reklama

„To proces bezprecedensowy”. Bp Andrzej Jeż zeznawał przed sądem

„Biskup tarnowski jest niejako kozłem ofiarnym” – stwierdził adw. Zbigniew Ćwiąkalski, obrońca biskupa Andrzeja Jeża. Przed Sądem Rejonowym w Tarnowie dobiegła końca pierwsza rozprawa procesu, w którym oskarżonym jest pełniący posługę biskup. To pierwszy taki przypadek w Polsce.

Jakub Jałowiczor

dodane 18.02.2026 19:08

Prokuratura zarzuca biskupowi ordynariuszowi diecezji tarnowskiej zbyt późne zawiadomienie organów ścigania o popełnieniu czynów zabronionych przez dwóch podległych mu księży. Hierarcha nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odpowiada, że powiadomienia dokonał niezwłocznie.

„Jest to sytuacja, w której mamy do czynienia z kozłem ofiarnym – podkreśla Zbigniew Ćwiąkalski w rozmowie z radiem RDN. – Tutaj nie chodzi o to, że nie zgłoszono przestępstwa pedofilii. Zgłoszono. Rzeczą względną jest – co oznacza niezwłocznie, w szczególności, że biskupa obowiązują także przepisy prawa kościelnego i musi uzyskać zgodę Stolicy Apostolskiej na to, żeby rzeczywiście wszcząć postępowanie karno-administracyjne, a później, w konsekwencji, zawiadomić organy ścigania”.

Zbyt późno?

Oskarżenie ma związek ze sprawami dwóch księży – Stanisława P. i Tomasza K. – oskarżonych o wykorzystanie seksualne nieletnich. Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 r. umorzona ze względu na przedawnienie karalności. W przypadku ks. Tomasza K. tarnowska prokuratura w grudniu 2024 r. skierowała do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu akt oskarżenia. W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych nadużyć wyłączono do osobnego postępowania dotyczącego zwierzchnika kapłanów.

Zgodnie z art. 240 Kodeksu karnego, za brak niezwłocznego powiadomienia organów ścigania o przestępstwie pedofilii grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Przepis nie precyzje jednak, jak szybko należy złożyć donos, aby działanie to uznano za niezwłoczne. Zdaniem prokuratury, bp Jeż złożył powiadomienie zbyt późno.

Bp Andrzej Jeż tłumaczył, że w swojej działalności musi godzić dwa systemy prawne: kościelny i cywilny.

W przypadku księdza Stanisława P. biskup wskazał na wątpliwości jurysdykcyjne – czyny były popełnione głównie na Ukrainie. Kuria ostatecznie dokonała zgłoszenia w 2020 r. Z kolei w sprawie księdza Tomasza K. hierarcha utrzymywał, że do grudnia 2021 r. był przekonany o tym, że wszystkie ofiary w momencie zdarzeń miały powyżej 15 lat. To oznaczałoby, że z punktu widzenia prawa karnego nie doszło do aktu pedofilii. Dopiero zeznanie jednego z poszkodowanych, który powiedział, że był młodszy było impulsem do niezwłocznego powiadomienia organów ścigania.

Sprawa została zgłoszona

Bp Jeż składał wyjaśnienia przez około godzinę. Kończąc je, ordynariusz tarnowski zwrócił uwagę, że, paradoksalnie, zgłoszenie sprawy właściwym organom, doprowadziło do postawienia go przed wymiarem sprawiedliwości.

„Myślę o tej sytuacji i wielu to potwierdza, że gdybyśmy nie dokonali tych zgłoszeń, nie byłoby całego tego procesu. Paradoksalnie, za gorliwość jestem oskarżony”

– stwierdził biskup.

Adwokat Zbigniew Ćwiąkalski dodawał, że prawo wymaga też posiadania wiarygodnej wiedzy o popełnieniu czynu zabronionego w celu dokonania zgłoszenia organom ścigania, a biskup, podlegający przepisom prawa kościelnego, taką wiedzę może pozyskać z procesu karno-administracyjnego, na który musi wydać zgodę Stolica Apostolska.

Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 2 marca.

Źródło: KAI, PAP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

1 / 1

reklama