Czy aborcję można uznać za „świadczenie zdrowotne”? Przed dzisiejszą decyzją Komisji Europejskiej w sprawie inicjatywy „Mój głos! Mój wybór!” narasta spór nie tylko prawny, ale i językowy. Krytycy ostrzegają, że redefiniowanie pojęć służy normalizacji aborcji i omijaniu kompetencji państw członkowskich.
Dziś Komisja Europejska ma przedstawić swoją odpowiedź na europejską inicjatywę obywatelską „My Voice, My Choice”, która zakłada finansowanie aborcji z budżetu UE. Komisja ma zrezygnować z realizacji postulatów projektu i nie przedstawić żadnych propozycji działań ani instrumentów finansowych wspierających tzw. turystykę aborcyjną. Do ostatnich chwil trwa jednak intensywna presja środowisk proaborcyjnych – jeszcze wczoraj zbierano podpisy lewicowych eurodeputowanych pod listem do Ursuli von der Leyen, wzywającym do nieodrzucania inicjatywy.
Równolegle aktywna była strona pro-life, która w nieco ponad tydzień zgromadziła blisko 60 tys. podpisów sprzeciwu wobec projektu.
Zdaniem europosła PiS Bogdana Rzońcy, choć „arytmetyka w instytucjach unijnych działa na korzyść środowisk aborcyjnych, nie przesądza to jeszcze o ich zwycięstwie”, a Komisja poważnie rozważa odrzucenie inicjatywy – nie z powodów moralnych, lecz z uwagi na brak środków finansowych. Europoseł podkreśla, że kluczowe pozostaje pytanie, czy KE ulegnie dalszej presji aborcyjnych aktywistów.
W debacie publicznej coraz częściej obserwuje się redefiniowanie pojęć w zależności od bieżących celów politycznych. Choć rozbudowane definicje legalne uznaje się za element dobrej legislacji, w praktyce bywa, że nadają one słowom znaczenia sprzeczne z ich potocznym sensem. Zdaniem krytyków szczególnie jaskrawym przykładem jest spór o aborcję.
Aborcja – jako praktyka drastyczna – bywa przedstawiana w języku eufemizmów, takich jak „termination of pregnancy” czy „zdrowie seksualne i reprodukcyjne” (SRHR). Terminologia ta, obecna w dokumentach ONZ, Rady Europy i Unii Europejskiej, zdaniem przeciwników nie jest neutralna, lecz stanowi element długofalowej strategii komunikacyjnej, której celem jest normalizacja przerywania ciąży i ukrycie jej rzeczywistego znaczenia.
Przed takim zniekształcaniem języka przestrzegł w styczniu papież Leon XIV, podkreślając, że słowa coraz częściej stają się narzędziem semantycznej dwuznaczności zamiast podstawą dialogu. W tym kontekście Stolica Apostolska wyraziła zaniepokojenie inicjatywą „My Voice, My Choice”, zakładającą stworzenie unijnego mechanizmu finansującego wyjazdy kobiet do innych państw UE w celu dokonania aborcji.
Komisja Europejska zarejestrowała inicjatywę, uznając, że może ona mieścić się w ramach wspierających kompetencji UE w dziedzinie zdrowia (art. 168 TFUE). Jednocześnie przyznała, że obszar ten pozostaje w gestii państw członkowskich. Krytycy wskazują, że sama rejestracja może sugerować ideologiczne uprzedzenie, a także prowadzić do fałszywych oczekiwań obywateli, jeśli inicjatywa okaże się prawnie niedopuszczalna.
Sednem sporu jest pytanie, czy aborcję można uznać za „usługę zdrowotną”. Zdaniem jej przeciwników – nie, ponieważ ciąża nie jest chorobą, a zamierzone pozbawienie życia dziecka nie może zostać uznane za świadczenie medyczne. Co innego sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia kobiety, gdzie interwencja ratująca jej życie może prowadzić do utraty płodu jako niezamierzonego skutku ubocznego – takie przypadki są regulowane we wszystkich państwach UE i nie wymagają „turystyki aborcyjnej”.
Aborcja pozostaje we wszystkich krajach Unii przedmiotem prawa karnego, nawet tam, gdzie dopuszcza się szerokie wyjątki od odpowiedzialności. Finansowanie aborcji z budżetu UE oznaczałoby ingerencję w krajowe systemy ochrony życia i podważenie zasady lojalnej współpracy między Unią a państwami członkowskimi.
W tym sensie spór wokół inicjatywy „Mój głos! Mój wybór!” nie dotyczy wyłącznie pieniędzy, lecz fundamentalnego pytania o znaczenie słów „zdrowie” i „prawo” – oraz o to, czy Unia Europejska może redefiniować je wbrew porządkom konstytucyjnym swoich państw.
Źródło: Polska Federacja Ruchów Obrony Życia, Nasz Dziennik
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.