reklama

Francuzi, Niemcy i Włosi strzelają polskimi petardami. Chiny konkurentem z innej galaktyki

Polska zajmuje piąte miejsce na świecie zarówno w imporcie, jak i w eksporcie fajerwerków. Kupujemy ich jednak na świecie dwukrotnie więcej, niż sprzedajemy. Obroty branży to 700 mln zł rocznie. Sprzedawcom spędza sen z powiek pomysł wprowadzenia zakazu strzelania w miejscach publicznych.

Jakub Jałowiczor

dodane 31.12.2025 09:26

Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki podaje, że całkowite obroty z handlu wybuchowymi zabawkami to 700 mln zł rocznie. W 2023 roku import wyrobów pirotechnicznych do Polski osiągnął wartość około 148 mln zł, a eksport – około 74 mln zł. W obu przypadkach Polska uplasowała się na piątym miejscu na świecie.

Więcej fajerwerków eksportują jedynie Chiny, Holandia, Niemcy i Hiszpania. Polskie produkty trafiają głównie na rynki europejskie, w szczególności do Francji, Niemiec i Włoch.

W porównaniu z 2021 rokiem wartość eksportu wzrosła o ponad 30 proc. Import zwiększył się zaś o połowę w ciągu ostatnich 10 lat. Zgodnie z ubiegłorocznym raportem KPMG, co roku fajerwerki kupuje około 9,3 mln Polaków.

Światowym potentatem nie do pokonania pozostają Chiny. Sam eksport z tego kraju w 2024 r. osiągnął wartość aż 1,17 mld dol. Największymi odbiorcami petard zza Wielkiego Muru są Stany Zjednoczone, Niemcy i Malezja. W Polsce materiały z Chin stanowią 90 proc. importu.

Zakazuje się wybuchania

Strzelanie petardami w miejscach publicznych jest legalne, o ile nie wprowadzono zakazu w konkretnym miejscu. Branża obawia się jednak pomysłu wprowadzenia generalnego zakazu używania fajerwerków. Jak podaje stowarzyszenie dystrybutorów, takie regulacje znalazły się w projektach Nowej Lewicy i Koalicji Obywatelskiej, przy czym oba zawierają możliwość wprowadzenia zezwolenia na strzelanie w Nowy Rok.

Całkowity zakaz odpalania fajerwerków zapisano w tzw. ustawie łańcuchowej (nakazującej trzymanie psów w dużych klatkach) i nie przewidziano tu wyjątków.

Stowarzyszenie opowiada się natomiast za tym, by zamiast generalnego ograniczenia, wprowadzono strefy z zakazem strzelania, np. w centrach miast, w pobliżu szpitali czy schronisk dla zwierząt.

Źródła: PAP, siidp.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

1 / 1

reklama