Bóg wyrzucony z Kościoła i obecny wśród wykluczonych - czy to jest stan współczesnego Kościoła?

Dla wielu zainteresowanie chrześcijaństwem zredukowało się do krytyki pod adresem Kościoła

Bóg wyrzucony z Kościoła i obecny wśród wykluczonych - czy to jest stan współczesnego Kościoła?

Ze wszystkich stron spadają dziś na Kościół słowa krytyki. Wydaje się, że krytyczna postawa wobec Kościoła jest jednym z najgłębiej zakorzenionych uprzedzeń współczesnego człowieka i społeczeństwa, które znajduje się w stanie szybkich przemian. Dla wielu zainteresowanie chrześcijaństwem zredukowało się do krytyki pod adresem Kościoła.

Istotnie, Kościół zasługuje na krytykę. Niewiele instytucji i spraw tego świata wymaga jej tak bardzo jak Kościół, ponieważ krytyka płynąca z umiłowania sprawiedliwości oraz pełnego pasji zaangażowania dla Chrystusa i Jego Królestwa zawsze stanowiła początek odnowy. Kościół nie jest nigdy na tyle doskonały, aby potrzebował już tylko dbać o zachowanie swego stanu posiadania. Jego historia od początku była historią permanentnych reform, reformacji i rewolucji. Tylko dzięki nieustannej pokucie swoich członków i ciągłej reformie swoich instytucji wciąż zachowuje w sobie ewangeliczną radość. „Kto patrzy na siebie, ten nie jaśnieje” — mówi stare chińskie przysłowie. Kościół, który patrzy już tylko na siebie, chce zachować swój stan posiadania i rozpaczliwym tonem oskarża tych, którzy się od niego odwracają, nie jaśnieje. Ginie z powodu własnych lęków.

Zewnętrzną krytykę Kościoła można sprowadzić do jednego punktu: ze względu na swoje bogactwo, swoje instytucje publiczne, swoje symbole religijne i swą moralność Kościół związany jest z dawnym systemem społecznym, który dziś przynosi ludzkości jedynie niepokój, niesprawiedliwość i ucisk. Kościół stał się podporą panowania określonej klasy, rasy i kultury. Dlatego krytyka płynąca z pamięci o ofiarach tego społeczeństwa staje się zawsze również krytyką panującej w nim religii, reprezentowanej przez Kościoły. Analogicznie, każda krytyka Kościoła musi z tego samego względu nieuchronnie stać się krytyką babilońskiego zniewolenia go przez panujące warstwy społeczne.

Kto może wyzwolić Kościół, wraz z jego organizacją, jego przepowiadaniem i moralnością z kajdan tej niewoli?

Wewnętrzna krytyka Kościoła definiuje go wyłącznie przez pryzmat jego obecności w społeczeństwie. Chciałaby ona Kościoła nowoczesnego, dopasowanego do nowoczesnego świata. Chciałaby Kościoła postępowego, dopasowanego do postępowego społeczeństwa. Chciałaby Kościoła wolnego i zaangażowanego społecznie, to znaczy Kościoła związanego sojuszem z dzisiejszym ruchem wyzwolenia ubogich, Murzynów i kobiet — aby wymienić tylko trzy współczesne ruchy emancypacyjne. Chciałaby Kościoła rewolucyjnego, odpowiadającego dzisiejszym ruchom rewolucyjnym. Wszystko to jest słuszne, ponieważ nowoczesny, otwarty na świat Kościół jest lepszy niż stary, feudalny czy burżuazyjny. Kościół postępowy jest lepszy niż konserwatywny, a Kościół wyzwalający i rewolucyjny jest w wielu sytuacjach lepszy niż pozbawiony żaru i apatyczny. Jeśli jednak tylko na tym polegałby problem Kościoła, to dziś miałby on trudności jedynie z adaptacją. To, co powiedzieliśmy, nie dotyka jeszcze jego istoty. Także Kościół nowoczesny, postępowy i rewolucyjny niósłby za społeczeństwem tren religijnego błogosławieństwa, zamiast poprzedzać je, niosąc pochodnię nadziei. Byłby jedynie sługą, nie prorokiem. Dziś konieczne jest nie aggiornamento, lecz wewnętrzna odnowa Kościoła w wymagającym odnowy społeczeństwie.

