reklama

Gdy logika bierze urlop: nie można zabić liska, można zabić dziecko w łonie matki

Pytanie: dlaczego dziecko w łonie matki ma mniej praw niż mały lisek? Odpowiedź: bo Viagrę można kupić bez recepty. Jaki w tym sens? Żadnego. Ale tak właśnie wygląda logika jednej ze stron biorących udział w debacie publicznej na temat dopuszczalności aborcji.

MG

dodane 16.02.2026 10:57

To nie żart. Taką właśnie argumentację prezentuje Ruth Coppinger, lewicowa polityk z Republiki Irlandii. Jak zauważa Carl Trueman w First Things „w świecie lewicowego myślenia, logika jest nieistotna, a moralność to melanż  wszystkiego, cokolwiek smakuje progresywnemu podniebieniu.”

Chodzi konkrentnie o pasję, z jaką Ruth Coppinger działa obecnie na rzecz zniesienia obowiązkowego, siedemdziesięciodwugodzinnego okresu zwłoki na zastanowienie się i ewentualne konsultacje, który jest obecnie wymagany przed aborcją. Oto jej własne słowa:

„[Takie opóźnienie] nie dotyczy żadnych innych procedur medycznych, które mamy w prawie... Viagrę można kupić bez recepty... Można wykonać operację plastyczną nosa i nie ma obowiązkowego oczekiwania, choć wskaźnik żalu po takim zabiegu wynosi 40 procent.”

Antropologia terapeutyczna czyli rozbrat z rozumem

A jednak – jak stwierdza Trueman, jest w tym wszystkim jakaś zawiła, pokrętna logika. Opiera się ona na z gruntu fałszywej antropologii „terapeutycznej”, którą wyznaje obecnie Zachód. Antropologia ta nie uważa za stosowne zadawanie pytań fundamentalnych, takich jak: kim jest człowiek? Kiedy zaczyna się życie ludzkie? Istotne jest jedynie to, aby człowiek czuł się dobrze i miał wszystko, czego sobie tylko zażyczy. To w ramach tej logiki starzejący się mężczyzna, który z naturalnych powodów ma coraz słabszy popęd seksualny, musi mieć „prawo” do jego zaspokajania, trzeba więc dać mu pigułkę, która to umożliwi. Gdy jesteś nieaktywny seksualnie, nie możesz się spełnić jako człowiek – tak zakłada antropologia terapeutyczna. To samo dotyczy ciąży. Zakłócenie rekreacyjnego, oderwanego od naturalnych skutków seksu (chodzi rzecz jasna o ciążę) nie jest akceptowalne w ramach takiej właśnie antropologii. Przyjemności nikt nie ma prawa odbierać! Krótko mówiąc – Viagra i aborcja mają być dostępne od ręki, bo nie wolno stawiać żadnych barier przyjemności.

Aborcja jak operacja plastyczna nosa

Kolejny element logiki Coppinger jest równie znamienny jak poprzedni. Porównanie aborcji do operacji plastycznej nosa to przykład, tego jak w tej pseudo-logice całkowicie znika to, co fundamentalne: istnienie ludzkie, a miejsce tego zajmują odczucia. Nie ma w ogóle mowy o nienarodzonym dziecku, liczy się tylko uczucie żalu: aż czterdzieści procent osób, które zdecydowały się na operację nosa, żałuje później swojej decyzji, a jednak nie zabraniamy takich operacji ani nie wprowadzamy okresu oczekiwania na nie. W tym rozumowaniu może się więc wydawać oczywiste, że nie ma powodu, aby wprowadzać okres na zastanowienie przed aborcją, nawet jeśli znaczny procent kobiet będzie jej później żałować.

Następne argumenty Coppinger to zagranie kartą seksizmu. Według niej istnienie obowiązkowego okresu na zastanowienie zakłada, że „kobiety są impulsywne, emocjonalne, nie potrafią same podejmować decyzji, nie przemyślały spraw do końca”. Znów można zapytać: co to wszystko ma do rzeczy? Każdy człowiek, niezależnie od płci, jest podatny na podejmowanie decyzji pod wpływem impulsu. Wiedzą o tym doskonale handlowcy, tak ustawiając towary na półkach, aby skłonić nas do wkładania do koszyków rzeczy, których nie zamierzaliśmy kupić. To tajemnica poliszynela. Gdy chodzi o ewentualną szkodę finansową dla naszego portfela, prawo nie musi stawiać bariery na drodze do takich praktyk. Inna sytuacja jest jednak, gdy stawką jest życie ludzkie.

Mały lisek: tak, mały człowiek: nie

Carl Trueman ze smutkiem stwierdza, że jeszcze jeden element lewicowej logiki jest wręcz przewidywalny: całkowitemu lekceważeniu losu dziecka w łonie matki towarzyszy olbrzymie współczucie dla zwierząt. Coppinger jest bowiem otwartą przeciwniczką polowań, w szczególności – polowań na lisy. Jak się okazuje, życie małego zwierzątka jest cenne; życie małego człowieka – nie ma znaczenia. Taka optyka: gorąca troska o zwierzęta przy jednoczesnym odczłowieczeniu dziecka znajdującego się w łonie matki jest typowa. Zdążyliśmy się już do niej przyzwyczaić – choć nie ma nic wspólnego z logiką.

Jeśli jednak pozwolimy sobie na to przyzwyczajenie, jeśli przestaniemy reagować na oczywiste absurdy tego rozumowania, nie dziwmy się, gdy życie ludzkie na każdym etapie przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Prawa do życia już teraz odmawia się osobom starszym, postrzeganym jako obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej. Co będzie następnym etapem? Do czego doprowadzi logika „antropologii terapeutycznej”? Trzeba sobie to pytanie zadać, zanim będzie za późno, zanim umysł weźmie całkowity rozbrat z logiką.

Źródło: First Things

 

1 / 1

reklama