reklama

Weigel: niemiecki Episkopat nad przepaścią

To, co dzieje się w Niemczech, domaga się zdecydowanej interwencji ze strony Watykanu. Sytuacja, w której Episkopat danego kraju wprost neguje nauczanie Kościoła w kwestiach moralnych, promując „tęczową ideologię”, nie może trwać w nieskończoność – stwierdza George Weigel.

MG

dodane 02.01.2026 08:42

Amerykański myśliciel i znawca pontyfikatu św. Jana Pawła II przypomina, że rozminięcie się niemieckiej teologii moralnej z nauczaniem Kościoła nie jest niczym nowym. Natychmiast po opublikowaniu encykliki Veritatis Splendor w 1993 r. rozległ się głos teologów w Niemczech, którzy negowali jej tezy; niecały rok później ukazała się tam książka złożona wyłącznie z esejów krytycznych wobec papieskiego dokumentu.

Już wcześniej niemieccy teologowie moraliści podważali nauczanie Pawła VI po wydaniu encykliki Humanae Vitae w 1968 roku. O ile jednak wówczas kontrowersje dotyczyły papieskiego nauczania na temat antykoncepcji, obecnie związane są z jeszcze bardziej podstawowymi kwestiami antropologicznymi: z samą wizją ludzkiej płciowości. Zamiast opierać ją na Bożym Objawieniu, teologowie sięgają do postulatów środowisk LGBT.

„Różnorodność” w wydaniu niemieckim

30 października sekretariat niemieckiej Konferencji biskupów ogłosił publikację tekstu Komisji Biskupów ds. Szkół i Edukacji: Stworzone, Odkupione i Kochane: Widoczność i uznanie różnorodności tożsamości seksualnych w szkołach. Nie chodzi tu bynajmniej o biblijną „różnorodność” z Księgi Rodzaju 1,27 („stworzył mężczyznę i kobietę”), ale o stale rosnący katalog „tożsamości seksualnych” promowanych przez ideologów tęczowych i aktywistów LGBTQ+.

Tekst zachęca nauczycieli do „przyczyniania się do dostrzegania osób o różnorodnych tożsamościach seksualnych poprzez używanie języka odzwierciedlającego tę różnorodność. Nauczyciele... powinny sprzyjać atmosferze klasowej, w której dzieci i młodzież czują się zauważeni i traktowani poważnie, gdy eksplorują swoją orientację seksualną i tożsamość płciową.”

Upadek w przepaść

Zamiast przekazywać nauczanie Kościoła na temat seksualności, niemieccy katecheci wzywani są do przedstawiania poglądów wprost z nim sprzecznych. Biblijna antropologia nie ma już w Niemczech znaczenia. Nie ma już miejsca na etykę seksualną, którą Kościół głosi od dwóch tysięcy lat. Nie ma potrzeby nawrócenia. Każdy ma samodzielnie decydować o tym, co jest właściwe w kwestiach seksualnych. Nie ma nawet słowa na temat tego, że badania empiryczne pokazują, iż „tranzycja” lub „zmiana płci” nie prowadzi do poprawy zdrowia psychicznego.

Pod pozorem walki z dyskryminacją promuje się różnorodność seksualną. Owszem, przyznaje Weigel, szkoły powinny być miejscem, w którym kryzysy związane z wiekiem dojrzewania nie są pogłębiane przez „dyskryminację”. Jednak czym innym jest traktowanie innych z szacunkiem, co stanowi podstawowy obowiązek chrześcijańskiej miłości, czym innym zaś uznawanie „tożsamości seksualnych”, promowanych przez ideologię gender.

Tragiczne jest, że to porzucenie teologicznego zdrowia psychicznego i odpowiedzialności duszpasterskiej zbiega się z sześćdziesiątą rocznicą zakończenia Soboru Watykańskiego II, w którym kluczową rolę odegrali niemieccy biskupi i teologowie (w tym przyszły papież Benedykt XVI) – pisze Weigel.

Wydanie tekstu podważającego nauczanie Kościoła katolickiego przez komisję Episkopatu, czy też ukazywanie prawd wiary katolickiej jako jedynie „jednej z wielu opcji” to coś więcej niż teologiczne curiosum, to zdrada Soboru Watykańskiego II. Efektem będzie coraz większe cierpienie w duszach ludzkich, a nie ich uzdrowienie dzięki łasce Bożej i autentycznej trosce duszpasterskiej.

Katastrofalna sytuacja w Niemczech nie może pozostać bez rozwiązania przez Rzym w nieskończoność – kończy swój felieton Weigel.

Źródło: georgeweigel.com

1 / 1

reklama