodaj najważniejszy zbiór słów Jezusa, jakim jest zapisane w Ewangelii Mateuszowej Kazanie na Górze. Wielokrotnie powtórzone przez Jezusa słowo makarioi oznacza szczęśliwych, ale w polskich tłumaczeniach zastosowano formę „błogosławieni”. Zapewne dlatego, że słowo „szczęście” podzieliło los słowa „miłość”. Określa się tymi słowami wiele postaw i doznań, które z Bożą receptą na miłość i szczęście nie mają nic wspólnego. Jak jednak rozumieć te doprawdy paradoksalne słowa Jezusa? Nazywa On szczęśliwymi ludzi doświadczających ubóstwa, smutku, marginalizacji, niesprawiedliwości i cierpiących ze względu na swoje umiłowania tego, co prawe i dobre. Wszystko to są sytuacje, które powszechnie uważane bywają za przeciwieństwo szczęścia.
Kiedy przypatrzymy się bliżej postawom ludzi, których Jezus nazywa błogosławionymi, dostrzeżemy, że dotyczą one najważniejszych pragnień, głodów i dążeń które potrafią zawładnąć człowiekiem: pragnienia dostatku i komfortu, znaczenia i honorów, doznawania przyjemności i satysfakcji, dominacji i bycia lepszym. Jeżeli zaczynają one rządzić w życiu, oferują najpierw iluzję ostrej jazdy w górę, na wyżyny życia i zdają się zapewniać poczucie sytości. Ale okazuje się ona jedynie chwilowa. I dlatego człowiek szybko zaczyna sądzić, że musi podwoić wysiłki i rzucić na szalę wszystko, czym dysponuje, by jednak osiągnąć szczęście. Wpada w spiralę, która go dogłębnie unieszczęśliwia, bo nie znalazł właściwej miary, bo wymienił to, co najcenniejsze na bardzo tandetny towar. Szczęście staje się dalekim i niedościgłym mamidłem, majaczącym na horyzoncie życia.
W ósmym błogosławieństwie Jezus podsumowuje całość poprzednich: naprawdę szczęśliwy jest ten, kto potrafi okiełznać wszystkie swoje głody; kto potrafi cieszyć się życiem z umiarem i życzliwością wobec drugich, a przede wszystkim ten, kto nie schodzi z Bożej drogi nawet wtedy, gdy ceną za to jest cierpienie związane z traceniem czegoś, co dla innych jest okazją nie do odparcia. Błogosławieni są ci, którzy rozpoznają w porę takie złudzenia i dlatego im nie ulegają.