reklama

O krzyżu w Sejmie: nie można odpuścić. „Trzeba dać jasny przykład – nie tylko Polsce, ale i światu”

„Mamy do czynienia z ohydną profanacją najświętszych symboli religijnych i tej sprawy nie można odpuścić. Trzeba dać jasny przykład – nie tylko Polsce, ale i światu” – mówił w Sejmie poseł Roman Fritz, odnosząc się do głośnej sprawy profanacji krzyża w szkole podstawowej w Kielnie. O szczegółach wydarzeń opowiedział mecenas Jerzy Kwaśniewski z Instytutu Ordo Iuris.

AS

dodane 13.01.2026 13:49

W Sejmie odbyła się konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli Ordo Iuris oraz posłów Romana Fritza, Sławomira Zawiślaka i Piotra Heszena. Dotyczyła ona incydentu, w którym nauczycielka języka angielskiego w Kielnie zdjęła krzyż z sali lekcyjnej i wyrzuciła go do kosza.

Dzieci działały w obronie swoich praw

Jak przypomniał mecenas Kwaśniewski, szkoła w Kielnie niedawno została rozbudowana. Nowa część budynku otrzymała od sołectwa krzyże, poświęcone przez proboszcza i zawieszone w salach – zgodnie z wolą lokalnej społeczności i rodziców. W starszej części szkoły krzyży nie było, dlatego trzynastolatkowie poprosili o powieszenie symbolu religijnego w swojej sali, gdzie odbywały się m.in. lekcje języka polskiego i katechezy. Krzyż został zawieszony w atmosferze zgody i spokoju.

Sytuacja zmieniła się, gdy krzyż zaczął znikać ze ściany – za każdym razem, gdy rozpoczynały się zajęcia z języka angielskiego, nauczycielka zdejmowała go i odkładała. Po pewnym czasie krzyż zniknął na stałe, a uczniowie nie otrzymali żadnego wyjaśnienia.

W odpowiedzi młodzież przyniosła plastikowy krzyż i zawiesiła go w sali. Gdy nauczycielka weszła do klasy, kazała uczniowi zdjąć krzyż. Kiedy odmówił, sama zerwała go ze ściany i wyrzuciła do kosza. „To przedmiot zawieszony w jednoznacznej intencji religijnej, symbol wiary uczniów” – zaznaczył Kwaśniewski.

Przemoc symboliczna w klasie

Prawnik podkreślił, że postawa nauczycielki była absolutnie nie do zaakceptowania. „Narusza ona nie tylko przepisy prawa, ale przede wszystkim zasady etyki zawodowej, zwykłej ludzkiej przyzwoitości i kultury osobistej. Sala lekcyjna, która powinna być przestrzenią zgody i dialogu, została w ten sposób zamieniona w miejsce symbolicznej przemocy i narzucania woli siłą, bez rozmowy i próby porozumienia” – mówił.

Najbardziej niepokojące było milczenie szkoły po incydencie. Początkowo nauczycielka zaprzeczała wydarzeniom, mimo że uczniowie byli ich świadkami. Inny nauczyciel przyznał wprost, że wyjmował plastikowy krzyż ze śmietnika.

8 stycznia przedstawiciele Ordo Iuris wraz z rodzicami udzielającymi pełnomocnictw uczestniczyli w rozmowach z dyrekcją szkoły. „Prosiliśmy tylko o jeden gest: gest przyzwoitości i uznania wobec uczniów. Prosta deklaracja: skoro chcieliście, by krzyż tam był, niech wróci na swoje miejsce. Przeprośmy za nieporozumienie i zamknijmy tę sprawę” – relacjonował mecenas.

Symbol wiary, kultury i tożsamości 

Kwaśniewski przypomniał, że z punktu widzenia prawa krzyż może wisieć w sali lekcyjnej. Wynika to zarówno z Konstytucji RP, która odwołuje się do chrześcijańskiego dziedzictwa kultury i gwarantuje publiczne wyznawanie wiary, jak i z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Lautsi przeciwko Włochom Wielka Izba Trybunału uznała, że krzyż jest symbolem kultury i tożsamości europejskiej, zwłaszcza gdy jego obecności chce lokalna społeczność szkolna.

Kwaśniewski podkreślił też aspekt prawny: „Doszło do publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej, co może wypełniać znamiona art. 196 Kodeksu karnego, a także do naruszenia godności zawodowej nauczyciela, co rodzi odpowiedzialność dyscyplinarną. To są jednak kwestie wtórne”.

Najważniejsze jest uszanowanie wyboru uczniów i ich religijnej ekspresji. „To młodzież, która dojrzewa, podejmuje własne decyzje i w sposób pokojowy chciała obecności krzyża w swojej sali. Konflikt nie został przez nich wywołany, lecz im narzucony” – zaznaczył.

Lekcja jedności 

Mecenas zwrócił uwagę, że większość klasy stanęła za uczniami, którzy wnieśli krzyż do sali. „To była lekcja jedności, demokracji i odpowiedzialności. Takie postawy powinny być chronione, a nie tłumione” – dodał.

Poseł Roman Fritz przypomniał, że sprawa nabrała rozgłosu po pikiecie 8 stycznia przed szkołą, zorganizowanej przez Konrada Niżnika z Konfederacji Korony Polskiej. „Między 15 grudnia a 8 stycznia minęły 24 dni, a dyrekcja wyznaczyła rodzicom spotkanie dopiero na ten termin. Rodzice ironizowali, że łatwiej umówić się na audiencję u prezydenta RP niż u dyrektora szkoły w Kielnie” – mówił Fritz.

Apel o przyzwoitość

Sławomir Zawiślak podkreślił: – „Dzisiaj zgromadziliśmy się, aby oddać szacunek tym 13-letnim dzieciom, ich rodzicom oraz społeczności lokalnej Kielna, Kaszub i całej Polsce. Doceniamy też wszystkich, którzy wspierają nas w tym działaniu – organizacje polityczne, społeczne i Ordo Iuris, którzy rozumieją, że w tak trudnych czasach nie możemy odrywać się od tego, co dla nas najważniejsze jako wierzących”.

„Nie możemy zapominać, że w naszym kraju obowiązuje prawo, które nie represjonuje niewierzących, ale daje nam, wierzącym, prawo do obecności i działania w przestrzeni publicznej” – dodał.

Poseł przypomniał również wcześniejsze przypadki obrony krzyża w Polsce oraz przepisy Kodeksu karnego dotyczące obrazy uczuć religijnych. „W projekcie nowelizacji resort sprawiedliwości proponuje usunięcie sankcji pozbawienia wolności. W praktyce oznacza to, że za obrażenie uczuć religijnych pozostanie tylko grzywna i ograniczenie wolności” – wyjaśnił.

BRONIMY KRZYŻA Z KIELNA W SĄDZIE
Konfederacja Korony Polskiej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

1 / 1

reklama