reklama

Libańscy biskupi: pociski przelatują nad naszymi głowami, ludzie boją się o swoje dzieci

Pociski przelatują nad naszymi głowami. Wyczerpani ludzie boją się o swoje dzieci i chcą po prostu normalnego życia – alarmują libańscy biskupi po nocnej fali izraelskich bombardowań 2 marca. Według danych opublikowanych przez rząd naloty dotknęły szczególnie południowe obrzeża Bejrutu, południowy Liban i dolinę Bekaa, powodując masowy exodus ludności cywilnej.

MK

dodane 03.03.2026 20:07

Władze wysłały także zawiadomienia o ewakuacji do około 50 wiosek na południu kraju. Tysiące rodzin zgromadziło się na głównych drogach, powodując długie kolejki i wielogodzinne oczekiwanie w korkach. Wielu wysiedleńców znalazło schronienie w szkołach publicznych, ośrodkach parafialnych i strukturach kościelnych.

„Pociski przelatują nad naszymi głowami” – relacjonuje greckomelchicki arcybiskup Sajdy (Sydonu) Elie Haddad, opisując przerażoną ludność. W Tyrze struktury kościelne już przyjmują uciekające rodziny, natomiast w diecezji istnieją obawy, że w przypadku kontynuowania działań wojennych nawet 800 rodzin może potrzebować pomocy.

„Ludzie są wyczerpani, boją się o swoje dzieci i chcą po prostu normalnego życia” – mówi tamtejszy arcybiskup Georges Iskandar.

Kryzys się pogłębia również w dolinie Bekaa. W Dajr al-Ahmar rodziny muzułmańskie i chrześcijańskie z Baalbeku szukają schronienia, tak jak miało to miejsce już podczas wojny w 2024 roku. Szkoły zostały ponownie otwarte, aby przyjąć przesiedleńców, a kilka wspólnot religijnych oferuje gościnność pomimo coraz bardziej ograniczonych zasobów. Rząd uruchomił publiczne schroniska i linie alarmowe, ale sytuacja pozostaje bardzo niestabilna.

Według informacji Pomocy Kościołowi w Potrzebie, diecezje ostrzegają, że w przypadku dalszej eskalacji potrzebne będzie wsparcie międzynarodowe, aby zagwarantować żywność, zestawy artykułów pierwszej potrzeby i podstawową pomoc. Tymczasem organizacja ta monitoruje rozwój wydarzeń, gotowa do interwencji, aby wesprzeć społeczności dotknięte kryzysem, który pogłębia się z godziny na godzinę.

Źródło: PAP

1 / 1

reklama