Istotą Kościoła jest sam Jezus. To On znajduje się w centrum, ponieważ każdy Kościół Nań się powołuje i od Niego bierze swe imię. Trzeba „wziąć za słowo” Kościół, chrześcijan i teologię. Sam Jezus jest krytyką Kościoła płynącą od wewnątrz. Będąc źródłem prawdy, On sam jest krytyką kościelnej nieprawdy. Krytyczne porównanie Kościoła ze współczesnym społeczeństwem jest ważne, ale stanowi błahostkę wobec krytycznego porównania Kościoła z Człowiekiem z Nazaretu, na którego się powołuje. To, czy Kościół w podzielonym, uciskającym i wyobcowanym społeczeństwie sam stanie się wyobcowany, podzielony i współodpowiedzialny za ucisk innych ludzi, zależy ostatecznie od tego, czy Jezus jest dla niego kimś obcym, czy też Panem, który decyduje o jego istnieniu i kształcie. W wielokrotnie wspominanym społecznym kryzysie współczesnego Kościoła kryje się kryzys tożsamości chrześcijaństwa: Na kogo właściwie powołuje się Kościół? Dla kogo pracuje? Dla bożków społeczeństwa, klasy, rasy lub narodu, czy też dla ukrzyżowanego Chrystusa? Co Kościół krzewi: religię jako opium dla udręczonego ludu czy wolność wiary w Jezusa, Mesjasza Bożego?

Jezus — i to Jezus ukrzyżowany — jest prawdziwym wyzwaniem Kościoła chrześcijańskiego, który ma odwagę brać imię od Jego Imienia. Jest On bowiem wyzwaniem dla kościelnej prawdy. To, czy Kościół upora się z wyzwaniem społeczeństwa, rozstrzygnie się ostatecznie w tym, jak odpowie na wyzwanie, które pochodzi od Jezusa. Chciałbym to zilustrować dwiema historiami.

Otóż, wśród czarnych mieszkańców południowych stanów USA można usłyszeć opowieść o biednym Murzynie, który siedzi smutny na kamieniu przy drodze. Chciał on wejść do kościoła białych, ale go wyrzucono. Wtedy przychodzi Bóg i go pociesza: „I Ja od wielu lat chciałem wejść do tego kościoła, ale Mnie też zawsze wypędzali”. Bóg wyrzucony z Kościoła i obecny wśród wykluczonych — czy to jest stan współczesnego Kościoła? — Jak może on odzyskać swoją tożsamość?

Ta prosta, ale głęboka opowieść przypomina legendę Dostojewskiego o Wielkim Inkwizytorze. Tam najwyższy kościelny inkwizytor mówi do powracającego Chrystusa: „Piętnaście wieków męczyliśmy się z tą wolnością [którą nam przyniosłeś — J.M.], ale teraz to się skończyło, i skończyło się na zawsze. (...) Po cóżeś teraz przyszedł nam przeszkadzać? (...) Nikt tak sobie nie zasłużył na nasz stos jak Ty. Jutro Cię spalę. (...) Idź i nie przychodź więcej... nigdy nie przychodź... nigdy, nigdy!”. Na tym właśnie polega wewnętrzny kryzys Kościoła, nie tylko rzymskokatolickiego, ale wszystkich Kościołów chrześcijańskich na świecie. Kim był Jezus? — Czego chciał Jezus z Nazaretu? — Jak Kościół może sprostać Jego wyzwaniu?

Podsumowanie dogmatyczne:

1. Wszystko w Kościele podlega krytyce i wszystko potrzebuje ewangelicznego wyzwolenia — wszystko poza ewangelią. Historycznie wszystko podlega krytycznemu osądowi, tylko nie ukrzyżowany i zmartwychwstały Sędzia. Krytyką Kościoła jest Chrystus, tak jak Go nam przedstawia Pismo Święte, ponieważ On jest jego kamieniem węgielnym i Panem.

2. Jego wyzwalającej, konfrontującej z prawdą krytyce podlegają także: reformacja, z której wywodzą się Kościoły protestanckie, rzymski system i struktura Kościoła katolickiego oraz starożytne sobory, na które powołują się Kościoły prawosławne.

3. Jego wyzwalającej, konfrontującej z prawdą krytyce podlega również homo spiritualis, qui de omnibus iudicet et a nemine iudicatur (1Kor 2,15), ponieważ Duch pochodzi od Ojca i Syna, a człowiek duchowy zna zamysł Chrystusa (1Kor 2, 16). Dotyczy to wszystkich form homo spiritualis: zarówno nieomylnego episkopatu Kościoła powszechnego, jak i absolutyzmu Królestwa Bożej łaski; zarówno bezpośredniego doświadczenia Boga u duchowych szaleńców, jak i bezpośredniej pewności nowożytnego podmiotu myśli (kartezjańskie fundamentum inconcussum); zarówno Kościoła, jak i Pisma, jeśli rozumie się je jako suiipsius interpres.

4. Pneumatologia uwolniona od chrystologii, albo przez nią zastąpiona, traci swoją chrześcijańską tożsamość i wystawia się na krytykę Chrystusa.

Fragment książki „Jezus — tak, Kościół — nie?”

Walter Kasper — niemiecki duchowny rzymskokatolicki, biskup Rottenburga-Stuttgartu w latach 1989—1999, wysoki urzędnik Kurii Rzymskiej, kardynał od 2001.

Jürgen Moltmann — niemiecki teolog protestancki, obecnie emerytowany profesor teologii systematycznej na wydziale teologii protestanckiej Uniwersytetu w Tybindze. Wielokrotnie uhonorowany doktoratami honoris causa.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama