reklama

Zima zatrzymała Bałtyk! Zamarznięta Motława hitem internetu – „aż czarno do ludzi” [ZOBACZ WIDEO I ZDJĘCIA]

Bałtyk zamarzł, Motława przyciąga turystów – lodowe góry w Mikoszewie i „cofnięte” morze robią wrażenie. Historia powtarza się od średniowiecza: przez zamarznięty Bałtyk wyprawiały się wojska, a na lodzie stawiano nawet karczmy.

AS

dodane 03.02.2026 11:51

Środek stycznia, woda w Zatoce Puckiej zamarza, w Mikoszewie na Żuławach Wiślanych powstają torosy – spiętrzenia kry przypominające lodowe góry. Zamarznięta Motława stała się atrakcją turystyczną Gdańska. W dzień i w nocy można potkań na niej tłumy spacerujących turystów, a sieć zalały viralowe filmiki. Media piszą o nowym „zimowym deptaku" Gdańka, policja – przestrzega przed brawurą. 

Zimowy deptak Gdańska 

Zamarznięte po raz pierwszy od 15 lat wody Motławy stały się hitem wśród mieszkańców Trójmiasta oraz turystów, którzy rzucają do sieci zdjęcia "z Żurawiem, ale z nowej perspektywy". Niektórzy po tafli spacerują całymi rodzinami, inni jeżdżą na łyżach lub rowerem.

 

Do rzeki prowadzą drabinki, jak te do basenu – tyle, że oblodzone. Idąc wzdłuż rzeki od Starego Żurawia Portowego do zacumowanego kilkaset metrów dalej Sołdka, słychać dochodzący z głośników apel. „Zamiast chodzić po Motławie i marznąć, wejdź do Muzeum Morskiego. Chyba nie muszę ci mówić, że jeden krok za daleko i czeka cię zimna kąpiel. Chodzenie po zamarzniętej Motławie to nie jest dobry pomysł" – brzmi komunikat.

Lodowa plaża nad Bałtykiem

W „Biuletynie lodowym” IMGW z 30 stycznia czytamy: „Zalew Wiślany, Tolkmicko, lód stały; Zatoka Pucka, bardzo zwarta lub całkowicie zwarta kra; porty od Gdańska po Świnoujście, od bardzo luźnej do całkowicie zwartej kry”. Jedynie morze przed Świnoujściem pozostaje wolne od lodu.

Eksperci IMGW tłumaczą, że tegoroczne oblodzenie jest efektem długotrwałych niskich temperatur oraz stabilnych warunków ciśnieniowych sprzyjających formowaniu się kry w strefie przybrzeżnej. W praktyce wystarczy kilka tygodni mrozu, aby przybrzeżne wody Bałtyku stały się przedłużeniem lądu.

Po lodzie przeciw Prusom 

Choć obecna zima jest surowa, historyczne zimy na Bałtyku były jeszcze bardziej ekstremalne. Już średniowieczne kroniki opisują zamarznięte morze. Gall Anonim zanotował, że na przełomie lat 1110–1111 książę Bolesław Krzywousty wyprawił się po lodzie przeciw Prusom.

W kolejnych stuleciach zimy bywały na tyle ostre, że po lodzie wędrowano na znaczące odległości. Kroniki z 1323 roku wspominają o rozbójnikach przeprawiających się ze „Słowiańskiego Kraju” do Danii. W XVII wieku tafle przybrzeżne były tak grube, że organizowano na nich karczmy i tawerny dla kupców i podróżnych. W 1658 roku król szwedzki Karol X Gustaw przeprawił po lodzie 12 tysięcy żołnierzy z artylerią, co przesądziło o przebiegu kampanii wojennej.

Żniwo surowej zimy 

Najsurowsze zimy, jak ta z przełomu 1708–1709, miały dramatyczne skutki dla ludzi: lód utrzymywał się miesiącami, uniemożliwiając transport i handel, a plony spadły tak drastycznie, że na wielu terenach ludzie głodowali, a epidemie zebrały tragiczne żniwo.

W XIX i XX wieku zlodzenia były już rzadsze, choć zimy 1946/1947 i 1986/1987 pokazały, że Bałtyk potrafi znów sparaliżować żeglugę i pracę portów. Dziś lód przy brzegu to nie tylko malowniczy obrazek. Ogranicza ruch portowy, utrudnia rybakom pracę, wymaga czujności służb ratowniczych i utrzymania w gotowości lodołamaczy. Lokalne władze monitorują sytuację i przygotowują awaryjne rozwiązania dla żeglugi.

Historyczne i współczesne doświadczenia uczą jednego: zamarznięty Bałtyk wygląda pięknie, ale nigdy nie jest całkowicie bezpieczny.

Żródło: PAP, trojmiasto.pl 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

1 / 1

reklama