Sprawowanie władzy jest służbą

Przemówienie podczas audiencji generalnej 25.08.1971

Wśród określeń soborowych natrafiamy na wyrażenie, które Sobór ze szczególnym naciskiem stawia nam przed oczy i nad którym musimy się zastanowić: chodzi tu o słowo "służyć".

Wyraz ten zdaje się być przeciwieństwem pojęcia wolności, które niedawno rozważaliśmy. Jednak pojęcia służby i wolności w nauczaniu soborowym nie przeciwstawiają się sobie, ponieważ każde z nich występuje w odmiennym kontekście doktrynalnym, a często, występując w tym kontekście, nawzajem się uzupełniają. Mamy - jako ludzie wolni - służyć Bogu, Chrystusowi, Kościołowi i bliźnim. W tym przypadku "wolność" i "służba" określają jedną i tę sama postawę religijną i moralną.

Słowo "służba" jest charakterystycznym hasłem ostatniego Soboru. Jakie więc znaczenie nadaje mu Sobór w swej nauce?

Sobór odwołuje się do Boskiego planu zbawienia, który urzeczywistnił Chrystus działając według woli Ojca. Ta zależność od Boga zawiera w sobie pojęcie służby i znajduje swe odbicie w postaci Chrystusa, który w sławnym proroctwie jest przedstawiony jako Sługa Jahwe, Izrael, Mesjasz Zbawca(1), czyli Syn Boży i Syn Człowieczy, który - jak sam powiedział - wkroczył w dzieje świata, "żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu"(2). Jest to myśl przewodnia planu zbawienia, która ujawnia dwa aspekty posługiwania Chrystusa. Po pierwsze wola Chrystusa zostaje złączona z wolą wyższą, z tajemniczą i miłosierna wolą Ojca. Chrystus jest uległy i posłuszny "aż do śmierci"(3), poddany najwyższej woli Ojca.

On posiadał przecież naturę boska(4), chciał jednak wyniszczyć samego siebie i przyjąć naturę sługi, stając się podobnym nam ludziom(5). Można by mnożyć świadectwa samego Chrystusa na temat Jego całkowitej zależności od woli Ojca Niebieskiego: "Ja zawsze czynię to, co się Jemu (Ojcu) podoba"(6). Przypomnijmy też te wzniosłe, a zarazem tragiczne słowa wypowiedziane przez Chrystusa w Getsemani: "Ojcze mój, jeżeli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich (męki). Wszakże nie jak ja chcę, ale jak Ty"(7). Nie możemy nawet w podstawowych zarysach - wyobrazić sobie Chrystusa, jeśli pominiemy znaczenie, jakie On przypisuje pełnieniu woli Ojca(8). Posłuszeństwo woli Ojca czyni z Niego sługę, a następnie przyczynia się do Jego wyniesienia do chwały Ojca Niebieskiego(9).

To jest warunek ustanowiony przez Boga i wybrany przez Chrystusa. Należałoby tu odczytać urywek z Listu do Hebrajczyków(10) i zastanowić się nad nim. Apostoł przypomina nam główny powód tej pokory, ofiary i postawy służebnej. Powodem tym jest pragnienie dokonania dzieła zbawienia. Dlatego właśnie Chrystus powiedział o samym sobie: "Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć"(11).

Dlaczego? Odpowiedź znajdziemy w mszalnym Credo: "Dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia". To miłość uczyniła z Chrystusa sługę i kazała Mu poświęcić się za nas(12). Służyć nie znaczy znieważyć godność i wolność człowieka. Cel, dla którego Chrystus stał się sługą, nadaje pojęciu służby najwyższą wartość moralna. Służenie - to dar z siebie, heroizm, ofiara i bezgraniczna miłość.

W tekstach soborowych to twarde a zarazem wielkie słowo ma swoje specjalne znaczenie, nad którym nie możemy przejść obojętnie (mimo, że przy innych okazjach wspominaliśmy o nim). Wyraz "służyć" odnosi się szczególnie do tych, którzy dla innych i wobec innych pełnią władzę nauczania, uświęcania i rządzenia. Dla Chrystusa, dla Kościoła, dla Soboru sprawowanie władzy jest służeniem. Jest to bez wątpienia twierdzenie wymagające i stanowcze, lecz zgodne z prawdą(13).

Jest to podstawowa nauka Soboru i dlatego sprawowanie władzy w Kościele nazywamy posługiwaniem. Władza w Kościele ma charakter pasterski. "Urząd ten, który Pan powierzył pasterzom Ludu swego, jest prawdziwa służbą, wymownie nazwana w Piśmie świętym "diakonia", czyli posługiwaniem"(14).

