Transpłciowość i niebinarność, przebieg procesu tranzycji w Polsce, znaczenie języka i zasad komunikacji z młodzieżą transpłciową – to tematy szkolenia przeprowadzonego dla nauczycieli tzw. edukacji zdrowotnej. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS) domaga się od Ministerstwa Edukacji Narodowej natychmiastowego wycofania szkoleń promujących tranzycję.
Koalicja, zrzeszająca ponad 90 organizacji, zwraca uwagę na postępującą genderową indoktrynację nauczycieli przygotowujących się do prowadzenia nowego przedmiotu – edukacji zdrowotnej. Od 1 września 2025 roku uczęszcza na niego około 30 proc. uczniów.
„Przedmiot ten nadal stanowi ogromne zagrożenie. Oderwał tematykę seksualności od rodziny, narusza prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, a także łamie sumienia nauczycieli, których zmusza się do przedstawiania pozanaukowych, zideologizowanych opinii” – mówiła Hanna Dobrowolska, koordynator KROPS.
Bezpośrednim powodem zorganizowania konferencji „Promocja tranzycji na edukacji zdrowotnej”, która 18 lutego odbyła się w Warszawie, było szkolenie dla nauczycieli edukacji zdrowotnej pt. „Różnorodność płciowa w szkole – obowiązki i możliwości wsparcia uczniów”, przygotowane przez Ośrodek Rozwoju Edukacji, podległy MEN.
„Stopień indoktrynacji i inwigilacji, jakiemu zostali poddani nauczyciele, zaalarmował nasze środowisko i ujawnił bardzo niebezpieczne zagrożenia, które są ukrywane nie tylko przed nauczycielami, ale przede wszystkim przed rodzicami” – podkreślano. „Szkolenie promowało genderową koncepcję płci, która zaprzecza obiektywnemu istnieniu płci biologicznej i wiąże się z postulatem tranzycji – medycznej, społecznej i prawnej” – ostrzegała Dobrowolska.
Wśród tematów szkolenia, jak można przeczytać na stronie Ośrodka Rozwoju Edukacji, znalazły się m.in.: transpłciowość i niebinarność, przebieg procesu tranzycji w Polsce, znaczenie języka i zasad komunikacji z młodzieżą transpłciową, możliwości wsparcia uczniów w środowisku szkolnym w świetle obowiązujących przepisów, a także współpraca z rodzicami i działania edukacyjne skierowane do społeczności szkolnej.
Dr Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN, zwrócił uwagę, że podczas szkolenia – rodziców, którzy nie zgadzają się na tranzycję płci dziecka, określano mianem „transfobicznych”. „Według tej narracji to rodzice mają problem, a nie dziecko” – mówił.
„Nauczyciele słyszą, że zmiana płci jest drogą do szczęścia. To jest wartościowanie i forma zachęty” – dodał.
Podczas webinaru poruszano także temat cierpienia osób, które nie akceptują swojego ciała. Zdaniem Barcińskiego proponowana droga – tranzycja – prowadzi jednak do kolejnego cierpienia. Zwrócił uwagę, że nie wskazywano alternatywnych form pomocy, takich jak psychoterapia, które mogłyby pomóc młodym ludziom zaakceptować siebie i swoje ciało.
„W wychowaniu do życia w rodzinie podkreślano potrzebę wspierania uczniów w akceptacji własnej płci. W edukacji zdrowotnej, gdy pojawia się niezgodność między odczuciem a ciałem, to ciało uznaje się za błąd, a rozwiązaniem ma być jego modyfikacja” – podkreślał.
Jak zaznaczył, webinar dotyczący tranzycji płciowej jest realizacją zapisów podstawy programowej edukacji zdrowotnej, w której wprowadzono pojęcie tożsamości płciowej bez rozróżnienia na tożsamość zaburzoną i prawidłową.
„Uczeń ma poznawać także kwestie prawne i społeczne środowisk LGBTQ, w tym osób transpłciowych, co tworzy formalną podstawę do prowadzenia takich szkoleń” – wyjaśniał.
Jednocześnie w podstawie programowej nie ma – jak podkreślają krytycy – żadnej wzmianki o wspieraniu uczniów w akceptacji własnego ciała i biologicznej płci. „Ogólnikowe zapisy są w praktyce interpretowane przez takie webinary, które precyzują, czym ma być »tożsamość płciowa« w rozumieniu szkoły” – mówił Barciński.
Zdaniem KROPS ta wizja uderza zarówno w uczniów zmagających się z problemami identyfikacji płciowej – utrwalając ich w zaburzeniu i popychając w stronę destrukcyjnych działań – jak i w pozostałych uczniów, obserwujących tranzycję społeczną w klasie. Uderza także w rodziców, którzy sprzeciwiają się tym procesom i są przedstawiani jako przeszkoda lub osoby „transfobiczne”. „Na Zachodzie w podobnych przypadkach odbierano rodzicom prawa” – ostrzegano.
„Wielu nauczycieli ma zupełnie inną wizję płci i wspierania uczniów w akceptacji siebie. Tymczasem na szkoleniu genderowa koncepcja była przedstawiana jako oczywistość” – zaznaczył dr Barciński.
Hanna Dobrowolska dodała, że na poziomie szkół nauczyciele są często zachęcani do przyjmowania takich postaw. „Wielu pedagogów przeżywa dziś poważne dylematy moralne” – podkreśliła.
Dr Grażyna Rybak z Katolickiego Stowarzyszenie Lekarzy Polskich, prezes Oddziału Mazowieckiego bł. dr Ewy Noiszewskiej wskazała na powikłania tranzycji medycznej – w tym na trwałą bezpłodność. „Bardzo wiele krajów, które były zwolennikami tranzycji, wycofały się z takich działań – to Szwecja, Dania, Finlandia, Wielka Brytania, Francja, Nowa Zelandia, 20 stanów w USA i wprowadzało przepisy ograniczające wprowadzanie tranzycji u dzieci" – powiedziała G. Rybak.
Agnieszka Marianowicz-Szczygieł ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich, prezes Instytutu „Ona i On" przytoczyła badania, które pokazują, że zaburzenia płciowe u nastolatków mogą ustąpić same w trakcie dojrzewania.
„Skłonności transseksualne są w większości nabyte, większość dzieci w tego naturalnie wyrasta, niektóre badania mówił nawet o 98 procentach o ile pozwoli im się spokojnie, bez tranzycji przejść okres dojrzewania. Tranzycja społeczna sprawia, że większość dzieci pozostaje przy identyfikacji płciowej, a wiec mamy odwrócenie trendu. Tranzycja społeczna nie jest życzliwym wsparciem dla dziecka, ale potężną ingerencją w jego naturalny rozwój, formatująca dziecko w jednym określonym kierunku” – mówiła.
Mówiła także o koncepcji „zarażania rówieśniczego”, która prowadzi do wzrostu liczby młodzieży z zaburzeniami tożsamości płciowej.
Mec. Rafał Dorosiński z Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, członek zarządu organizacji, przypomniał o przygotowanym przez Instytut w 2024 roku projekcie ustawy, którego celem była ochrona dzieci przed tranzycją.
„To, co niepokoiło nas dwa lata temu, dziś staje się zagrożeniem o wiele poważniejszym. Cała machina ministerialna zaczyna być zaprzęgana do realizacji tego, co jeszcze niedawno wydawało się jedynie ideologiczną imaginacją. Dziś staje się to rzeczywistością polskiej szkoły” – powiedział.
KROPS wystąpił także do MEN z żądaniem likwidacji przedmiotu edukacja zdrowotna. „Przedmiot ten promuje wśród uczniów genderową koncepcję płci, która w konsekwencji prowadzi do okaleczania ciała” – napisano w apelu do ministerstwa.
ZAGROŻENIE DLA UCZNIÓW: PROMOCJA TRANZYCJI NA EDUKACJI ZDROWOTNEJDziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.