W Kościele, jak również i w życiu świeckim, sprawowanie władzy musi odzyskać swoje rzeczywiste znaczenie. Musimy zapomnieć o doświadczeniach przeszłości, kiedy nie tylko w Rzymie, ale i w wielu innych Kościołach w Europie, łączono władzę doczesną z władzą duchową. Instynktowne dążenie ludzkie do nadania sprawowanej władzy charakteru osobistego panowania oraz czynienia z tej władzy źródła korzyści materialnych domagało się przywrócenia autentycznego znaczenia władzy zarówno w samym Kościele, jak i na płaszczyźnie świeckiej(15). Despotyzm, pycha, egoizm czy też triumfalizm nie mogą być celem w sprawowaniu władzy. Celem jest dążenie do dobra wspólnego i - zgodnie z nauką ewangeliczną - trudna służba najbardziej potrzebującym. Sprawowanie władzy ma być pasterzowaniem, przejawem mocy, jaką promieniował Chrystus, gdy nazwał siebie: "Panem i Mistrzem"(16), pokory(17), łagodności(18) i miłości. Takie są najbardziej charakterystyczne cechy Jego misji. Przyszedł On do nas, by nas pouczać, uświęcać, prowadzić i tworzyć społeczność - Kościół, który jest jeden w wierze i miłości.

Ten rzut oka na pojęcie władzy w Kościele, w oparciu o wyraz służyć, może - szczególnie dzisiaj - stanowić okazję do dalszych refleksji. Niektórzy chcieliby, aby władza w Kościele - jak to jest obecnie w społecznościach świeckich - odnalazła swe podstawy, by hierarchia nie opierała racji swego istnienia na porządku ustanowionym przez Chrystusa, lecz by była wybierana przez wspólnotę.

Uważają oni, że jeżeli celem hierarchii jest służenie ludowi chrześcijańskiemu, to właśnie od ludu powinna ona otrzymać swoją władzę, jak to się dzieje we współczesnej demokracji. Poza tym niektórzy chcieliby kwestionować konieczność i prawowitość hierarchii, której ludzkie posługiwanie wypływa z Bożego posłannictwa, jak gdyby nasz związek z Chrystusem nie wymagał pośrednictwa koniecznej władzy pasterskiej(19).

Sprawowanie władzy - z natury swej zawsze trudne - stało się dzisiaj dla wielu "znakiem, któremu sprzeciwiać się będą"(20). Osobiście nie chodzi nam w tej chwili o to, by wobec was przeprowadzać obronę władzy, hierarchii i organicznej struktury wspólnotowej. Znacie dobrze ich boskie pochodzenie oraz tradycyjny ich rozwój. Kto chciałby na podstawie aktualnej kultury historycznej wzmocnić własne przekonania w tym zakresie, znajdzie doskonały materiał w dziele Piotra Batiffol tłumaczonym na język włoski pt. La Chiesa nascente e il cattolicesimo(21), wydanym ostatnio z przedmową kard. Danielou. Wiecie, że Kościół po Soborze stara się wczuwać w potrzeby czasu - dochowując w ten sposób wierności podstawowym zasadom - i powołuje nowe instytucje (np. konferencje episkopatów, Synod Biskupów, rady kapłańskie i duszpasterskie). Czyni to jednak w ten sposób, by jego posługiwanie i autorytet były ożywione wspólną zasada miłości(22).

Oby przy waszej pełnej miłości współpracy (jak to jest powiedziane w Liście do Hebrajczyków - 1, 17) wszyscy, którzy posiadają trudne zadanie kierowania Kościołem, mogli to czynić z radością, a nie ze smutkiem.


Przypisy:

1. Por. Iz 49 nn; 53.

2. Mk 10, 45.

3. Flp 2, 8.

4. Tamże.

5. Tamże.

6. J 8, 29; 14, 31 itd.

7. Mt 26, 39.

8. Por. K. Adam, Cristo nostro fratello [Papież powołuje się tu na włoski przekład dziełka K. Adama: Chrlstus unser Bruder, wydanego po raz pierwszy w Regensburgu w 1926 roku. Przed wojną miało ono kilka wydań. Red.].

9. Flp 2, 9 - 11.

10. Hbr 10, 5 - 10.

11. Mt 20, 28; Rz 3, 6; 8, 34; 1 Tm 2, 8.

12. KK nr 5.

13. Por. Łk 22, 25; Mk 10, 42 - 45.

14. KK nr 24.

15. Por. KDK nr 74.

16. J 13, 13.

17. J 13, 14.

18. Mt 11, 29.

19. Por. 1 Kor 4, 1; Ef 3, 7.

20. Łk 2, 34.

21. Florencja 1971.

22. Por. J o u r n c t, L'Eglise, t. 1. s. 27.



Źródło: Paweł VI - Trwajcie Mocni w wierze t.2 - wyd. Apostolstwa Młodych - Kraków 1974, s. 228 - 232.



opr. kkk/mg



« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama